Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Jacek Stychno: Skłonność do urazów nie zależy od płci

Jacek Stychno: Skłonność do urazów nie zależy od płci

apteczka
fot. archiwum

Pracował m.in. w Płomieniu Sosnowiec i Reprezentacji Polski. Teraz kontynuuje swoją przygodę w MKS-ie Dąbrowa Górnicza. Uważany za jednego z najlepszych fizjoterapeutów w polskim sporcie. Kto to taki? Sosnowiczanin - Jacek Stychno.

Sosnowiec.info.pl: Ponad 20 lat pracował Pan w Płomieniu Sosnowiec. Jednak wspaniałe lata klubu się skończyły i zespół został wycofany z ligi. Jak wspomina Pan te długie lata spędzone w sosnowieckiej drużynie?


Jacek Stychno : – To był dobry okres w moim życiu zawodowym. Czas wzlotów i upadków, awansów i spadków. Nikt nam nie odbierze Mistrzostwa Polski, dwóch Pucharów Polski, trzykrotnego udziału w Pucharach Europy, w tym dwukrotnego w Lidze Mistrzów. Podczas pracy w Płomieniu zostałem powołany do Reprezentacji Polski i uczestniczyłem w Igrzyskach Olimpijskich w Atenach oraz w Pekinie. Współpracowałem w tym okresie z czołowymi trenerami siatkówki: Edwardem Nitką, Zbigniewem Błaszczakiem, Waldemarem Wspaniałym, Andrzejem Urbańskim, Ryszardem Krukiem, Markiem Garbarzem, Marianek Kardasem, Leszkiem Rusem, Zbigniewem Zarzyckim, Ireneuszem Mazurem, Wiktorem Krebokiem, Adamem Kowalskim, Krzysztofem Kowalczykiem, Stanisławem Gościniakiem, Igorem Priełożnym, Jerzym Salwinem, Radosławem Panasem, Mirosławem Zawieraczem, Raulem Lozano. Poznałem wspaniałych zawodników i wielu działaczy. Nie będę wspominał o upadkach. Proszę mnie nie pytać o ludzi, których źle wspominam, bo nic nie odpowiem. Pamiętam i myślę tylko o bardzo dobrych latach pracy i niech tak zostanie.




Przez pewien czas był Pan także w sztabie medycznym reprezentacji Polski. Wyzwanie czy kolejna przygoda w tym zawodzie?

 

Na pewno wyzwanie. Duże doświadczenie, nauka i doskonalenie swojego warsztatu. Przede wszystkim zaszczyt i ciężka praca. W Reprezentacji Polski pełniłem funkcję I Fizjoterapeuty w latach 1993-1996, 2004, 2007-2008. Dzięki tej pracy zdobyłem doświadczenie poprzez kontakty z innymi fizjoterapeutami narodowych reprezentacji piłki siatkowej oraz innych dyscyplin sportowych. Można to również nazwać przygodą, ale to określenie nie oddaje zaangażowania i ciężkiej pracy całego sztabu ludzi, dzięki którym ten zawód nabiera sensu.

 

Po wycofaniu się Płomienia Sosnowiec z Plusligi, przeszedł Pan do MKS-u Dąbrowa Górnicza. Czy to była jedyna oferta pracy?

 

Nie była to dla mnie propozycja w stylu „żyć albo nie żyć". Miałem inne możliwości. Nie zdradzę jakie. Wybrałem najlepiej i jestem bardzo zadowolony z tej pracy. Czy mój nowy pracodawca też? Mam nadzieję że tak, bo podpisałem nowy kontrakt na następne sezony.

 

Z kim pracuje się trudniej, z kobietami czy mężczyznami? Która płeć jest skłonniejsza do urazów?

 

Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Jest to taka sama praca, ale inna jest specyfika. Szczególnie od strony psychofizycznej. Skłonność do urazów nie zależy od płci lecz od: przygotowania psychofizycznego, sposobu prowadzenia treningów, doboru obciążeń, warunków pracy, genetycznych uwarunkowań, odporności na stres, zaangażowania i wielu innych czynników. Według mnie, nie jest to cecha związana z płcią. Przecież kobiet nawet hemofilia nie rusza, a na wysiłek są nie mniej odporne od mężczyzn.

 

Ciężko było się przestawić na pracę z kobietami?

 

Obawiałem się nieco tej pracy. Zostałem jednak przyjęty do zespołu bardzo serdecznie i miło. Zarówno przez kierownictwo klubu, sztab szkoleniowy jak i zawodniczki. Bardzo dobrze wspominam ten sezon w Pluslidze Kobiet w barwach MKS-u Dąbrowa Górnicza. Pracy jest nie mniej niż w drużynie męskiej. Ale jak ja to mówię jest to przyjemniejsza robota.

 

Czy oprócz wykonywania swoich obowiązków pomaga Pan również trenerowi Kawce? Jakieś uwagi, sugestie, spostrzeżenia?

 

W zawodowym zespole nie ma tak, że ktoś robi swoją robotę i już. Wszyscy pracują po to, aby zespół grał i wygrywał. Owszem jest podział obowiązków, lecz cały pion szkoleniowy pomaga sobie i zawodniczkom w każdy możliwy sposób. Nie mogę powiedzieć, że do mnie należy tylko fizjoterapia, chociaż to moje główne zajęcie. Trener Kawka, jest szkoleniowcem na pewno nie apodyktycznym, choć zdecydowanym i konsekwentnym. Ja pomagam mu w miarę swoich umiejętności i doświadczenia. Niejednokrotnie prowadzimy tzw „burzę mózgów" odnośnie różnego typu przygotowania zespołu. Jeśli chodzi o treningi i mecze, to w całym okresie przygotowań pracujemy bezpośrednio z zawodniczkami: trenerzy – Waldemar Kawka i Leszek Rus oraz ja – fizjoterapeuta.

 

Jak wygląda współpraca między szkoleniowcem a Panem?

 

Można pozazdrościć takiej współpracy. Rzadko się zdarza w pracy zawodowej, aby codziennie przez niemal rok, wszystko układało się ze zrozumieniem i wyrozumiałością. A tak właśnie jest u nas. Nie będę się chwalił, bo posądzono by mnie o lizusostwo. Jak są problemy – nie sposób je ominąć – rozwiązujemy je wspólnie. Do tej pory nam się to udawało i niech tak zostanie.

 

źródło: sosnowiec.info.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved