Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Walczą, ale Cesarstwo Rzymskie też upadło

Walczą, ale Cesarstwo Rzymskie też upadło

Winiary (Calisia) Kalisz
fot. archiwum

W Kaliszu trwa rozpaczliwa walka o uratowanie żeńskiej siatkówki. Mało kto już jednak wierzy, że Calisii uda się przetrwać. Nadzieję stracił prezydent miasta, Janusz Pęcherz. Optymistą nie jest też były prezes SSK Calisia, Wiesław Kostera.

Gwóźdź do trumny wbiło miasto, zrywając umowę ze stowarzyszeniem. Niewiele zdziałali również kibice wystosowując list otwarty do prezydenta. – Odnoszę wrażenie, że oczekiwania działaczy i kibiców przerastają możliwości samorządu – zauważył Janusz Pęcherz .

To właśnie samorząd postanowił przekazać kwotę, która miała trafić do sekcji siatkówki, innym drużynom z grodu nad Prosną. Trudno się nawet dziwić, skoro pieniądze i tak od razu byłyby przejęte przez ZUS i urząd skarbowy. W beznadziejnej sytuacji o nowych sponsorów i powołanie spółki akcyjnej walczy dyrektor i likwidator SSK Calisia, Lechosław Ochocki .

Dziś przebywa on w siedzibie PZPS w Warszawie. Ewentualna zgoda siatkarskiej centrali na przejęcie miejsca w I lidze przez nowy podmiot nie załatwi jednak sprawy. Spółka potrzebuje sponsorów, a teraz jest taka sytuacja na rynku, że znajdzie ich chyba tylko cudotwórca – przyznał Wiesław Kostera .



Nie ukrywa on, że prezydent ma związane ręce. – Po pierwsze ma on ograniczone pole manewru, jeśli chodzi o przyznawanie dotacji, a po drugie w czasach kryzysu dodatkowe wydatki nie są nikomu potrzebne. Jeśli rok temu Poznań nie był w stanie podjąć walki w ekstraklasie, to dlaczego miałoby być stać na to mniejszy ośrodek, taki jak Kalisz. Dopóki w Polsce nie będzie innych rozwiązań ustawowych, trzeba będzie bardziej stawiać na sport amatorski niż wyczynowy. U nas wszystkie kluby mają finansowe zaległości, ale dopóki dziura w budżecie nie jest wielka, dopóty nic się złego nie dzieje. Kiedy jednak okazuje się, że klub stracił płynność finansową, to wszyscy zaczynają płakać – tłumaczył Kostera.

Dla niego argumenty o tradycji i osiągnięciach kaliskiej siatkówki nie mają znaczenia w kontekście obecnych kłopotów z finansami. – Cesarstwo Rzymskie miało większe tradycje niż siatkarki Calisii i też upadło. Nie chcę, żeby ktoś odebrał to w taki sposób, że los siatkówki jest mi obojętny, ale z drugiej strony zawsze coś się zaczyna i kończy. Czuję się rozgoryczony, tylko że to niczego nie zmieni w sytuacji klubu. Po dziesięciu latach działalności powiedzieliśmy "dość". Teraz inni mają szansę się wykazać. Inna sprawa, czy sobie z tym wyzwaniem poradzą – dodał były szef Calisii.

W roli pogotowia ratunkowego występuje Ochocki, ale on też z dnia na dzień traci wiarę w powodzenie swojej misji. – Bardziej przypomina to żebraninę niż składanie ofert współpracy dwóch poważnych podmiotów. Spółka akcyjna może powstać, ale bez prawdziwych akcjonariuszy będzie tylko istniała na papierze – zakończył Kostera.

Jak wiadomo nadzieja umiera ostatnia, więc może do połowy lipca (wtedy upływa termina zgłaszania drużyn do ligi) kaliska siatkówka znajdzie swojego zbawcę…

*Autor tekstu: Radosław Patroniak (POLSKA Głos Wielkopolski)

źródło: naszemiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved