Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Kto znajdzie receptę?

Kto znajdzie receptę?

Brazylia
fot. archiwum

Czekanie na zwycięstwo Polski nad Brazylią to jak pogoń za pociągiem, którego i tak już nie da się dogonić. Brazylia est nieosiągalna, wciąż zaskakuje polskich siatkarzy, wpędza ich w kompleksy i buduje coraz szczelniejszy mur psychologiczny.

Dziś siatkówka to drobne elementy, pojedyncze błędy, one są wyznacznikiem siły i wielkości danej drużyny. Dlatego ocenianie dwumeczów Polski z Brazylią, tylko przez pryzmat zdobywanych przez Polaków punktów, w tych najbardziej zaciętych partiach- jest błędem. Bo to, że Brazylia wygrała tylko do 23, a nie na przykład do 17, wcale nie świadczy na korzyść kadry Castellaniego . Zdarzało im się prowadzić 18:15, po czym tracili cztery punkty, Brazylia odskakiwała, i to zgubne wrażenie, że prowadzimy wyrównaną walkę było potęgowane. Gdy Polacy wystrzelali wszystkie armaty, rzucili wszystkie siły na jedną szalę, Brazylijczycy z uśmiechem na ustach dopiero co wchodzili w rytm gry. I to właśnie jest ta prawdziwa różniąca pomiędzy Polską i Brazylią.

Przed Ligą Światową- w ogóle – usłyszeliśmy bardzo wiele, różnej maści usprawiedliwień. Bezsprzecznych- pod którymi wszyscy się podpisują, a także takich niekoniecznie ambitnych, acz wytłumaczalnych. Owe bezsprzeczne jest to, że gramy młodym składem, który ma zaprocentować na przyszłość. Ale Daniel Castellani powiedział także, iż zamierza wygrać połowę spotkań, co wielu kibicom wydawało się mało ambitne, z kolei jednak wytłumaczalne. Dziś wygląda na to, że na tej granicy Polska może się zatrzymać. Wszystkie razem wzięte usprawiedliwienia, działały podświadomie na zespół- walczyli, starali się, ale też wiedzieli, że nikt tragedii wielkiej nie zrobi, jeśli porażki z Brazylią staną się faktem. I stały się, winnych paru by się znalazło, ale wskazywać nie ma ich po co, bo każdy doskonale wie, gdzie popełnił błąd i jak go skorygować. Polska będzie miała szansę by odreagować frustrację na Wenezueli i Finlandii, zamydlić sobie oczy, po kontynuacji serialu z cyklu:" Z wszystkimi można, ale z Brazylią nie!". Mam jednak nadzieję, że znajdzie się w sztabie szkoleniowym ktoś, kto na przyszłość, na zaś, znajdzie dla Polaków furtkę, którą będzie można przejść, która umożliwi wygranie z Canarinhos. Bo każda kolejna porażka coraz intensywniej uderza w ego kibiców, niezmiennie wierzących w zwycięstwo, uderza w morale wszystkich siatkarzy w Polsce. Wielowymiarowość tych klęsk, jak również skutki, oby stały się przyczynkiem do rozszyfrowania psychologicznej bariery, która ciąży na reprezentacji siatkarzy.

W słowniku polskiego kibica siatkówki pod słowem nadzieja, zawsze jest zapisane, by była ona wiążąca, stała, niegasnąca i gorąca, przede wszystkim nadzieja ma się przełożyć z kibiców na siatkarzy, z trybun na parkiet. Nadziei nie widzieliśmy, gdy w trzecim secie pierwszego meczu w Łodzi, Polacy „na stojąco" kończyli pojedynek. Kibicom na trybunach i widzom przed telewizorami, tego zarzucić nie można, ale siatkarzom jak najbardziej. Bo choć solą naszej współczesnej, polskiej siatkówki są właśnie kibice, to sami, choćby nie wiem jak doskonali spotkań nie wygrają. W oczekiwaniu na kolejną szansę pokonania Brazylii, będziemy żyć złudzeniami, że zemsta polskich siatkarzy okaże się w przyszłości słodsza, niż teraz nam się zdaje. Bardzo silne emocje często z czymś związane powodują przełom. I tego dziś siatkarzom życzę, by wreszcie poczuli, że nie mogą a muszą z wielu powodów wygrać z Brazylią. Im więcej w was sportowej złości, tym szanse na przebicie się przez niechlubny rekord większe.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved