Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Kinga Kołosińska: Od zawsze wolałam grać na plaży

Kinga Kołosińska: Od zawsze wolałam grać na plaży

Kinga Kołosińska
fot. archiwum

Kinga jest zaledwie dziewiętnastoletnią zawodniczką, a już zyskała uznanie w oczach doświadczonej plażowiczki, Magdaleny Michoń-Szczytowicz. Strefa Siatkówki postanowiła troszeczkę przybliżyć czytelnikom sylwetkę Kołosińskiej.

„Kinia", bo tak nazywają Kołosińską przyjaciele rozpoczęła swoją przygodą z siatkówką od piątej klasy szkoły podstawowej. – Mój tata do liceum trenował siatkówkę – mówi Kinga. – W zasadzie to on zaciągnął mnie na halę. Na początku mi się nie podobało, jednak z czasem zmieniłam zdanie – relacjonuje siatkarka. Następnie trafiła do klubu AZS UMCS TPS Lublin. – Pamiętam, że trenerem był pan Jacek Rutkowski – wspomina Kołosińska. – Grałam na przyjęciu. Z klubem jednak nie udało nam się zdobyć czegoś większego. Naszymi największymi sukcesami była gra w półfinałach mistrzostw Polski.

W 2006 roku Kinga Kołosińska pojechała z klubem na Puchar Bałtyku. Tam wypatrzyli ją ówcześni trenerzy kadry siatkarek plażowych – Viola Bakoś i Janusz Bułkowski . – Zaproponowali mi, abym zagrała w kadrze. Tak trafiłam do reprezentacji – tłumaczy. – Byłam kompletnie zaskoczona. Szczerze to gra na plaży nie szła mi za dobrze – skromnie podkreśla. – Nie wiem, co trenerzy we mnie widzieli. Może wzrost? – zastanawia się Kinga.

Rok później Kinga na dobre zagościła już w reprezentacji. Jeździła z kadrą na zgrupowania w różnych miastach Polski oraz do Czech. W sezonie jej partnerką była Beata Gałek . Rok 2007 był przełomowy w karierze Kołosińskiej. Wraz z Gałek wystąpiła na mistrzostwach świata U-19 w Mysłowicach. Nasze reprezentantki zajęły miejsca 5-8 i był to dla nich zdecydowany sukces. – Grałyśmy nie w swojej grupie wiekowej. Myślę, że rezultat ten można zaliczyć do naszych sukcesów – mówi Kinga. Tydzień później dziewczyny pojechały do Brna na mistrzostwa Europy U-18. Tam zajęły czwarte miejsce.



W roku 2008 na polecenie trenerki Violi Bakoś partnerką Kingi została Renata Bekier . Zawodniczki pojechały na mistrzostwa świata U-19 do Hagi. Naszym reprezentantkom niestety nie udało się wyjść z grupy. – Zabrakło nam jednego małego punktu – ze smutkiem wspomina Kołosińska. Ostatecznie dziewczyny zajęły 17 miejsce.

Od września 2008 „Kinia" całkowicie zeszła na piasek. – Od zawsze wolałam grać na plaży. Kiedy zaproponowano mi całkowite zejście na piach, zgodziłam się. Ostateczna decyzja zapadła w sierpniu. Od początku roku szkolnego przygotowywała się do sezonu trenując z reprezentacyjnym trenerem – Michałem Szczytowiczem . – Trener jest wymagający, ale to przynosi efekty – mówi Kinga. – Po wszystkich zawodniczkach widać, że robią postępy – chwali szkoleniowca.

Z racji tego, że Kinga całkowicie poświęciła się siatkówce plażowej, została również zabrana na zagraniczne obozy. Najpierw do Turcji, a potem do Brazylii. – W Turcji trenowałam tylko tydzień, ponieważ miałam w tym roku maturę. Warunki pogodowe były całkiem dobre. Świeciło słońce, nie tak jak w Polsce (śmiech). Był tam jednak „ciężki" piasek do trenowania. Jak wróciliśmy do Polski, byliśmy zmuszeni znowu przestawiać się na tutejsze podłoże. Ogólnie wyjazd był udany – podsumowała Kołosińska. Do Brazylii pojechała już z najlepszymi siatkarzami i siatkarkami w Polsce. – Mieszkaliśmy w ośrodku federacji brazylijskiej niedaleko Rio de Janeiro, w Saquaremie. Był to ciężki obóz pod względem treningowym i pogodowym. Temperatura nie spadała poniżej 30 stopni – wspomina Kinga. – Znalazł się również czas na zwiedzanie. Byliśmy w Rio na Copacabanie. Widzieliśmy również figurę Jezusa Chrystusa na górze Corcovado. Ogólnie Brazylia jest bardzo ładna, a ludzie pozytywnie nastawieni.

W tym sezonie Kinga Kołosińska w turniejach seniorskich występuje z Magdaleną Michoń – Szczytowicz . – Jak na razie najtrudniejsza w turniejach seniorskich jest… pogoda – śmieje się zawodniczka. – Cały czas pada i trudno się gra w takich warunkach. Oprócz tego siatkarka będzie przygotowywać się do mistrzostw Europy U-20 i mistrzostw świata U-21.

Połączenie doświadczenia Magdaleny Michoń – Szczytowicz ze świeżością Kingi Kołosińskiej może dać duże efekty. Nie ukrywa tego również Kinga: – Naszym celem jest zdobycie mistrzostwa Polski. Oprócz tego chciałybyśmy pojeździć również na turnieje World Tour. Tutaj więc zaczyna się problem, który dotyka niemal każdego sportowca, a mianowicie pieniądze. – Oczywiście, do tego wszystkiego potrzebny jest nam sponsor, który umożliwi nam wyjazdy. Nie są to duże kwoty, a zawsze mogą nam pomóc. Aktualnie para Michoń – Szczytowicz/Kołosińska poszukują sponsora, który dofinansowałby wyjazdy krajowe i zagraniczne. Są jedyną z czołowych par siatkarskich, które nie nawiązały jeszcze współpracy z żadną firmą.

Kinga sprawia wrażenie osoby dziewczyny bardzo sympatycznej. Na treningach wyglądała na pracowitą i ambitną. Zdanie to podziela jej partnerka, Magdalena Michoń – Szczytowicz: – Kinga to zawodniczka bardzo pracowita. Ma charakter idealny do ciężkich treningów. Jest bardzo ambitna i silna, a do tego szybka – chwali siatkarkę Magda. – Choć czasami ta szybkość jej przeszkadza – śmieje się. – Wad chyba raczej nie znam. Lub nie chcę ich znać. Może troszeczkę nie wierzy w siebie, a powinna, bo to bardzo zdolna dziewczyna . Zawodniczka oceniła też „Kinię" od strony czysto sportowej: – Kinga musi jeszcze popracować nad wieloma elementami. Jednak w ciągu roku zrobiła ogromny progres. Gra o 100% lepiej, niż w zeszłe wakacje – mówi. Wiem, że może grać jeszcze lepiej w każdym elemencie i wierzę, że w przyszłości będzie jedną z najlepszych polskich siatkarek. Musi tylko pracować tak ciężko, jak przez ostatni rok – zauważa Michoń – Szczytowicz.

Oprócz siatkarki Kinga to normalna dziewczyna. W tym roku zdawała maturę. Wybrała polski, angielski i wiedzę o społeczeństwie. Ustny polski zdała na 100%, a angielski na 70%. – Jestem raczej humanistką. Mam nadzieję, że wyniki będą dla mnie miłym zaskoczeniem, bo pewna do końca ich nie jestem – mówi. – Wierzę, że uda mi się dostać na dziennikarstwo na Uniwersytecie Łódzkim. Poza tym jak każda dziewczyna, lubi chodzić na zakupy i oglądać filmy. – Ostatnio do gustu przypadły mi horrory. W większości nie są straszne. Tylko tak się nazywają – śmieje się „Kinia". – A najbardziej to lubię spać! To najlepiej mi wychodzi! – zakończyła swoją wypowiedź i notabene udała się na spoczynek.

 

*rozmawiali Weronika Grabowska i Maciej Nowocień (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved