Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Stanisław Gościniak: Ten zespół tworzy ciekawy kolektyw

Stanisław Gościniak: Ten zespół tworzy ciekawy kolektyw

Stanislaw Gościniak
fot. archiwum

W siatkówce młodzieżowej dzieje się całkiem sporo. Do Mistrzostw Świata w Indiach juniorzy przygotowują się pod okiem nowego trenera. Opiekun kadry juniorskiej nie jest postacią anonimową, a lista jego sukcesów jest dłuższa niż nie jeden spis kobiecych życzeń.

Niektórym wydaje się, że serdeczność nie idzie w parze z autorytetem. Stanisław Gościniak w jednym z wywiadów powiedział, że sukces można osiągnąć bez krzyku, a w pracy szkoleniowej bardziej pomocna jest psychologia. Mamy więc kadrową sumę młodzieńczej fantazji i nieprzeciętnego doświadczenia, co łącznie daje interesującą mieszankę.

Przed turniejem w Szczecinie pojawiła się oficjalna informacja o zmianie trenera reprezentacji. Jak czuje się Pan w nowej roli?

Nie jest to dla mnie coś zupełnie nowego, ponieważ byłem wcześniej z kadrą na Mistrzostwach Świata w Malezji. Poza tym dwukrotnie szkoliłem pierwszą reprezentację i wtedy zdobyłem największe doświadczenie. Dwa lata współpracowałem jako trener koordynator młodzieżowego pionu męskiego z Karolem Janaszewskim, który prowadził tą drużynę od kadetów. Znam chłopców bardzo dobrze i nie była to jakaś wielka rewolucja.



Z juniorami od początku nie było łatwo. Na pierwszych zgrupowaniach zabrakło kilku podstawowych zawodników, którzy trenowali jeszcze w klubach.

Dobrze się złożyło, że część zawodników mogła trenować w PlusLidze. Chłopcy się cały czas uczą i będą się jeszcze długo uczyć. Gra w tych rozgrywkach dała siatkarzom niezbędne doświadczenie, ponieważ mieli kontakt z siatkówką na najwyższym poziomie. Nie możemy narzekać, że gracze przebywali w różnych klubach, bo na tym polega ten zawód. My jako szkoleniowcy reprezentacyjni to w pełni rozumiemy. Poza tym przecież Karol Kłos, Fabian Drzyzga i Paweł Zatorski zostali powołani do kadry seniorskiej.

Właśnie chciałam o to zapytać…

W tej kwestii także nie było dużego problemu. Wcześniej z trenerem Castellanim ustaliliśmy, jak on będzie korzystał z naszych zawodników. Dla chłopaków to duże wyróżnienie, a ja nie chce swoich siatkarzy ograniczać i blokować ich rozwoju. Poważniejszym mankamentem są podróże, ponieważ gracze są w ciągłych rozjazdach pomiędzy jednym a drugim zgrupowaniem.

Sparingowe mecze przed kwalifikacjami do Mistrzostw Świata napawały optymizmem. W jakich nastrojach jechaliście do Włoch?

Mieliśmy okazję rozegrać przed eliminacjami spotkania w Szczecinie i Świnoujściu z zespołami z Brazylii i Indii, a później pojechaliśmy do Niemiec zmierzyć się z mocną reprezentacją juniorską naszych sąsiadów. Był to okres, kiedy rozgrywki w PlusLidze jeszcze trwały, dlatego nie wszyscy zawodnicy mogli brać udział w kontrolnych spotkaniach, ale to tylko pozwoliło nam na sprawdzenie pozostałych graczy, więc mimo wszystko byliśmy zadowoleni. Jak wiemy turniej eliminacyjny możemy uznać za w pełni udany (wszystkie mecze wygrane 3:0 – przyp. red.).

Nawet mecz z gospodarzami nie okazał się taki straszny.

W decydującym spotkaniu o awans właśnie z Włochami chłopcy potrafili utrzymać koncentrację i wygrali niespodziewanie gładko. Przede wszystkim realizowali założenia taktyczne, co tym razem wystarczyło, aby pokonać włoski zespół. Dodatkowo cieszy, że drużyna wygrała tak zdecydowanie na „obcym terenie". Tym zwycięstwem zapewniliśmy sobie grę na prestiżowej siatkarskiej imprezie, więc radość była ogromna.

Zauważył trener jakieś zmiany u swoich podopiecznych po tym turnieju?

Zawodnicy nabrali przede wszystkim doświadczenia, zachowywali się dojrzale. To młodzi ludzie, którzy potrzebują gry, aby ciągle nabywać nowe umiejętności. Kontakt ze starszymi, bardziej ogranymi zawodnikami na pewno wpłynął pozytywie, ponieważ juniorzy mieli możliwość podpatrywania doświadczonych kolegów. Lepiej radzą sobie także z koncentracją w tych najważniejszych momentach. Dla trenerów to bardzo dobry sygnał. Wiemy, że młodzież rozwija się we właściwym kierunku.

Jak wyglądają wasze przygotowania tuż przed mundialem?

Mamy za sobą już zgrupowanie w Cetniewie. W Miliczu rozegraliśmy kontrolne sparingi z „uniwersjadową" reprezentacją B. Teraz czeka nas spotkanie w Szczyrku, a kolejno powrócimy do Milicza, gdzie zagramy bardzo ważne mecze z Białorusią, która także zakwalifikowała się na mistrzostwa świata. Te pojedynki będą nam bardzo potrzebne, ponieważ pokażą, co możemy jeszcze dopracować przed samym turniejem. Na tydzień przed rozgrywkami – 21 lipca wyjeżdżamy już do Indii i tam także chcielibyśmy rozegrać jeszcze kilka sparingów.

Od niedawna znamy już grupowych rywali Polaków. Jak ocenia Pan losowanie?

Teoretycznie tylko grupa gospodarzy jest inna (śmiech). W pozostałych trzech zestawieniach mamy zespoły bardziej utytułowane, ale nie możemy patrzeć tylko na historię. W siatkówce juniorskiej poziom się bardzo wyrównał. System szkolenia młodzieży jest podobny do brazylijskiego, rosyjskiego czy polskiego nawet w tych drużynach, które jeszcze kilka lat temu były uznawane za słabsze. Rywali nie mieliśmy okazji widzieć w ostatecznym składzie, więc wszystko okaże się na miejscu. Brazylia, Rosja i Kanada to trudni przeciwnicy, ale nie obawiamy się naszej grupy, przecież chłopcy wygrywali z tymi drużynami jeszcze w kadetach. My chcemy zagrać najlepiej jak potrafimy, reszta jest od nas trochę niezależna.

Dla kilku z Pana graczy to ostatni sezon w młodzieżowej siatkówce. Dobry występ na Mistrzostwach Świata byłby dla nich udanym pierwszym krokiem w dorosłe sportowe życie.

Właśnie tak mówimy naszym zawodnikom! To taki etap ich kariery, który już nigdy się nie powtórzy. Do samych rozgrywek musimy się przygotować nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Wszystkim nam zależy, aby w tym turnieju powalczyć, ale chłopcy uczciwie trenują przede wszystkim dla siebie. Mam nadzieję, że zawodnicy zaprezentują wszystkie umiejętności, jakie nabyli przez lata treningu.

Co jest największym atutem naszej juniorskiej reprezentacji?

W Polsce mamy Szkołę Mistrzostwa Sportowego, gdzie współpracujemy z zawodnikami najbardziej perspektywicznymi. Specjalizacja miejsc jest coraz większa. Ja jestem zwolennikiem teorii, że siłą każdej drużyny jest jej wszechstronność i wyszkolenie techniczne siatkarzy. Dowody to zespoły z Brazylii czy Francji. Warunki fizyczne to nie wszystko. Rosjanie mają doskonałe parametry, a nie zawsze wygrywają. Jestem pewien, że zaprocentuje również doświadczenie chłopców, które zdobyli w minionym sezonie klubowym. Naszym atutem będzie także zespołowość. Ja bardzo lubię pracować z młodzieżą, a ten zespół tworzy ciekawy kolektyw.

Jaki charakter ma Pana drużyna? To grupa spokojnie pracujących zawodników czy raczej wybuchowe temperamenty?

Może odpowiem troszeczkę przewrotnie na to pytanie – idealnie byłoby dobierać sobie siatkarzy nie tylko z książkowymi parametrami fizycznymi, ale także charakterologicznie. Nasza drużyna jest naprawdę niesamowicie zróżnicowana. Mamy w zespole zawodników bardzo spokojnych, ale znajdą się także impulsywni. Sportowcy to przecież zwykli ludzie. Ci młodzi chłopcy mają swoje problemy, dorastają, przeżywają rzeczy, które ma prawo przeżywać młody człowiek. My jesteśmy prawie jak rodzina, spędzamy ze sobą całe dnie. Kiedy dzieje się coś niedobrego, trenerzy powinni to kontrolować i dbać, aby siatkówka nie stała się męczeństwem. Zawodnicy muszą się cieszyć z tego, co robią. Trener Janaszewski i ja jesteśmy strasznymi „cholerykami", a chłopcy tworzą grupę, która wie, gdzie są granice.

Zaczęło się wsteczne odliczanie – co sześć lat Polacy zdobywali medal na MŚJ. Kibice w Pana zawodnikach pokładają wielkie nadzieje. Nie czujecie presji ze strony siatkarskiego otoczenia?

Wielu trenerów przed rozpoczęciem rozgrywek w polskiej lidze zapewniało, że w tym roku są gotowi zdobyć Mistrzostwo Polski, a skończyło się jak zwykle, czyli po wszystkie trofea sięgnęła Skra Bełchatów. Takie obietnice nie wpływają pozytywnie na drużynę, szczególnie tak młodą. Naszym zawodnikom cały czas powtarzamy, że są dopiero na początku sportowej drogi. To gracze znający swoją wartość, ale także świadomi własnych słabości, których nie powinni się wstydzić. Wewnątrz drużyny nie czujemy presji, to chyba środowisko stwarza wokół nas lekko napiętą atmosferę.

O prognozy wynikowe nie pytam, ale trzymam kciuki i życzę sportowych sukcesów.

*rozmawiała: Magdalena Gajek

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved