Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > Po bloku > Po bloku: „Para(da) w gwizdek”

Po bloku: „Para(da) w gwizdek”

Andrzej Karbownik
fot. archiwum

Nie wiem dlaczego, ale w transmisjach telewizyjnych z polskich spotkań Ligi Światowej w Łodzi, pomimo pilnego wypatrywania, nie znalazłem żadnych obszerniejszych relacji z organizowanych pod egidą PZPS siatkarskich parad. A szkoda, szkoda.

Przecież wszystkim wiadomo, że bez dobrej parady nie można nawet marzyć o sukcesach w zarządzaniu.

O tej żelaznej zasadzie wiedzieli zarówno rzymscy cesarze, jak i średniowieczni królowie, dyktatorzy i pierwsi sekretarze. Dlatego organizowali owe parady z dużym zapałem, i choć różniły się one nieco pod względem formy, ich rdzeń pozostawał niezmienny: dostarczenie gawiedzi, jak to trafnie ujął prezes PZPS „trochę huku, jazgotu i muzyki". Dobrze zaaranżowana parada świadczyła nie tylko niezbicie o potędze władcy, ale często (powiedziałbym, że bardziej niż często) pozwalała na ukrycie pewnych niewygodnych faktów, to jest rzeczywistej słabości państwa, niesprawności armii, pustek w kasie i tym podobnych drobnych wstydliwostek. Każdy, kto sięga pamięcią do całkiem jeszcze niedawnych lat, to jest do panowania władzy ludowej, ten wie, że najpiękniejsze parady (to jest spontaniczne, ale obowiązkowe pochody pierwszomajowe) były tym bardziej okazałe, im bardziej ubywało na sklepowych półkach wędlin i innych przysmaków, a przybywało octu i zielonego groszku, które w końcu pozostały jedynym możliwym do nabycia artykułem. Jednym słowem, bez parad ani rusz.

Bardzo byłem zatem zawiedziony, że nie dane mi było oglądać owych szumnie zapowiadanych parad siatkarskich, które, jak sądziłem, mogłyby mnie przekonać dowodnie o potędze polskiej siatkówki, którą to wiarę nadwątliły nieco ostatnie lata. Dałoby mi to z pewnością powód do ogromnej radości. Choć, przyznam szczerze, jeszcze większy powód do radości dałaby mi informacja, ileż to mianowicie kosztowały i będą kosztować owe parady i kto wyłoży na nie kasę. Nie od dziś bowiem wiadomo, że w naszym doszczętnie skomercjalizowanym świecie ani połykacze ognia, ani kapele góralskie, ani nawet orkiestry strażackie nie będą prezentowały swoich umiejętności albo za przysłowiowe „Bóg zapłać", albo w imię nieprzemijającej miłości do polskiej siatkówki w ogóle, a do PZPS w szczególności. Każdy twardo i nieustępliwie żąda innej formy wynagrodzenia, na ogół w formie żywej gotówki. A jako że gotówka nie rośnie na trawnikach, ktoś ją przecież musiał wyasygnować. Pytanie tylko ile, i kto.



Gdyby kasę wyłożył sponsor prywatny, który przy okazji parady promuje swoją firmę, nie powiedziałbym marnego słowa. Normalna procedura marketingowa, zwiększanie percepcji marki w formie eventu przy okazji dużej imprezy – jak to się mówi, nie mój cyrk i nie moje małpy. Jeżeli jednak finansowanie parad odbywało się z kiesy (czyli kasy) PZPS, sytuacja robi się nieco bardziej delikatna. Wiadomo powszechnie, że organizowanie eventu musi mieć swój określony cel. Jeżeli celem miało być promowanie wśród Polaków Ligi Światowej jako zjawiska, to przyznam szczerze, że czegoś nie rozumiem. Jeżeli bilety do hali, gdzie odbywają się zawody są wyprzedane na kilka tygodni naprzód, jeżeli przed telewizorami gromadzą się miliony ludzi a prasa i fora internetowe kipią od przesyconych emocjami komentarzy, to jaki sens ma wydatkowanie środków finansowych na dodatkowe promowanie imprezy, która jest wypromowana jak żadna inna impreza sportowa w kraju? I to promowanie w stosunkowo wąskiej grupie ludzi, jaką stanowi śródmiejska społeczność łódzka? Żeby ludzie pobili się przed tą halą walcząc o wejście, czy jak?

Nasuwa się zatem refleksja, że, wedle dawnych wzorów, organizowanie siatkarskich parad nie ma na celu promowania Ligi Światowej, ale pewnej polskiej organizacji zajmującej się sprawami piłki siatkowej. Pokazania jej siły, prężności, zasobności tudzież sprawności organizacyjnej. Wiadomo, że LŚ przyciąga oficjeli z całego świata, i taka promocja może być jak znalazł na przykład w obsadzaniu pewnych stanowisk w FIVB czy też CEV. I powiem szczerze, że uważam takie działanie za najzupełniej sensowne. Nieobecność (lub obecność śladowa) naszych przedstawicieli we władzach międzynarodowych organizacji siatkarskich wielokrotnie już odbijała się nam bolesną czkawką, zatem zrobienie wszystkiego, aby zmienić istniejący stan rzeczy (a trzeba obiektywnie przyznać, że już dużo zrobiono w tej mierze, w czym duża zasługa naszych kibiców) uważam za działanie najzupełniej uzasadnione i sensowne. Jednakże pod warunkiem, że polską społeczność siatkarską przestanie się uważać za zgraję ciemniaków i będzie się z nią rozmawiało szczerze, nazywając rzeczy imionami im właściwymi. I nawet nie jest wymagane (bo z punktu widzenia marketingu politycznego wymagane być nie może) aby mówić o całej rzeczy wprost. Ot, wystarczy, że zamiast o promocji Ligi Światowej (która jest imprezą niepolską, komercyjną itd.) będzie się mówiło o promocji polskiej siatkówki w FIVB i CEV. Nikt wtedy nie powie marnego słowa o rozrzutności związku. Ale potrzebna jest szczera i konkretna informacja.

Natomiast jeżeli istotnie, zgodnie z deklaracjami władz związku, celem owych sławetnych parad jest promowanie Ligi Światowej lub, co gorsza, wzorem owych pochodów pierwszomajowych, próba ukrycia pewnych słabości PZPS (bo o niejakich niedoborach kasowych mówiło się wiosną tego roku) to, z przeproszeniem szanownych czytelników, jest to absolutna paranoja i marnowanie grosza, który mógłby być przeznaczony na cele zupełnie inne. Na przykład na zorganizowanie wakacyjnych turniejów siatkówki dla młodzieży, która nie ma pieniędzy na zorganizowanie sobie czegoś więcej niż gra na trzepaku, albo na dofinansowanie wynajmu kilku sal oraz opłacenie kilku instruktorów, którzy udzieliliby dzieciom z małych miejscowości kilku pierwszych lekcji odbijania piłki. To na pewno przyniosłoby większy pożytek dla dyscypliny i było dla niej większą promocją, niż owe „huki, jazgot i muzyka". I nie byłoby li tylko przysłowiową parą w gwizdek.

Andrzej Karbownik (andrzej.karbownik@siatka.org )

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Po bloku

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved