Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Dorota Świeniewicz: Koniec z konfliktami

Dorota Świeniewicz: Koniec z konfliktami

Polska Siatkówka - logo
fot. archiwum

- Trener Matlak ma twardy charakter, jest nerwusem. Przez niego wiele razy płakałam. Ale mogę mówić o nim w samych superlatywach - twierdzi Dorota Świeniewicz. - W Montreux o zwycięstwa będzie trudno - dodaje.

Kiedy poprzedni trener kadry, Marco Bonitta, nie zabrał pani na igrzyska olimpijskie, wydawało się, że to koniec Doroty Świeniewicz w reprezentacji. Wróciła pani po trzecie złoto mistrzostw Europy?

Bardzo bym chciała zdobyć tytuł przed własną publicznością, pożegnać się w ten sposób z polskimi kibicami. Mamy na ten rok dwa ważne cele. Fajnie, że i o kwalifikację do mistrzostw świata powalczymy u siebie, w Rzeszowie.

Nasi kibice muszą chyba uzbroić się w cierpliwość i nie liczyć na to, że od razu będziecie wygrywały?



W Montreux o zwycięstwa będzie trudno, bo zagramy w zupełnie nowym składzie, w którym trenujemy od niedawna.

Chodzi mi raczej o spaloną ziemię, jaką zostawił po sobie Bonitta. Jerzy Matlak to człowiek, który uporządkuje sprawy reprezentacji?

Na temat trenera Matlaka mogę się wypowiadać w samych superlatywach. Znamy się od ponad 20 lat, w zasadzie to pierwszy szkoleniowiec w mojej poważnej karierze siatkarskiej. Trenowałam z nim w Polonii Świdnica, w Bielsku-Białej zdobywaliśmy razem medale mistrzostw Polski. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że nasza współpraca układała się różnie, bo trener ma twardy charakter, jest raptusem, nerwusem. Wiele razy przez niego płakałam, ale w sumie wyszło mi to na dobre, bo ukształtowało mój charakter.

Z tym nerwusem pani sobie poradzi, bo w kadrze przeżyła już wiele. Ale czy młodsze koleżanki będą potrafiły współpracować z Matlakiem?

Dziewczyny wiedzą, co je czeka, bo niektóre miały już z nim kontakt w klubach, poza tym na temat jego zachowań od lat krążą w naszym siatkarskim światku legendy. Zresztą trener aż tak bardzo nie krzyczy, a że dużo wymaga, to dobrze. Myślę, że w kadrze nie będzie niedomówień, dziwnych sytuacji, a przez to konfliktów.

Bonitta też był wymagający…

U niego nie było dialogu. Żyjemy w demokracji, nie tylko zawodniczki muszą zrozumieć trenera, on je także. Ale lepiej zostawmy Bonittę, to już przeszłość.

Matlak jasno określa zasady współpracy? Zawodniczki będą wiedziały, co im wolno, a czego nie?

Na pewno nie będzie z tym problemu. Tak naprawdę w kadrze Bonitty głównym problemem była bariera językowa. Trener nie rozumiał zawodniczek, a one tego, co chciał im przekazać.

Obie strony nie rozumiały się do tego stopnia, że niektóre siatkarki nie chciały grać w kadrze, a z innymi nie chciał współpracować trener. Teraz tego nie będzie?

Dlaczego dziewczyny miałyby nie chcieć grać w kadrze? Mamy przecież w tym roku wspaniałą imprezę we własnym kraju. Jestem przekonana, że wszystkie dziewczyny do końca będą walczyły o to, by znaleźć się w dwunastce na mistrzostwa Europy.

Od 2005 nasza drużyna nie osiągnęła żadnego znaczącego sukcesu. O powrót na szczyt nie będzie chyba łatwo?

Nadal jesteśmy czwartą siłą Europy. Ustępujemy tylko Włoszkom, Rosjankom i Serbkom. Nie jesteśmy drużyną pokroju Portugalii czy Hiszpanii. Jesteśmy zespołem, który potrafił, potrafi i będzie potrafił grać w siatkówkę. Trzeba tylko odpowiednio nami pokierować.

*Z Dorotą Świeniewicz rozmawiał Łukasz Jachimiak

źródło: Metro

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved