Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Waldemar Wspaniały: Czasem trzeba pogłaskać, a czasem krzyknąć

Waldemar Wspaniały: Czasem trzeba pogłaskać, a czasem krzyknąć

Aby zdobyć autorytet, trzeba mieć charyzmę, a to taka cecha, z którą się człowiek rodzi i którą przenosi na swoją pracę. - nie ukrywa Waldemar Wspaniały, który  w wywiadzie opowiada o swojej dotychczasowej karierze trenerskiej i życiu osobistym.

Swoje życie zawodowe związał Pan z siatkówką – najpierw jako zawodnik, później jako trener najlepszych drużyn w kraju. Czy trener powinien być bardziej nauczycielem, przyjacielem, „ojcem"?

Waldemar Wspaniały: – "Trener powinien wszystkie te role umieć powiązać. Czasem trzeba „pogłaskać", a czasem „krzyknąć". Nie ma reguły. Trener jest czasem z zawodnikami 24 godziny na dobę, więc musi też być dla nich psychologiem, mieć indywidualne podejście do każdego, ponieważ każdy ma inny charakter, znajduje się w innej sytuacji życiowej. Drużyna to kilkanaście różnych osobowości. W zawodzie trenera trzeba mieć także intuicję i tego nie nauczy żadna szkoła czy akademia – uczy tego życie. Myślę, że potrafię łączyć wszystkie te role. Świadczy o tym fakt, że mam bardzo dobry kontakt z zawodnikami. Dzwonią do mnie po latach, idziemy na piwo – relacje są koleżeńskie, pomimo dużej różnicy wieku, czasem nawet trzydziestu lat."

Jak się zdobywa autorytet w grupie indywidualistów?



– "Aby zdobyć autorytet, trzeba mieć charyzmę, a to taka cecha, z którą się człowiek rodzi i którą przenosi na swoją pracę. Autorytet to dobra opinia wśród współpracowników, przyjaciół. Jeśli odnosi się dobre wyniki, to zdobywa się dobrą opinię, a to potem idzie za człowiekiem przez całe życie."

Czy kiedykolwiek w karierze trenerskiej zdarzył się Panu „bunt na pokładzie"?

– "Nigdy mi się nie zdarzyło, że przychodzę na trening a tu transparent z napisem >>strajk<< (śmiech). Oczywiście zdarzają się sytuacje problemowe, ale reguła jest taka, że należy trudną sytuację rozwiązać w ciągu 48 godzin. Jeśli problem trwa dłużej, to urasta do dużego konfliktu i wtedy już nie jest dobrze. Należy przede wszystkim rozmawiać, odsunąć emocje na bok i podejść konstruktywnie do danej sytuacji."

Jak motywuje Pan swoich zawodników w sytuacjach, które podczas meczu wydają się „beznadziejne"?

– "Różne są sytuacje i motywować należy różnie – trzeba i poklepać i krzyknąć, niektórymi porządnie potrząsnąć. Oczywiście gadulstwo nie jest wskazane podczas meczów. W takich momentach, kiedy jest mało czasu, najlepiej przekazać konkretne wskazówki dot. danej sytuacji na parkiecie."

Czy jest Pan raczej surowym czy rozpieszczającym dziadkiem dla swoich wnuków?

– "Lubię rozpieszczać moje wnuki, mam ich czworo. Trzeba pomagać w wychowywaniu. Przyznam, że wnuki nawet bardziej rozpieszczam i mam lepsze do nich podejście niż do własnych dzieci. W maju miałem dwie komunie moich wnuków."

Pomaga Pan w pracach domowych?

– "Niestety nie, ponieważ nie mam na to czasu. Od 15 lat jestem poza domem. Do domu przyjeżdżam na 2 – 3 dni. Taka jest cena pracy trenera. Mam nadzieję, że na stare lata, kiedy przejdę na emeryturę będę bardziej przydatny i pomocny w domu."

Czy Waldemar Wspaniały wspaniale gotuje, piecze?

– "Czy wspaniale – to nie wiem (śmiech). Mam mało czasu, aby coś ugotować, ale jak już się za to zabieram, to moi znajomi mówią, że całkiem nieźle sobie radzę. Dobrze przygotowuję grecką rybną zupę. Lubię też czasem coś ugotować z kuchni chińskiej czy tajskiej, która bardzo mi smakuje."

Na wakacje ucieka Pan do ciepłych krajów, na działkę czy zaszywa w leśnej głuszy?

– "Od kilku lat nie miałem prawdziwego urlopu, co najwyżej kilka dni, ale nie urlop dwutygodniowy. Lubię ciepłe kraje, gdzie często bywałem ze względów zawodowych. Dobrze się również czuję na wsi, czy spacerując po lesie. Najważniejsze, żeby była cisza, spokój, żeby nie dzwoniły telefony i żeby nie było huku i hałasu, który towarzyszy mi na co dzień w halach sportowych."

Przeżył Pan kiedyś wakacyjną miłość?

– "Nie pamiętam wakacyjnej miłości, bardzo wcześnie się ożeniłem, bo w wieku 22 lat i żona to moja największa miłość."

Tego lata znajdzie Pan chwilę na wypoczynek?

– "Chciałbym wyjechać na dwa tygodnie w lipcu lub w sierpniu do Jury Krakowsko – Częstochowskiej, gdzie mam działkę. Polecam to miejsce – jest tam i ciekawa przyroda i ruiny zamku, zresztą to dość znane turystycznie miejsce."

*rozmawiała Justyna Poturalska

źródło: bksch-delecta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved