Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Jerzy Matlak: Najsłabsze niestety było przyjęcie zagrywki

Jerzy Matlak: Najsłabsze niestety było przyjęcie zagrywki

Jerzy Matlak
fot. archiwum

Żeńska reprezentacja walczy o awans do MŚ 2010. W pierwszym dniu po długim boju biało-czerwone pokonały Belgijki 3:2. - Trudno było ocenić prawdziwą wartość tych zespołów przed turniejem - przyznał Jerzy Matlak w rozmowie ze Strefą Siatkówki.

Za nami pierwszy dzień kwalifikacji. Polki zgodnie z oczekiwaniami pokonały reprezentacje Belgii, jednak wbrew zapowiedzią nie był to tak prosty mecz jak mogło się wydawać. Spodziewał się pan, że Belgijki podejmą, aż tak zaciętą walkę?

Widać tutaj, że trudno było ocenić prawdziwą wartość tych zespołów przed turniejem. Zupełnie lekceważone przez opinie publiczną i różnego rodzaju rankingi Belgijki były wczoraj o piłkę od wygrania meczu z nami. Trzeba to przyznać, że mimo, iż prowadziliśmy w time-breaku to był taki moment, kiedy one miały piłkę meczową. Także te wszystkie kalkulacje przed turniejem nie muszą być prawdziwe – chociażby w obliczu tego wczorajszego spotkania. Sami przekonaliśmy się na własnej skórze, że nie grając bardzo dobrze mieliśmy szalone kłopoty z belgijkami. Ja osobiście jestem po tym pierwszy meczu niemile zaskoczony naszą grą, a mile zaskoczony postawą Belgii.

Powiedział Pan wczoraj, że nie jest zbyt zadowolony z postawy swojej drużyny. Czy jednak może pan wyróżnić, którąś zawodniczkę lub zawodniczki?



Ciężko jest doszukiwać się jakiś wielkich wyczynów z naszej strony bo nie było by to prawdą. W takich momentach decydujących szczególnie w tym piątym secie na szczęście wyróżniła się Agnieszka Bednarek – zdobyła parę punktów, które zdecydowały o przebiegu tego meczu. Były takie momenty, że inne zawodniczki grały trochę lepiej, trochę gorzej. Niestety więcej było tych zawodów niż jakiś wielkich wzlotów. Takich zawodów nie do końca – nie szło dziewczyną co było bardzo widoczne, bardzo się irytowały i denerwowały same na siebie. Podejrzewam, że również niedoceniały siły Belgijek i tego, że ten zespół od paru lat systematycznie się rozwija, dlatego uważam pojawiły się nasze kłopoty. Był to dla nich pierwszy mecz o coś i okazało się, że nie wyglądały w nim tak dobrze jak wcześniej. Kiedy grały w turniejach towarzyskich potrafiły zupełnie inaczej podchodzić do tych spotkań – tutaj okazało się, że ten stres był bardzo pokaźny i widoczny. Szczególnie tutaj zwracam uwagę na doświadczone zawodniczki, tutaj nie ma nastolatek czy bardzo młodych dziewczyn – jednak bardzo przeżyły to spotkanie. Nie robiły tego na pewno specjalnie.

W wielu wypowiedziach podkreśla Pan, że nie chce, aby drużyna była kojarzona ze „złotkami". W rozmowie z nami Pan Wiesław Radomski wyraził nadzieję, że tutaj w Rzeszowie rozpocznie się „era trenera Matlaka". Czy chciałby Pan, żeby zaczęła się ona w trakcie tych kwalifikacji?

Kto by nie chciał, żeby zaczęła się nowa era. Ja to mówię ze względu na skromność i na takie nie używanie wielkich słów. Porównywanie czegoś do czegoś czego już nie ma – jest bezcelowe. Należy zachować miejsce i czas, w którym jesteśmy. „Złotka" były wtedy, kiedy zdobywały złote medale, kiedy na to zasłużyły w pełni. Był to inny zespół, nie te same dziewczyny – część z nich znajduję się co prawda tutaj jeszcze dziś. W związku z powyższym ja nie uważam, żeby całą siatkówkę Polską trzeba było przez dziesięciolecia określać tylko jednym terminem. Myślę, że był to wspaniały zespół, który zasłużył sobie na pewne rzeczy. I niech się ktoś pod to nie podszywa, jeśli ktoś tego nie zdołał np. zrobić. Jak zrobi to na swoje konto to może będzie miał prawo, żeby sobie własną nazwę wynaleźć. Przede wszystkim ja powiem tak, że my tutaj w tej chwili nie nadążamy – usilnie chcemy momentami osiągnąć jak najwięcej. Mówię – mierzmy siły na zamiary, mamy problem taki jaki mamy. Ludzie widzą, że tych zawodniczek jest nie wiele. Dużo zrezygnowało po olimpiadzie z różnych względów, części brakuje ze względu na kontuzję. Miejmy po prostu troszeczkę takiej właściwej samooceny – takiej, która jest prawdziwa.

W rozgrywanych w Rzeszowie kwalifikacjach Polska stawiana jest w roli faworyta czy działa to mobilizująco na zespół czy może tworzy presję wyniku?

One są tak stawiane bo są najwyżej w rankingu i tak powinno chyba być. Jeżeli są w tej chwili na dziewiątym miejscu na świecie, a pozostałe drużyny, nie licząc jedenastych Turczynek dużo niżej to należy traktować je jako faworyta. Należy jednak zwrócić uwagę w jakiej sytuacji te zespoły są w tej chwili. To nie są rankingi na które się pracuję rok, dwa czy parę lat. Dzisiaj mamy naprawdę ciężką sytuacje jeżeli chodzi o zebranie tych zawodniczek do grania. Tworzymy nowy zespół i to jest bardzo ciężki okres- to należy zrozumieć. Tutaj nikt nie prosi o jakąś wyrozumiałość, tylko należy najnormalniej w świecie popatrzeć na to co jest. Proszę policzyć ile zawodniczek brakuje z pośród tych, które były na olimpiadzie w Pekinie. Ile jest takich, które miały być, a nie ma bo są kontuzjowane. A skąd ja mam to brać te następne, kiedy w Polsce tak naprawdę istnieją dwa mocne kluby w tej chwili i niestety nic poza tym? Tyle jest zawodniczek co w tych dobrych klubach występują – reszta to są pojedyncze dziewczyny, które akurat się do tych dwóch drużyn się nie dostały. Nie gra już praktycznie nikt na zachodzie, więc mówię mierzmy siły na zamiary. Jeśli się będzie robiło zwariowanie, że my jesteśmy zobligowani w tej chwili dalej kontynuować serię „złotek" – to ludzie pytam się z czego? Po prostu trzeba być najnormalniej w świecie realistą. Ja nie mówię, że te dziewczyny nie mają nic wygrywać i że mają być skazane na porażkę – ja mówię tylko o tym, żeby się naprawdę dobrze zastanowić, kiedy się ocenia ich szanse, kiedy się wymaga od nich bardzo wiele. Czy one są w stanie to zrobić i temu podołać? Obiektywnie patrząc na całą Europę – każdy zespół się rozwija. My mamy w tej chwili określony kłopot. Jak się skończyła olimpiada wszyscy mówili nie ma drużyny, są obozy, wszyscy są podzieleni. Do tego później doszły te absencje, których tutaj jest kilkanaście. Dlatego ten mecz wczoraj taki był jaki był – zabrakło paru dziewczyn, które mogły akurat pomóc, może lepiej zagrać, może jakoś bardziej skutecznie. Jest to co jest i wszyscy zdajemy sobie sprawę, że teraz to one muszą unieść ciężar tej polskiej siatkówki. Tutaj jest też wiele powrotów zawodniczek, których do poprzednich k adr nie brano, nie chciano. Uważano , że to nie ich czas, że są za słabe.

Czy może jakieś konkretne nazwiska?

Nie chodzi o nazwiska. Jest tutaj wiele takich co nie grały w szóstkach swoich zespołów, takich, których nie brali pozostali selekcjonerzy. A ja biorę nie dlatego, że nie mam wyboru tylko uważam, że one mogą pomóc temu zespołowi. Jednak tak jak powiedziałem brakuje wielu zawodniczek, które w ostatnich latach nadawały ton polskiej siatkówce, chociażby Glinki, Skowrońskiej. Muszę się z tym pogodzić, muszę grać tym co jest – nie mogę marudzić.

Przed pańskim zespołem spotkanie z Francją. Na który element gry szczególnie uczulał pan zawodniczki?

One w ogóle ze wszystkim miały wczoraj kłopot – umówmy się tak. Najsłabsze niestety było przyjęcie zagrywki, które w pewnym momencie spowodowało, że graliśmy tak jak graliśmy. Niemożna było wykorzystać środka, niemożna było rozrzucić bloku i stąd się wzięły te nerw. Dzisiaj jeśli to przyjęcie byłoby na wyższym poziomie to ten mecz będzie wyglądał dla nas łatwiej, prościej. Wczoraj, sami sobie narobiliśmy kłopotów, tym złym przyjęciem, ale to ostatnimi czasy był nasz problem numer jeden. Dobry odbiór pozwala na szybsze kończenie akcji swoich, a nie granie na jakieś wymiany, które nie zawsze wygrywamy, a także na włączenie gry kombinacyjnej, która zdecydowanie ułatwia sprawę. Wczoraj było to najbardziej widoczne. W momentach kiedy przegrywaliśmy było to spowodowane brakiem precyzyjnego przyjęcia.

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved