Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Po bloku: „Trudne powroty”

Po bloku: „Trudne powroty”

Andrzej Karbownik
fot. archiwum

Na samym wstępie chciałbym przeprosić wszystkich, którzy kiedykolwiek rzucili okiem na moje felietony. Tych, którzy je czytają za to, że tak długo mnie tutaj nie było, a wszystkich tych, którzy ich nie znoszą za to, że wróciłem.

Nie ma co ukrywać, słowa Wolanda z „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa są do bólu prawdziwe. Żeby czymś kierować (choćby nawet karierą internetowego publicysty), „trzeba bądź co bądź mieć dokładny plan, obejmujący jakiś możliwie przyzwoity okres czasu. Jak zatem człowiek może czymkolwiek kierować, skoro pozbawiony jest nie tylko możliwości planowania na choćby śmiesznie krótki czas, no, powiedzmy, na tysiąc lat, ale nie może ponadto ręczyć za to, co się z nim samym stanie następnego dnia?” Ja również próbowałem sobie zaplanować to, co będę chciał napisać, jakie problemy poruszyć, co zganić, a co pochwalić, do kogo się uśmiechnąć a do kogo wręcz przeciwnie. I życie zgniotło to wszystko nawet nie jak kartkę papieru, ale jak bibułkową knajpianą serwetkę. Wobec śmierci i chorób bliskich człowiek porzuca wszelkie uprzednio skonstruowane plany, zmuszony działać w nowych, zupełnie odmiennych warunkach, które często zmieniają się nie to że z dnia na dzień, ale z godziny na godzinę. Nie dziwota zatem, że porzuciłem na jakiś czas moją pisaninę, wątpiąc nawet, czy kiedykolwiek do niej wrócę. Jednak stwierdziłem po namyśle, że choć trudno jest wracać, to przecież jeszcze trudniej jest rozstać się na zawsze z czymś, co wypełniało mi dużą część życia przez ostatnie trzydzieści pięć lat. Zdecydowałem zatem o powrocie.

I traf chciał, że zaraz po nim wpadłem w wir gorącej dyskusji, którą rozbudziły dwa mecze nowo zbudowanej przez nowego szkoleniowca nowej reprezentacji w nowej edycji Ligi Światowej. I, zaiste, również w tym przypadku przytoczone przeze mnie na wstępie słowa Wolanda, że człowiek nie wie nawet, co się z nim stanie następnego dnia, mają znaczenie prorocze. Namaszczony na następcę Lozano Daniel Castellani, chwalony przez wszystkich za śmiałe decyzje polegające na ulgowym podejściu do Ligi Światowej (potraktowanej jako poletko doświadczalne do hodowli następców dotychczasowych żelaznych kadrowiczów) już następnego dnia po drugiej porażce z Brazylią dostał się pod ostrzał ciężkiej artylerii krytyki tych samych wszystkich, którzy go chwalili. I podczas gdy wśród komentatorów zawodowych odczuwa się pewne pomiarkowanie, to wśród komentatorów amatorów dominuje nastrój klęski narodowej.

Cóż, moim skromnym zdaniem ocena pracy szkoleniowca (który zresztą po dwóch latach pobytu w Polsce zorientował się chyba co nieco w charakterach Polaków, więc wiedział, na co idzie) po dwóch spotkaniach zakrawa na lekką paranoję, nie będę zatem zabierał głosu w tym temacie. Natomiast wydaje mi się, że żaden z komentatorów różnej maści nie zadał pytania, które mnie osobiście dręczy właśnie po obejrzeniu tych dwóch spotkań: dlaczegóż to mianowicie równolatkowie z Brazylii tak dalece górują nad równolatkami z Polski? Przecież przyczyną nie są chyba umiejętności obu trenerów, zważywszy, że obie grupy zawodników, i ta żółto – zielona, i ta biało – czerwona miały zbliżoną długość okresu przygotowawczego, zbliżony poziom zgrania (czyli niewielki), zbliżony wiek. Co sprawiło zatem, że wzięliśmy pierwsze zamorskie lanie?



Menedżer reprezentacji, komentując przyczyny porażek, ubolewał głęboko nad bardzo wąską możliwością manewru, czyli nad ubóstwem możliwości selekcji odpowiedniej klasy zawodników. Bo, wiecie, rozumiecie, na przykład taki Visotto (lat 23) gra w pierwszej szóstce zespołu, który wygrał Ligę Mistrzów, natomiast jego vis a vis Kuba Jarosz (lat 22) jest jedynie rezerwowym w zespole skry Bełchatów. Z kolei taki Bruno (lat 23) jest pierwszym rozgrywającym w zespole ekstraklasy brazylijskiej, a taki Paweł Woicki (lat 26) był jedynie drugim rozgrywającym w Resovii. I powiem szczerze, takie ubolewanie budzi we mnie cichą furię. Nie wystarczy bowiem ubolewać, należy wreszcie postawić sobie to pytanie, które dręczy mnie, prostego zjadacza chleba: dlaczego. Dlaczego tak się dzieje, że zawodnicy w wieku predestynującym ich do występowania w charakterze naturalnych następców wicemistrzów świata grzeją ławy w klubach wcale przecież nie najmocniejszych (o czym dowodnie przekonały nas ich wyniki w europejskich pucharach), natomiast będący w porównywalnym wieku Brazylijczycy grają w swoich zespołach klubowych pierwsze skrzypce. Co jest tego przyczyną? Czy niski poziom wyszkolenia? Czy fatalna polityka kadrowa klubów, ściągających do składów gwiazdy lub „gwiazdki” w wieku przedemerytalnym, nie pozwalając na rozwój zawodnikom młodym? Czy psychika? Na takie pytania pan Witold Roman, jako członek opływającego w sukcesy PZPS winien wreszcie odpowiedzieć, i to nawet nie mnie, nie kibicom czy dziennikarzom, ale samemu sobie. Bo jeżeli tego nie zrobi, i nie zrobią tego również pozostali notable związkowi, za dwa – trzy lata zadane im zostanie pytanie zupełnie inne, a mianowicie: dlaczego polska siatkówka plącze się gdzieś w światowym ogonie, zbierając baty od tych, których do niedawna ogrywała w godzinę z kąpaniem: Łotyszy, Estończyków czy Litwinów. Lepiej chyba, żeby to drugie pytanie nigdy nie padło, zatem korzystniej odpowiedzieć sobie na pierwsze. Zaś po uzyskaniu odpowiedzi zakasać rękawy nie po to, aby nie pobrudzić garnituru od Versace czy innego Armaniego podczas odciskania dłoni w alei siatkarskich gwiazd, ale po to, aby wziąć się do konkretnej roboty. Bo jak na razie wiernopoddańczy komunikat po sławetnym kongresie siatkówki młodzieżowej to chyba jednak trochę za mało.

Wychodzenie ze światowej czołówki jest szybkie i łatwe. Przekonali się już o tym kiedyś Czesi, Niemcy, Rumuni, a chyba i my. Powrót jest, niestety, trudniejszy. O wiele trudniejszy niż mój na te łamy.

Napisz do autora: andrzej.karbownik@siatka.org

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, Po bloku

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved