Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Smutny koniec wielkiej Gwardii

Smutny koniec wielkiej Gwardii

Gwardia Wrocław
fot. archiwum

Siatkarze Gwardii Wrocław nie zgrają w 2. lidze. Po wycofaniu się sponsora juniorzy zagrają w 3. lidze. Walka o to, aby utrzymać przy życiu siatkarską Gwardię, trwała kilka tygodni. Nie udało się.

W końcu na stronie internetowej klubu pojawiło się oświadczenie prezesa Mariusza Żebrowskiego , w którym informuje, że klub nie wystartuje w rozgrywkach 2. ligi.

Trzy mistrzostwa Polski, sześć srebrnych medali i pięć brązowych – to dorobek klubu, który na początku lat 80. należał do najlepszych w Europie.
Dawniej półtorej godziny przed meczem wszystkie miejsca były zajęte – wspomina obecny trener Gwardii Ireneusz Kłos . – Ludzie wychylali się zza filarów, siadali na parkiecie. Trudno było się wcisnąć – dodaje.

Kłos pojawił się w Gwardii pod koniec lat siedemdziesiątych. Wraz z nim do klubu przyszła grupa młodych siatkarzy, którzy przez lata mieli decydować o obliczu nie tylko wrocławskiego klubu, ale i reprezentacji. Jarosz , Ciaszkiewicz , Skup , Barański , Baranowicz , Zachciał , Milewski i mistrz olimpijski Łasko – wszyscy w owym czasie byli reprezentantami kraju. W latach 1980 – 1982 okazywali się najlepsi w kraju. Największy sukces przyszedł w 1981 roku, kiedy to Gwardia rywalizowała w Pucharze Europejskich Mistrzów Klubowych, odpowiedniku dzisiejszej Ligi Mistrzów. W eliminacjach odprawiła kolejno grecki Olympiakos, czechosłowacką Duklę Liberec i włoski Torre Tabita Catania. Turniej finałowy odbył się na Majorce, ale tam podopieczni trenera Władysława Pałaszewskiego musieli uznać wyższość mocnych ekip ze Wschodu: CSKA Moskwa i Dynama Bukareszt. Pokonali tylko fiński Pieksamaeki. W ten sposób stali się trzecią drużyną w Europie!



Z powrotów z Zachodu do Polski najbardziej pamiętam jedno: gdy w nocy przekraczaliśmy granicę, nagle robiło się ciemno. Tam było wszystko rozświetlone, a u nas szara komuna – wspomina Sławomir Skup , jedno z "cudownych dzieci" ekipy Pałaszewskiego.
W Polsce liczyliśmy się tylko my i Legia Wagnera – wspomina trener Pałaszewski , twórca potęgi Gwardii. – Przez cztery lata tylko raz byli lepsi. Czasem siadaliśmy z Hubertem Wagnerem i porównywaliśmy składy. Najczęściej 5:1 wygrywał… Wagner. Miał u siebie Wójtowicza , Drzyzgę , Świderka … To jeden z najsmutniejszych dni w moim siatkarskim życiu – kontynuuje były trener Gwardii. – Wrocław ma pecha do ludzi związanych z siatkówką. Dlaczego w małym Miliczu powstało centrum tego sportu nie tylko na Dolny Śląsk, ale na całą Polskę? Bo tam pojawiły się osoby z pasją. Szkoda też, że ludzie związani w przeszłości z Gwardią nie poszli potem w biznes, jak w Resovii .
Wiem już, co się stało. To smutne – stwierdza Skup . – Czasem tęsknię za tamtym podejściem do sportu. Chciało się grać, nikt nie patrzył na to, ile jest w kieszeni. Gdy trafiłem do Gwardii, miałem 17 lat, serce rwało się na boisko. Teraz wszystkim rządzi pieniądz…

Właśnie przez brak pieniędzy Gwardia nie wystartuje w rozgrywkach 2. ligi. Z finansowania klubu wycofała się EnergiaPro Gigawat. Ekipa z Krupniczej wystąpi w 3. lidze, opierając się na grających tam dotychczas juniorach. Trenerem pozostanie prawdopodobnie Ireneusz Kłos . "Robimy krok w tył, aby zrobić dwa do przodu " – napisał w oświadczeniu prezes Żebrowski.

Oby miał rację. Trzeba uczciwie przyznać, że w mieście, w którym są sporty "równe i równiejsze", trudno będzie odbudować siatkówkę na najwyższym poziomie. Oby tylko Gwardia nie podzieliła losu Legii, która po swoim najlepszym okresie od prawie 10 lat błąka się gdzieś po niższych ligach.

 

 

 

źródło: Gazeta Wrocławska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved