Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Jerzy Matlak: Nie umniejszajcie ich sukcesu!

Jerzy Matlak: Nie umniejszajcie ich sukcesu!

Jerzy Matlak
fot. archiwum

- Zaskoczyły mnie i to pozytywnie - mówi o grze swoich podopiecznych po powrocie z dwutygodniowych wojaży trener reprezentacji Polski  kobiet Jerzy Matlak i jednocześnie apeluje: - Należy uszanować ten sukces dziewczyn.

Piąte miejsce w Montreux oraz zwycięstwo w Turynie – jak Pan ocenia końcowy wynik dwutygodniowego wyjazdu?

Jerzy Matlak: – "Nikt się nie spodziewał takiego wyniku i to widać w pomeczowych ocenach i komentarzach, ale tym bardziej temu zespołowi należy się szacunek. W ich sytuacji to zwycięstwo jest niezmiernie ważne, bo przyjechały do Turynu w zasadzie w roli tych najsłabszych z całej czwórki uczestników. Dodatkowo nasze problemy ze skompletowaniem składu sprawiają, że to zwycięstwo jest sensacyjne, ale na pewno zasłużone. Nie udało nam się wprawdzie jeszcze wygrać z Chinkami, choć w drugim meczu było blisko. Dwukrotnie jednak pokonały je Japonki, my zaś dwukrotnie pokonaliśmy Japonię. Jeszcze w czasie pobytu we Włoszech dzwonili do mnie przyjaciele, znajomi, rodzina czy wreszcie zwykli prawdziwi kibice, którzy pytali mnie, czy rzeczywiście Włoszki tutaj są w tak słabym, prawie rezerwowym składzie. Czy rzeczywiście Barbolini ma tak wielkie kłopoty, czy jego zawodniczki rzeczywiście są kompletnie bez formy, bo tak podobno przedstawiają to polscy komentatorzy. Odpowiadam więc – Włoszki były w pełnym, najsilniejszym składzie i naprawdę można się było tego składu przestraszyć, a to, że nie grały tak jak potrafią, to już ich problem. My też po 5 tygodniach przygotowań nie jesteśmy jeszcze w żadnej super-formie czy kondycji. Na pewno Włosi zrobili turniej nie po to, żeby w nim przegrać, zresztą dwa pierwsze mecze zagrali naprawdę dobrze. Najsilniejszy włoski skład trenował w Turynie od trzech tygodni przygotowując się do tego turnieju. Mówi się tyle o problemach Włoszek, ale to my mamy większe problemy od nich, czy od innych ekip. To u nas zabrakło wielu dobrych, doświadczonych zawodniczek. Tylko, że innych się usprawiedliwia, a nas nie. Słuchając tego nie wiem, czy mam płakać czy się śmiać. Prawda jest taka, że wygraliśmy duży turniej, chyba drugi po Montreux pod względem ważności wśród turniejów towarzyskich, ale nie chcę tego przeceniać. Do najlepszej gry jeszcze nam daleko, mimo to naprawdę należy uszanować ten sukces dziewczyn. Trzeba to docenić, pochwalić zawodniczki, a nie odbierać im radość z sukcesu podkreślając, że wszyscy na świecie mają kłopoty, tylko nie my. Powtarzam – to my mamy większe kłopoty niż inni. Trzeba się umieć cieszyć z tego, co nas w danym momencie spotkało, a nie narzekać i próbować tłumaczyć nasz sukces problemami innych. To naprawdę przykra postawa niektórych komentatorów. Dziewczyny zrobiły w Turynie więcej niż ktokolwiek się spodziewał, więcej niż ja się spodziewałem czy nawet one same i zrobiły to w naprawdę dobrym stylu pokonując między innymi trzy razy Japonię i tracąc przy tym zaledwie jednego seta. Dla nas to zwycięstwo w takim turnieju, tutaj w Italii jest naprawdę doskonałym impulsem do dalszej pracy. Ciągle się mówi, że mamy się uczyć od Włoszek, że są największą siłą w Europie, tymczasem my je pokonaliśmy. I bez względu na wszystko przyjemnie było w Turynie przy 4 tysiącach osób odbierać nagrodę za pierwsze miejsce. To, co pokazaliśmy w meczach z najlepszymi na świecie w składzie dalekim od optymalnego i formie dalekiej od najwyższej, napawa naprawdę dużą nadzieją na przyszłość. Nie jestem huraoptymistą, ale to, co zobaczyłem w ciągu ostatnich 14 dni, dało mi dużą dawkę zdrowego optymizmu."

Nagrody indywidualne zdają się potwierdzać, że dokonał Pan właściwych decyzji personalnych wbrew temu, co niektórzy mówili.



– "Jeszcze raz apeluję, żeby wszyscy „specjaliści" wzięli sobie na wstrzymanie i poczekali z ocenami. Ja też bardzo ostrożnie oceniam to, co się dokonuje, i chciałbym, aby nikt nie przekreślał tych zawodniczek, które zostały powołane. Kaczor była skreślona, nawet nie weszła na boisko w Muszynie, a tutaj naprawdę nie za darmo została wybrana najlepszą zawodniczką w ataku. Doroty Pykosz przez wiele lat nikt w ogóle w kadrze nie widział, bo uważana była za zbyt niską, tymczasem ona ma niesamowity instynkt do bloku i to jej daje wielka przewagę. Uważam, że znakomicie jak na ten etap przygotowań dawała sobie radę."

Jakie dalsze plany ma reprezentacja?

– "Teraz mamy cztery dni wolnego po czym spotykamy się na tydzień w Cetniewie. Musimy tam przeanalizować to, co zrobiliśmy, ocenić, w jakim miejscu jesteśmy i trochę się odświeżyć w lasach i na plaży, co dziewczyny bardzo „kochają" (śmiech). Ale jak życie pokazuje wcale im to nie zaszkodziło, bo najlepiej ze wszystkich ekip zniosły trudy turniejowe. Często jesteśmy krytykowani za te „stare metody" szkoleniowe, za to, czego włoska szkoła siatkówki nie dopuszcza, czyli treningi na dworze, ale nasza gra i wyniki pokazały, że jednak obraliśmy słuszny kierunek. W Cetniewie będziemy także pracować nad motoryką i już nad konkretnymi ustawieniami taktycznymi na turniej w Rzeszowie. Później od 1 do 7 lipca będziemy w Pile, gdzie rozegramy dwa mecze towarzyskie z Białorusią. Od 11 lipca jesteśmy już w Rzeszowie i tam gramy dwa mecze 14 i 15 lipca z Rosją."

* Rozmawiała Joanna Majtyka (reprezentacja.net)

*więcej w serwisie reprezentacja.net

 

źródło: reprezentacja.net

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved