Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Paweł Zatorski: Wychodzimy na boisko by walczyć

Paweł Zatorski: Wychodzimy na boisko by walczyć

x - [stare] Paweł Zatorski
fot. archiwum

W swoim pierwszym sezonie w seniorskiej siatkówce zdążył już wygrać z mistrzem Włoch, trafić do reprezentacji Polski i zadebiutować w spotkaniu przeciwko Brazylii. 19-letni Paweł Zatorski opowiada o najbardziej zwariowanym okresie w swoim życiu.

W dorosłej reprezentacji zadebiutował pan w spotkaniu przeciwko mistrzom świata. Jakie to uczucie?

Paweł Zatorski : – Wrażenie było wspaniałe, a ja byłem bardzo zaskoczony decyzją trenera, że w trzecim secie sobotniego meczu mam wejść na boisko. Już po meczu Daniel Castellani pytał mnie, czy nie widzę w tym żadnego problemu, że dostałem szansę w takim momencie.




Miał pan z tym problem?

Oczywiście powiedziałem, że nie miałem. Tylko że się ucieszyłem, że dostałem szansę. A może nawet lepiej, że tak się stało, bo nie myślałem przez całą noc przed tym meczem, że wyjdę zagrać przed taką publicznością. Już podczas naszego hymnu zdążyłem się oswoić z tą atmosferą w łódzkiej hali, bo aż ciarki mnie przeszły, gdy stałem na środku, a kilkanaście tysięcy kibiców śpiewało Mazurka Dąbrowskiego.


Jak poszło w tym debiucie?

Generalnie w meczach z Brazylią nie było jakiejś tragedii na przyjęciu, myślę że rozgrywający mogli sobie spokojnie radzić. Ale, niestety, mieliśmy problem z dograniem prostych piłek.

W drugim spotkaniu MVP okrzyknięto brazylijskiego libero Sergio. To pana idol?

Mogę się na nim wzorować, dlatego staram się podpatrywać jego grę. Ale nie wszystkie elementy jestem w stanie wychwycić i powtórzyć, bo niektóre jego zachowania są po prostu naturalne. W jego grze jest sporo spontaniczności. Ja próbuję wyciągnąć dobre cechy od różnych graczy. Na razie najbliżej mam Krzyśka Ignaczaka, cały czas z nim trenuję. Na razie najwięcej biorę od niego.

Może i wiele pan od niego bierze, ale na pewno nie wybuchowy charakter. Pan i Ignaczak to mniej więcej jak porównywanie wody i ognia?

To prawda, że w porównaniu z Krzyśkiem mam w sobie duże pokłady spokoju, potrafię zachować chłodną głowę niemal w każdej sytuacji. Ale kiedy trzeba, to też lubię coś krzyknąć. To mnie bardzo pobudza. Na mnie jednak lepiej działa, gdy kilka razy przewrócę się na parkiet, podbiję jakąś piłkę. Wtedy czuję ból walki.

Jest pan tak samo spokojny przed starciem z Wenezuelą, w którym zagra pan od początku w podstawowym składzie?

Na Wenezuelę nie nastawiam się w jakiś szczególny sposób, raczej tak, jak na każdy ligowy mecz w ostatnim sezonie. Myślę, że będzie spokojnie, bo ja nigdy bardzo nie przeżywam tego, że mam grać jakiś mecz. Nie odczuwam wielkiej presji, choć jak przychodzi grać o wielką stawkę, to każdemu może trochę skoczyć ciśnienie. Spokojnie się przygotowuję i czekam, jak to wypadnie.

Czy uwierzyłby pan, gdyby ktoś roku temu powiedział, że tak szybko zadebiutuje pan w kadrze seniorów?

No nie, w życiu. Prędzej postukałbym się palcem w czoło. Pomyślałbym, że nie ma zielonego pojęcia o tym, co mówi. Sam trochę nie dowierzam, że to się tak szybko potoczyło. Przed sezonem nie spodziewałem się żadnego powołania do kadry seniorów. Nawet do tej reprezentacji B. Ale nie mam prawa narzekać, bo małymi kroczkami idę do przodu. Z każdego swojego sezonu mogę być zadowolony. To napawa mnie ogromną chęcią do dalszego uprawiania sportu.

Jest pan w tej chwili najmłodszym kadrowiczem. To panu przeszkadza?

Jestem już przyzwyczajony, że zawsze byłem stawiany w roli tego młodego, który musi gonić starszych i większych chłopaków. Tak zostało do dzisiaj. Muszę nabrać doświadczenia, ale chłopaki traktują mnie w sposób normalny na boisku i poza nim, mogę spokojnie z nimi żyć.

Jest pan zadowolony ze swojej gry?

Wiele razy słyszałem skrajne opinie na temat moich mocnych i słabych stron. Na pewno łatwiej jest mi poczuć się pewnie na przyjęciu, bo mam koło siebie zawodników teoretycznie słabiej odbierających. To ja powinienem im pomagać i brać na siebie odpowiedzialność. Wtedy mogę poczuć się naprawdę pewnie. A w obronie to już jest zupełnie inna gra, bo potrzeba więcej siatkarskiego szczęścia. Muszę zrobić bardzo wiele, żeby dotknąć piłkę, jeszcze więcej żeby ją dobrze podbić.

Jak będzie w piątkowym meczu z Wenezuelą?

Oczekuję zwycięstwa tak jak z każdym innym przeciwnikiem, nawet z Brazylią. Wychodzimy na boisko by walczyć i zdobyć komplet punktów.

 

Rozmawiał Kamil Składowski – Przegląd Sportowy

 

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved