Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Paweł Zatorski: Nic nie przyjdzie bez bólu oraz porażek

Paweł Zatorski: Nic nie przyjdzie bez bólu oraz porażek

x - [stare] Paweł Zatorski
fot. archiwum

- Wiadomo, że skoro zostałem powołany, to chciałbym kiedyś zadebiutować, ale brak powołania na pierwsze cztery mecze żadną tragedią nie jest - komentuje skład na pierwsze mecze Ligi Światowej młody libero Paweł Zatorski.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z siatkówką?

Paweł Zatorski: – Zaczęło się od tego, że moi rodzice są nauczycielami wf-u. Przez to, całe dzieciństwo spędzałem razem z bratem na salach gimnastycznych szkół, w których uczyli rodzice. Po rodzicach odziedziczyliśmy zamiłowanie do każdego rodzaju aktywności fizycznej. Od najmłodszych lat ciągnęło nas do wszystkiego co okrągłe, odbija się od ziemi i nazywa się piłka. Jak każdego małego chłopaka, najpierw ciągnęło mnie do piłki nożnej. Po kilku latach treningów w miejscowym GKS-ie Bełchatów, obaj z bratem musieliśmy trochę wyluzować z uprawianiem piłki nożnej z powodu kontuzji pięt. Po kilku miesiącach nieuprawiania systematycznie jednej dyscypliny brat zapisał się do sekcji siatkówki chłopców w Skrze Bełchatów, a ja jako młodszy i ciekawski poszedłem z nim, oglądać jak sobie radzi. Przypadek zrządził, że jeden z chłopców nie miał kolegi do odbijania piłki w parze. Trener poprosił mnie o pomoc i w jakiś sposób wpadłem mu w oko. Postanowił mnie zostawić w grupie ze starszymi chłopakami, a co za tym idzie z moim bratem. No i tak to już zostało…

Wyboru pozycji na której grasz dokonałeś sam, czy była to decyzja trenerów, którzy widzieli Cię w tej roli?



Zaczynałem jako rozgrywający. Było to spowodowane słabszymi warunkami fizycznymi na tle kolegów, z którymi trenowałem, na co duży wpływ miała różnica wieku. Kiedy zaczynałem choć trochę dorównywać im silą, trenerzy zaczęli dawać mi szanse wykazania się w ataku. Miałem okazje zagrać wiele meczów na pozycji przyjmującego, atakującego, a nawet środkowego. Do pozycji libero przekonał mnie trener kadry województwa, z którym miałem przyjemność pracować. Dał mi wyraźnie do zrozumienia, że widzi mnie na tej pozycji i w taki właśnie sposób mogę wybić się spośród wszystkich chłopaków i dostać szanse na poważniejsze granie.

Najbliższe cztery spotkania LŚ obejrzysz tylko w TV. Pozostał niedosyt, że to Krzysiek Ignaczak a nie ty jedzie na tournee po Ameryce Południowej?

Wiadomo, że skoro zostałem powołany, to chciałbym kiedyś zadebiutować, ale brak powołania na pierwsze cztery mecze żadną tragedią nie jest. Dobrze znam swoje miejsce w szeregu, wiem na jakim etapie kariery jest Krzysiek, a na jakim jestem ja, wiec jak już mówiłem wcześniej: sama możliwość treningów to już bardzo dużo, a jeśli tylko kiedyś będzie szansa zagrać, to na pewno będę na to gotowy.

Rozmawiałeś z trenerem Castellanim o tym, w meczach z jakimi rywalami będzie chciał cię sprawdzić?

Nie rozmawiałem bezpośrednio z trenerem na ten temat, ale słyszałem z innych źródeł, że jakieś plany wobec nas (młodych) są. Nie ma sensu mówić o szczegółach, gdyż nie ma jeszcze praktycznie żadnej pewności. W tej kwestii trzeba poczekać na to, jaki będzie bieg wydarzeń oraz wyniki.

Czego spodziewasz się po przyjściu nowego trenera do AZS-u?

Spodziewam się dobrej współpracy. O wynikach nie ma co wspominać, bo to już zależy od tego jaki stworzymy zespół i jak poukłada te wszystkie klocki nowy szkoleniowiec. Myślę, że nie mamy się czego obawiać, bo opinie o trenerze Wagnerze zachęcają tylko do pracy.

* Więcej na siatkowka24.pl

źródło: siatkowka24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved