Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > J. Biesiada: Aby mnie zniszczyć, wynajęto agencję od czarnego PR

J. Biesiada: Aby mnie zniszczyć, wynajęto agencję od czarnego PR

PZPS Polski Związek Piłki Siatkowej
fot. archiwum

Tzw. sprawa Biesiady była w mediach nagłaśniana niemal tak jak afera Rywina. - Strzelano do mnie z najcięższych dział - mówi  były prezes PZPS Janusz Biesiada, którego Sąd Okręgowy uniewinnił ze wszystkich zarzutów.

Komu zależało na usunięciu Janusza Biesiady?

Janusz Biesiada:Najlepiej poszperać w internecie. To medium, które jest bardzo pamiętliwe. Można tam odnaleźć wiele wypowiedzi obecnie prominentnych ludzi w polskiej siatkówce, którzy opowiadali niestworzone rzeczy na mój temat. To wszak panowie-decydenci z Polskiej Ligi Siatkówki oraz Prezydium PZPS z lat 2004-08. Ich karier, a także przyczyn ataków na mnie nie można zrozumieć bez przypomnienia pewnych faktów z przeszłości. (…)

Gdy w 2004 roku przegrywał pan wybory na prezesa, też uznano, że nie było warto, aby zadłużył pan związek na ponad cztery miliony złotych. Nikt nie brał poważnie pana emocjonalnego wystąpienia, w którym zapewniał pan: „Nie pozwolę, by mówili: Był sobie prezesik, który wydymał związek na kilkanaście milionów! Nie ukradłem ani grosza…”



– Tzw. sprawa Biesiady była w mediach nagłaśniana niemal tak jak afera Rywina. Strzelano do mnie z najcięższych dział. Sumy zadłużenia mnożono dowolnie, było 4, 8, a nawet 14 milionów! Aby mnie zniszczyć, wynajęto agencję, która trudniła się czarnym PR. Ciekawe skąd wzięto na to środki? Przyznał mi się do tego jeden z dziennikarzy. Przyniósł materiały, które były kolportowane między redakcjami. To były niemal gotowe artykuły, które wręczano dziennikarzom na osobistych spotkaniach. Jeden z redaktorów zatrudniony w PAP był do tego stopnia usłużny wobec zleceniodawców, że potrafił w środku nocy dzwonić na mój prywatny numer telefonu i informować o kolejnych szkalujących mnie publikacjach! (…)

Jesienią 2001 roku zarzucono panu m.in. sfałszowanie audytu, którym rzekomo miał się pan posłużyć podczas wyborów, oraz nie rozliczenie 620 tysięcy złotych, które mieli pobrać pracownicy związku w formie zaliczek.

To kolejne z absurdalnych zarzutów, które padały ze strony moich, dziś już byłych, kolegów! Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie również w tym względzie jest druzgocący dla oskarżających, w tym dla obecnych władz PZPS, którzy byli oskarżycielem posiłkowym w procesie przeciwko mnie przez blisko sześć lat!

 


Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił ze wszystkich zarzutów byłego prezesa PZPS Janusza Biesiadę, dla którego oskarżyciel publiczny żądał 3 lat pozbawienia wolności i grzywny w wysokości 75 tys. zł. Były prezes związku był oskarżony m.in. o posługiwanie się w styczniu 2001 r., podczas zjazdu PZPS, podrobionym dokumentem, dzięki któremu władze związku otrzymały absolutorium, oraz o niezgodne z przepisami wykorzystywanie rozliczania dotacji budżetowych. Powodem wszczęcia postępowania była kontrola przeprowadzona w PZPS przez organy Polskiej Konfederacji Sportu. Wyrok nie jest prawomocny.

*więcej w „Przeglądzie Sportowym”

 

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved