Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Debiut za nami

Debiut za nami

Strefa Siatkówki
fot. archiwum

Polska reprezentacja zainaugurowała rozgrywki Ligi Światowej 2009. Zainaugurowała dość niemrawo, dwoma porażkami z utytułowaną Brazylią. Najbardziej jednak w pierwszym weekendzie tych rozgrywek, nękało mnie nadużywanie przymiotnika „wielka".

„Zagramy z wielką Brazylią”, „Naszym przeciwnikiem będzie wielka Brazylia”, „Polacy postarają się nawiązać rywalizację z wielką Brazylią”- ciągle tylko wielka, wielka, i wielka. A niech tam sobie i jest wielka, to nie znaczy, że Polacy nie będą potrafili powalczyć z gospodarzami. Powalczyli w pierwszym secie tego dwumeczu, gdy w efektownym stylu, wykorzystali oszołomienie sytuacją, podopiecznych Bernardo Rezende. Na tym zabawa się skończyła, przeciwnicy coraz mocniej wgniatali naszych reprezentantów w parkiet. W zasadzie w niedzielę mieliśmy kontynuację sobotniego meczu. Ekipa z podbijającym wszystko Sergio, Bruno, który wystawiał piłki komu chciał i jak chciał, wreszcie Thiago, Murilo, czy Lucas, kończyli podane im na tacy, wyborowe sytuacje, z najwyższą dozą gracji. Czy Polska w ogóle, jest w stanie w najbliższym czasie, zrewanżować się za tę niekończącą serię upokorzeń?

Pewnie jest, ja w to mocno wierzę. Po dwóch meczach, wierzę jeszcze bardziej w młodą drużynę Daniela Castellaniego. Bo kilka pozytywnych wniosków, jednak można wyciągnąć. Spotkali się najpierw w Spale – siatkarze młodzi, nieokrzesani, nieoszlifowani. Zdążyli do meczów z Brazylią wygrać pojedynki sparingowe z Włochami i Egiptem. W debiutanckim meczu LŚ nie wyszli na parkiet zastraszeni, ociężali, z przymiotnikiem „wielcy” dźwięczącym w uszach. Jak gdyby nigdy nic, wykonywali swoją pracę punkt w punkt, dokładnie tak, jak trener zalecił. Gra się później posypała, ciśnienie uszło, ale jak wiadomo każda porażka przybliża do sukcesu. Przekonałam się na własne oczy, że z tej polskiej „siatkarskiej mąki”, będzie lada moment, świetny chleb. Bartman, Gromadowski, Jarosz, Nowakowski, Kurek, Łomacz – to oni są naszą polisą na spokojną, świetlaną przyszłość. Bo choć kolejne, nie przynoszące nam ujmy, porażki z Canarinhos bolą, to wpisują się w plan przygotowań, są wkalkulowane w monotonną, ciężką pracę, której efekty mamy odczuć nie dziś, nie jutro, a w eliminacjach do MŚ i w ME. Moje rozgrzeszenie reprezentacja miała, zanim jeszcze rozpoczęła mecze, nie będzie jednak taryfy ulgowej, gdy nastąpi czas ostatecznych rozliczeń

Polski kibic – pewnie trochę rozgoryczony – mimo wszystko się poczuł. Od 2002 roku trwa „kompleks” Brazylii, nieprzerwany do dziś. Szanse na rewanż będą już w nowoczesnej hali w Łodzi. Idealny moment,na przełamanie feralnej serii, piękne otwarcie nowego obiektu i udowodnienie, że sportowo już kończy się epoka hegemonii Canarinhos nad Polską. Pod względem kibiców – z obserwacji, którym szczegółowo się poświęcałam w trakcie oglądania transmisji – jednogłośnie jesteśmy lepsi. Może to trochę brzmi zarozumiale, i zakrawa na pychę, ale mnie trybuny w Sao Paulo nie powaliły tak, jak powalają mnie entuzjaści „biało-czerwonej rodziny siatkówki”. A skoro tę sporną kwestię udało się przechylić na nasza korzyść, to siatkarzom nie pozostaje nic innego, jak dorzucenie do tego pakietu swojej imponująco-wspaniałej gry w rewanżach w Polsce.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved