Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. B: Punkty dla Francji i Serbii

LŚ, gr. B: Punkty dla Francji i Serbii

Liga Światowa
fot. archiwum

W grupie B reprezentacja Serbii wzięła odwet na Argentyńczykach i po "godzinie z prysznicem" dopisała do swego dorobku trzy punkty. Natomiast podopiecznym Philippe'a Blaina dopiero w piątym secie udało się przechylić szalę zwycięstwa na swa korzyść.

Zapowiedzi przed niedzielnym spotkaniem w Nowym Sadzie trenera reprezentacji Serbii, Igora Kolakovicia o wystawieniu swoich trzech asów: Milijkovica , Gerica oraz Grbica w podstawowej szóstce sprawdziły się. Wszyscy trzej zaczęli wczorajszy pojedynek z Argentyną od samego początku. I miało to swoje odzwierciedlenie w wyniku, bowiem gospodarze zwyciężyli to spotkanie gładko 3:0.

Dominacja Serbów w pierwszym secie nie podlegała jakiejkolwiek dyskusji. Niezliczona liczba błędów mnożyła się w ekipie Argentyny. Niesamowite problemy przyjezdnym sprawiała zagrywka Andriji Gerica. W ataku mylili się kolejno Qiuroga oraz Ocampo . Stąd na pierwszą przerwę techniczną gospodarze schodzili, prowadząc 8:1. Znakomicie spisywał się powracający do kadry Ivan Milijkovic, po którego ataku z kontry (12:3), trener Javier Weber poprosiło czas. Obraz gry dalszej fazie tego seta nie uległ zmianie. Serbowie prowadzili grę, a Argentyna popełniała nie wymuszone błędy (duża liczba zepsutych zagrywek). Ostatecznie tę partie, wygraną 25:15 zakończył efektownym atakiem ze środka Andrija Geric.

Druga partia była o wiele bardziej wyrównana. Dzięki bardzo dobrym atakom Milijkovica to gospodarze schodzili na pierwszą przerwę techniczna z prowadzeniem 8:6. Długo jednak się nie cieszyli z tego wyniku, bowiem Argentyńczycy postanowili wziąć się do roboty. Udany blok na Milijkovicu oraz aut Marica wysunęły przyjezdnych na prowadzanie 11:9. Nie trwało to jednak długo. Jedna z najładniejszych akacji tego spotkania miała miejsce przy stanie 13:11, kiedy to Serbowie cudem wybronili piłkę, a później postawili szczelny blok na rywalu. Następnie miały miejsce dwie skuteczne kontry w wykonaniu gospodarzy i mieliśmy już na tablicy świetlnej rezultat 16:13. Końcówka tego seta była bardzo wyrównana. Punkt na 25:24 dla Serbów zdobył nieomylny Milijkovic, a później dzieła zniszczenia dokończył wcześniej wprowadzony Nikic , który zablokował Scholtisa . Gospodarze zwyciężają 27:25.



Na trzecią odsłonę przyjezdni wkraczali chyba ze spuszczonymi głowami, nie wierząc już w to, że uda się cokolwiek ugrać. Serbowie skrzętnie to wykorzystali, nie pozbawiając złudzeń swoich rywali. Już na pierwszej przerwie technicznej gospodarze prowadzili 8:2. Po kilku nieudanych wystawach Nikoli Grbica zawodnikom Javiera Webera udało się zbliżyć na pięć oczek. Jednak nie wiele to zmieniło. Milijkovic i spółka zdołali jeszcze powiększyć swoją przewagę do siedmiu punktów (19:12). Ostatecznie mecz zakończył mocnym uderzeniem ze środka siatki Marko Podrascanin i to Serbowie mogli się cieszyć z cennego zwycięstwa.

Składy zespołów:
Serbia: Maric (8), Milijkovic (17), Geric (7), Grbic (2), Podrascanin (6), Janic (4), Rosic (libero) oraz Nikic (1)

Argentyna: Ocampo (5), De Cecco (1), Qiuroga (2), Spajic (1), Scholtisa (13), Arroyo (7), Meana (Libero) oraz Filardi (2), Uriarte (2), Conte (1) , Porporato

Serbia – Argentyna 3:0
(25:15, 27:25, 25:19)

Po meczu powiedzieli:

Rodrigo Daniel Quiroga , kapitan reprezentacji Argentyny: Zagraliśmy całe spotkanie bardzo źle. Nie graliśmy praktycznie nic w pierwszym secie. Próbowaliśmy ulepszać naszą grę w drugiej partii i byliśmy przez to trochę lepsi w ataku, ale w trzeciej odsłonie ponownie byliśmy w ciemności. Serbowie nie popełniali błędów i nauczyli nas, jak należy grać. Jeszcze dużo musimy trenować i uczyć się z każdym kolejnym meczem.

Nikola Grbic , kapitan reprezentacji Serbii: To jest mój debiut w tej edycji Ligi Światowej i czułem się zmęczony po pierwszym secie, co jest normalne, ale szybko doszedłem do siebie. Funkcjonowaliśmy dobrze w tym meczu i mogliśmy równie dobrze komunikować się na boisku, co sprawiło, że utrzymywaliśmy odpowiedni rytm przez całe spotkanie. Jestem zadowolony z wyniku i widzę, że wracamy na właściwe tory. To jest dobry początek i mamy wystarczająco czasu aby przygotować się do najważniejszego celu, jakim jest  Final Six w Belgradzie.

Javier Weber , trener reprezentacji Argentyny: Przede wszystkim muszę pogratulować serbskim zawodnikom i ich trenerowi za to wspaniałe spotkanie w ich wykonaniu, które dla nas było niestety niefortunne. Serbowie doskonale spisywali się polu serwisowym oraz zagrywce, co zgubiło nasz rytm. Każda piłka była podbijana przez Serbów i dlatego nie mogliśmy mieć pomysłu na skuteczny atak. Oni zasłużyli na to zwycięstwo i są wśród najlepszych, więc niech to będzie dobra szkoła dla naszych młodych graczy, którzy jeszcze muszą się dużo uczyć. Ciągle mamy szanse na to, żeby powrócić do Belgradu. Wszystko jest sprawą otwartą i rozstrzygnie się w ciągu kilku najbliższych tygodni.

Igor Kolakovic , trener reprezentacji Serbii: Muszę powiedzieć, że zawodnicy wrócili do gry z dużym entuzjazmem i wsparciem ze strony wspaniałej publiczności w hali. Gracze, którzy nie grali w poprzednich meczach mieli niewiarygodna energię i aspiracje do odniesienia zwycięstwa. To było oczywiste, że trójka naszych czołowych graczy nie weszła w odpowiedni rytm i dlatego jestem zadowolony, ze inni chłopcy zjednoczyli się z nimi i razem rozegrali dobry mecz, który dał jednocześnie świetny wynik.

 


Niedzielne spotkanie pomiędzy Francją i Koreą Południową przyniosło znacznie więcej emocji niż piątkowy pojedynek obu tych zespołów. Już początek pierwszej odsłony tego meczu pokazał, iż zapowiada się niezwykle wyrównane i zaciekłe starcie. I tak faktycznie było. Po błędzie gospodarzy w ataku Azjaci schodzili na pierwszą przerwę techniczną z jednopunktowym prowadzeniem. Francuzom udało się złapać wiatr w żagle tuż przed zejściem na drugi czas.

Bardzo dobra gra w kontratakach Loica Geilera oraz bloki podopiecznych trenera Blaina wysunęły ich na prowadzenie 16:11. Pa asie na 19:15 Vadeleux szkoleniowiec gości poprosił o przerwę. Przyniosło to dobry efekt, bowiem Koreańczycy rzucili się do ataku. Skuteczna gra blokiem oraz mocne zagrywki Moona pozwoliły zbliżyć się przyjezdnym na jeden punkt (22:21). Zacięta walka trwała do samego końca, jednak to przy stanie 24:23 gospodarze wykazali więcej zimnej krwi. Efektownym atakiem z kontry, zakończył tego seta nieomylny w tym fragmencie pojedynku Rouzier .

Druga odsłona tego meczu było niemalże odzwierciedleniem poprzedniej. Żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć swojemu rywalowi na więcej niż dwa oczka (13:11, 17:18). W szeregach gości znakomicie spisywał się Kim-Hak Kim . Zwycięstwo w tej fazie spotkania azjaci mogą zawdzięczać właśnie jemu. Wszystkie piłki sytuacyjne adresowane były do tego zawodnika. To właśnie ten gracz miał najwięcej do powiedzenia w samej końcówce, bowiem to po jego ataku przy wyniku 24:25 trener reprezentacji Francji poprosił o czas, a już po chwili lider Koreańczyków po świetnym ataku mógł się cieszyć wraz ze swoimi kolegami z drużyny z wygranego seta 24:26.

Trzecia partia była najbardziej emocjonująca. Przy stanie 4:6 (zablokowany Rouzier) szkoleniowiec gospodarzy zdecydował się wzięcie czasu. Do pierwszej przerwy technicznej przyjezdni zachowali dwupunktowe prowadzenie. Francuzi szybko odrobili poniesione wcześniej straty, ponieważ już po chwili na tablicy świetlnej widniał wynik 10:9. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Po udanym kontrataku gospodarze prowadzili już 13:11, aby na drugą przerwę techniczną zejść z zapasem jednego oczka. Po ataku z przechodzącej piłki Ha Kyoung-Mina goście odskoczyli na dwa punkty (17:19). W ekipie francuskiej ciężar kończenia trudnych piłek spoczywał jak zwykle na Rouzierze. I to właśnie ten zawodnik poderwał swój zespół do walki. Żadna z drużyn nie chciała przegrać tej partii (29:29, 32:32). Jednak ostanie słowo należało do gospodarzy, a dokładniej do Rouziera, który asem serwisowym zakończył tę partię. Francuzi wygrywają 34:32.

W kolejnym secie wyrównana walka trwała do drugiej przerwy technicznej (15:16). Później do ataku przystąpili Koreańczycy, którzy dzięki dobrze funkcjonującemu blokowi uzyskali trzypunktowy handicap (15:18). Czarę goryczy Francuzów dopełnił blok na Vadeleux przy stanie 12:17 oraz autowy atak Rouziera (18:24). Co prawda gospodarzom udało się jeszcze zdobyć dwa punkty, ale nie wiele to zmieniło, bowiem przyjezdni wygrali tę partię do 20.

Podopieczni Philippa Blaina za wszelka cenę nie chcieli dopuści do utraty dwóch oczek na własnym terenie. I dlatego w tiebreaku przystąpili do otwartego szturmu. Efektywny blok oraz zagrywka jednego z liderów Loica Geilera wyprowadziły Francuzów na prowadzenie 7:4. Wcześniej za świetnie grającego do pewnego momentu Kim-Hak Kima pojawił się na parkiecie Park. Mimo tego nie zdołał on odmienić już losów tego seta, jak i całego meczu. Wspaniałym atakiem ze środka mecz zakończył Romain Vadeleux .

Składy zespołów:
Francja: Rouzier (26), Vadeleux (17), Sol (9), Marechal (17), Geiler L. (22), Rowlandson (libero), oraz Geiler B., Moreau.

Korea Płd.: Moon Sung – Min (13), Kim Yo – Han (6), Han Sun – Soo (1), Kim Hak – Kim (23), Ha Kyoung – Min (14), Shin Yung – Suk (10), Yeo Oh – Hyun (libero) oraz Park Chul – Woo

Francja – Korea Płd. 3:2
(25:23, 24:26, 34:32, 20:25, 15:10)

Po meczu powiedzieli:

Kim Ho – Chul , trener reprezentacji Korei Płd: Zagraliśmy w Tuluzie lepiej niż w Montpellier, moja drużyna zaproponowała dziś lepsze spotkanie. Mieliśmy problemy z przyjęciem, ale myślę, że lepiej radziliśmy sobie dziś w ataku .

Philippe Blain , trener reprezentacji Francji: Oczywiście jestem usatysfakcjonowany. Będziemy grać ostatni weekend w Argentynie, więc myślę, ze jest to szansa na zdobycie kolejnych punktów. Do składu na decydujące mecze powrócą Oliver Kieffer oraz Stephen Antiga. Dziś jestem zadowolony z dobrej postawy zarówno Nicolasa Marechala, jak i Loica Geilera.

Marien Moreau , kapitan reprezentacji Francji: Jesteśmy zadowoleni z wygranej i dwóch punktów. Z Argentyną przegraliśmy, ale myślę, że teraz nadszedł dobry okres dla reprezentacji Francji.

Kwon Young – Min , kapitan reprezentacji Korei Płd: Jestem zawiedziony po tym dzisiejszym spotkaniu. W trzecim secie mieliśmy decydującą piłkę, która była po naszej stronie, jednak nie udało nam się tego wykorzystać.

 

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela grupy B Ligi Światowej

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved