Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Jurkiewicz: Szczęścia było w moim życiu więcej

Wojciech Jurkiewicz: Szczęścia było w moim życiu więcej

Delecta Bydgoszcz
fot. archiwum

W zakończonym sezonie PlusLigi z zespołem Jastrzębskiego Węgla Wojciech Jurkiewicz sięgnął po brązowy medal mistrzostw Polski, a indywidualnie wywalczył miano najlepszego blokującego. Przed kilkoma dniami podpisał kontrakt z bydgoską Delektą.

Delecta na sprowadzeniu Ciebie zrobiła podwójny interes – wnosisz do zespołu nie tylko walory sportowe, ale także szczęście, którego obecność w swoim życiu wielokrotnie podkreślałeś…

 

Wojciech Jurkiewicz:Można powiedzieć, że faktycznie w większości przypadków szczęście mi dopisywało. W sumie poprzez duży zbieg okoliczności w ogóle gram w siatkówkę. Do tego należy dopisać wielu ludzi, których spotkałem na swojej drodze i dzięki którym jestem w tym miejscu mojej kariery. Medal ma jednak dwie strony – były też momenty gorsze, gdy kilka lat temu przydarzyła się kontuzja. Sądzę jednak, że – patrząc na całokształt – szczęścia było w moim życiu więcej. Liczę, że przyszło ono ze mną do Bydgoszczy i będzie to dobry okres dla siatkówki w tym mieście.



 

Skąd wziął się pomysł, żeby jednak zmienić otoczenie? Pierwotne plany były inne…

 

Zadecydowało kilka czynników – w trakcie sezonu prowadziłem rozmowy z klubem na temat mojego pozostania w Jastrzębskim Węglu i wszystko wskazywało na to, że zakończą się one sukcesem. Dla mnie byłoby to dobre rozwiązanie z przyczyn prywatnych – żona studiuje w Katowicach, a córka chodziła do przedszkola. Przez dwa lata pobytu w tym klubie mieliśmy uporządkowane życie i kontynuacja byłaby dobrym rozwiązaniem. W grę wchodziła jednak długość kontraktu – na początku negocjacji w Jastrzębiu-Zdroju zaproponowano mi roczną umowę, a mnie zależało na dłuższej. Poza tym, moje drogi z prezesem Piotrem Sieńką krzyżowały się już od kilku lat i doszedłem do wniosku, że warto przyjąć propozycję gry w Bydgoszczy. Tym bardziej że budowana jest tutaj ciekawa drużyna. Przyznaję, że w momencie rozpoczęcia rozmów nie znałem nazwisk graczy branych pod uwagę w Delekcie. Dopiero pod koniec dowiedziałem się, że kontrakt podpisał Grzesiek Szymański. Był to jeden z bodźców, który pokazał, że Delekta nie będzie drużyną walczącą wyłącznie o utrzymanie, ale ma w planach wyższe cele. Kolejne nazwiska nowych zawodników tylko utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Nie ukrywam, że był to trudny wybór, a pojawił się moment, gdy musieliśmy z żoną podjąć decyzję. Szukaliśmy wówczas znaków, które pomogłyby nam skłonić się ku jednej z koncepcji. Takim znakiem był chociażby samochód z bydgoską rejestracją, który – gdy rozmawialiśmy o ewentualnej zmianie otoczenia – zobaczyliśmy przypadkowo w Żorach. (śmiech)

 

Mówiłeś o wiadomościach dochodzących z obozu Delekty, ale również w Jastrzębskim Węglu działo się sporo. W tej drużynie nie ma już chociażby Samiki czy Roberta Prygla. Czy fakt, iż koncepcja tego zespołu zaczęła tracić swoją spójność, miała wpływ na decyzję o przyjściu do Bydgoszczy?

 

Dokładnie, decyzja w sprawie nowego klubu zapadała w momencie, gdy w Jastrzębskim Węglu było wiele niewiadomych. Nie było informacji o pozostaniu trenera Roberto Santilliego ani osobie jego ewentualnego następcy. Również większość zawodników nie miała podpisanych nowych umów, nie mówiąc o wzmocnieniach. Był to również gorący okres w Jastrzębskiej Spółce Węglowej (pod koniec kwietnia pracownicy JSW protestowali przeciwko wypowiedzeniu funkcjonujących układów zbiorowych pracy w celu ich ujednolicenia – dod.E.D.). Podjąłem wówczas swoją decyzję, pożegnałem się jednak z klubem w dobrej atmosferze, podaliśmy sobie rękę i podziękowaliśmy za współpracę. Jastrzębski Węgiel często jako jeden z ostatnich klubów budował skład na nowy sezon. Teraz nie udało mu się zatrzymać Samiki. Jest to problem, bo działacze muszą znaleźć godnego zastępcę. Mimo że już nie jestem w Jastrzębiu, zawsze będę szczerze kibicował tej drużynie.

 

Kończąc temat bodźców, które zadecydowały o podpisaniu umowy z Delektą, nie sposób pominąć osoby trenera Waldemara Wspaniałego. Jego obecność w klubie dołożyła odważnik na szalę Delekty?

 

Postać trenera Wspaniałego to był jeden z głównych argumentów „za”. Jego doświadczenie i umiejętności gwarantują określoną jakość zespołu. Wiedziałem, że dzięki niemu klub będzie walczył o wysokie cele, a nie o kilka wygranych w sezonie. Do tego doszła postać wspomnianego prezesa Sieńki. Moje rozmowy z nim zazwyczaj zaczynały się w sytuacji, gdy miałem podjętą decyzję albo – jak w przypadku Jastrzębskiego Węgla – był to dzień podpisania umowy. Teraz oferta przyszła wcześniej i moje przyjście do Delekty się urzeczywistniło.

 

*Więcej w serwisie sportowabydgoszcz.pl

*Autorem wywiadu jest Eryk Dominiczak

źródło: sportowabydgoszcz.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved