Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Drobnymi kroczkami chcą odbudować wielki AZS

Drobnymi kroczkami chcą odbudować wielki AZS

AZS UWM Olsztyn
fot. archiwum

- W najbliższym sezonie nie będziemy walczyli o medale. Najważniejsze, że AZS Olsztyn nie ma długów, a my drobnymi kroczkami możemy budować zespół, który za rok lub dwa znów będzie walczył o najwyższe laury - mówili goście podczas debaty w Gazeta Cafe.

Brak strategicznego sponsora przełożył się na słabsze wyniki siatkarzy AZS UWM Olsztyn w minionym sezonie. Nad klubem pojawiło się wówczas nawet widmo upadku. Jak poprawić sytuację w klubie będącym wizytówką naszego regionu, w środę, podczas debaty w Gazeta Cafe rozmawiali działacze, trener, a także najważniejsi urzędnicy odpowiadający za sport na Warmii i Mazurach. Oto fragment tego spotkania.

 

Michał Koronowski: Mija dokładnie miesiąc odkąd prezes Mariusz Szyszko zasiadł za sterami klubu. Czy można już powiedzieć, że siatkarze będą mieli sponsora?



 

Mariusz Szyszko, prezes zarządu Spółki Akcyjnej AZS UWM SA:Pochwalę nie tylko siebie, za to, że sporo ruchów wykonaliśmy, nie zasypywaliśmy gruszek w popiele. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że mija dokładnie miesiąc. Chcę powiedzieć, że dziś rano podjąłem decyzję o rozpoczęciu rozmów z zawodnikami [na temat kontraktów – red.]. A Ci z państwa, którzy pamiętają co powtarzałem, wiedzą, że znaczy to po prostu to, iż udało nam się wykonać pewne ruchy. I nie mówiłbym tutaj o sponsorze, bo to słowo akurat źle mi się kojarzy. W tych czasach trzeba zapomnieć o dobrym wujku, który przyjedzie, wyłoży kilka milionów, a my za te pieniądze będziemy się dobrze bawić. Szukamy grupy ludzi, firm, które chciałyby z nami współpracować.

 

Prof. Władysław Kordan, przewodniczący rady nadzorczej AZS UWM SA: Miesiąc minął, a ja mam przed sobą dokument wytworzony wczoraj, a podpisany dzisiaj. Jest to porozumienie o współpracy i wspieraniu finansowym działalności spółki. Nie mogę na razie powiedzieć z jaką firmą, ale z partnerem bardzo wiarygodnym. Ta deklaracja w zupełności wystarcza, byśmy mogli rozpocząć rozmowy z zawodnikami. Nie jest to fundusz wystarczający z tego źródła na cały sezon, ale na pewno nie będzie problemów, jakie miały miejsce w ubiegłym sezonie. Wtedy siatkarze zaczęli grać, a po otrzymaniu pierwszych wypłat, pieniążków w klubie już nie było. Tak jak powiedział Mariusz Szyszko, sponsoring, taki czysty w sporcie się skończył. Spółka jest spółką prawa handlowego, czyli jest to spółka biznesowa. Dlatego jedna i druga strona musi mieć z tego korzyści. Na marginesie chcę powiedzieć, że nie spodziewałem się, in plus oczywiście, chociaż znamy się z Mariuszem parę lat, że tak bardzo się zaangażuje. Wierzcie mi państwo, że stroje naszych siatkarzy w tym roku, nie będą wyłącznie z napisem UWM. Będę na nich większe i mniejsze napisy, a ja o przyszłość klubu przynajmniej w nadchodzącym sezonie jestem spokojny.

 

Czy podpisane porozumienie zakłada współpracę długoterminową, czy tylko na jeden sezon?

 

Władysław Kordan:To porozumienie o współpracy, nie jest w nim zawarty żaden termin. Proszę nie ciągnąć mnie za język, bo na razie nie mogę więcej powiedzieć. Gwarantuje ono nam stabilność finansową. Nie jesteśmy w sytuacji, w jakiej klub był, kiedy moja osoba półoficjalnie zaczęła współpracować w AZS-ie. Wówczas ratowaliśmy klub z 5-milionowym długiem. Gdyby nie zaangażowanie miasta, wówczas pani wiceprezydent Olsztyna Anny Wasilewskiej, marszałka województwa Jacka Protasa, czy Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i samych zawodników [zgodzili się na renegocjacje kontraktów i obniżenie swoich wymagań finansowych – red.] – [/q]gdyby nie to, siatkówki w Olsztynie byśmy nie mieli. Mój optymizm wynika z tego, że udało nam się wyciągnąć spółkę z takiego długu, a w tej chwili nie mamy żadnych zaległości finansowych, a mamy zadeklarowane pewne kwoty na nadchodzący sezon. Myślę, że na kolejnym spotkaniu będziemy mogli już coś powiedzieć o składzie drużyny.[/q]

 

Nie obejdzie się jednak bez wsparcia władz miasta i Urzędu Marszałkowskiego, które bardzo pomogły siatkarzom w minionym sezonie. Czy w nadchodzącym sezonie klub może liczyć na równie duże wsparcie?

 

Anna Wasilewska, dyrektor departamentu sportu Urzędu Marszałkowskiego, także zasiadająca w radzie nadzorczej AZS UWM SA:W ubiegłym roku urząd zabezpieczył w budżecie milion złotych i takie też porozumienie zostało sporządzone. Część z tych środków została już spożytkowana, i muszę tu podkreślić, że wzorowo zostali rozliczeni [działacze – red.], ponieważ jesteśmy po kontroli. Natomiast reszta tych środków jest wciąż do wykorzystania. Uważam, że do końca grudnia zostaną wykorzystane – jeśli chodzi o współorganizację, bo na takich zasadach ta pomoc została udzielona, a więc nie wchodzimy w płace zawodników. Czynnie pomagamy w organizacji m.in. wyjazdów drużyny, czy treningów, a więc we wszystkim, co jest potrzebne siatkarzowi do życia (uśmiech). Z kolei na rok następny już wpłynęła nowa prośba do marszałka i będziemy ją rozpatrywać. Jestem po rozmowie z panem marszałkiem, który będzie obserwował, co się dzieje w klubie. Nie ma na razie deklaracji, ile to będzie pieniędzy, ale pomoc jeżeli będzie potrzebna, to będzie.

 

Deklaracje ze strony władz lokalnych satysfakcjonują zarząd klubu?

 

Mariusz Szyszko:Dziękuję za pomoc także w imieniu Tomasza Jankowskiego [wiceprezes zarządu AZS UWM SA – red.], bo zdjęliście państwo wielki ciężar z jego pleców. Trzeba docenić co zrobił dla klubu. Wracając do pytania, oczywiście liczymy, że będzie pięknie i kolorowo, ale wiem, że czeka nas trudne zadanie. Są dwie strony medalu – wiadomo, że my mamy obecnie większe trudności z pozyskiwaniem pieniędzy. Z drugiej strony zawodnicy zdają sobie sprawę, że czasy trochę się zmieniły, a kwestie zmniejszenia budżetów w klubach są rzeczą normalną, poza wyjątkami. My chcemy czerpać dobre wzorce, dlatego ja często powołuję się na organizację klubu piłkarskiego Lech Poznań, który pod tym względem jest najlepszy w Polsce. Tym śladem chcemy iść. Być może nie będziemy w stanie zagwarantować gwiazd w drużynie, prócz trenera Mariusza Sordyla, bo on teraz jest największą. Chciałbym podkreślić jednak bardzo dobry pomysł pana prezydenta, by nazwa AZS UWM Olsztyn pojawiała się nie tylko w materiałach reklamujących miasto i region. Zachęcam ewentualnych ludzi, którzy będą nam pomagać, by w zamian na swoich produktach, mogli się pochwalić, że wspierają nasz klub. My nie musimy się wstydzić swojej nazwy, która jeszcze miesiąc temu była naszym jedynym atutem. Orzełek na tle, choć tutaj akurat musimy pomyśleć nad kolorem, ponieważ mamy wiele sygnałów, że obecny wiśniowy się nie podoba. Ale pozostawmy to. Marzy mi się by AZS był postrzegany jako coś naszego, by ludzie czuli, że to jest kawałek Olsztyna, kawałek regionu. Jaki poziom będziemy prezentowali w rozgrywkach, tego jeszcze nie wiemy. Ważne, żebyśmy walczyli o zwycięstwo, bo to jest tylko sport, raz się wygrywa, a raz przegrywa.

 

W klubie zachodzą duże zmiany także w składzie. Odeszło czterech zawodników z podstawy. Czy trener ma już w głowie, kto ich zastąpi?

 

Mariusz Sordyl, trener:Dzisiaj zostały podjęte decyzje co do rozmów z zawodnikami. W pierwszej kolejności są to siatkarze, którzy aktualnie trenują w Olsztynie. Nie oszukujmy się, w zasadzie polski rynek siatkarski się zamknął i nie ma już zawodników, którzy są wolni. A jeżeli są, to jest ich niewielu i niekoniecznie pasują do naszej koncepcji, bądź pod względem poziomu sportowego bądź finansowym. Trzeba sobie zdać sprawę, choć wybiegam poza swoją działkę, Olsztyna nie będzie stać na wybieranie siatkarzy opłacanych bardzo poważnie, jak w czołowych polskich klubach. Zgodnie z przepisami, na boisku, wśród siedmiu zawodników powinno być co najmniej czterech Polaków. I wydaję mi się, że ta czwórka [Jakub Oczko, Tomasz Józefacki, Krzysztof Andrzejewski, Paweł Siezieniewski – red.], która obecnie trenuje w Olsztynie należy do najlepszych na obecnym rynku transferowym. Mam nadzieję, że tutaj w kwestiach finansowych dojdzie do porozumienia pomiędzy zarządem klubu a zawodnikami. Jest Tomek Kowalczyk, który pochodzi z Olsztyna, a od zawsze padały słowa, że zawodnicy z naszego miasta, u nas traktowani są trochę po macoszemu. Ja chciałbym, by został i spełniał rolę wspomagającego siatkarza. Z młodych graczy jest także Tomasz Stańczuk, który jest perspektywiczny, a w ubiegłym sezonie w treningach zrobił ogromny postęp. Idąc teraz trochę dalej, mamy temat trzech obcokrajowców, ewentualnie dwóch zagranicznych zawodników i jednego Polaka. Do tego potrzebne są jednak większe konkrety, dotyczące kwestii finansowych. Ja jestem przerażony kwotami, jakie padają z ust menedżerów, są to ponadprzeciętne wynagrodzenia. Dlatego mam nadzieję, że uda nam się wyciągnąć gdzieś perełkę, z trochę niższego przedziału finansowego. Nie sztuką jest zapłacić dużo, sztuką jest znaleźć gracza, który będzie spełniał pokładane w nim nadzieje.

 

Sponsor prawie jest, a pomoc ze strony władz lokalnych jest zaoferowana. Co można jeszcze zrobić, by poprawić sytuację klubu?

 

Jerzy Mróz, prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Siatkowej:Bardzo ważne jest szkolenie młodzieży, które w AZS-ie układa się bardzo dobrze. Niedawno reprezentacja naszego województwa była na turnieju w Norwegii, gdzie startowało ponad 100 drużyn, i przywieźli do Olsztyna trzy pierwsze miejsca. Tak jak powiedział trener Sordyl, fajnie, że utalentowaną młodzież mamy w swoich szeregach i należy ją stopniowo wdrażać do ekipy AZS. Ja także jako prezes Fundacji Huberta Jerzego Wagnera w minionym sezonie przekazałem na AZS – 50 tys. zł – bo była taka potrzeba. Teraz mogę zdradzić, że rozmawiam z pewnym sponsorem, być może przyszłym sponsorem AZS Olsztyn.

 

Co należy uczynić, by nie powtórzyć błędów popełnionych przez poprzedni zarząd klubu?

 

Władysław Kordan:Nie wracajmy do tego, nie obarczajmy poprzedniego zarządu winą. Stało jak się stało, choć oczywiście stało się źle. Trzeba trochę usprawiedliwić tamte władze, bo wprawdzie kontrakty zawodników były podpisane na niebotyczne sumy, to i gwiazdy były dużego formatu. Mieli jednak zapewnienie Mlekpolu [sponsor, spółdzielnia mleczarska – red.], przy czym był jeszcze czas, czyli wrzesień-październik i można było pewne rzeczy zweryfikować nawet personalne. Chciałbym by państwo zwrócili uwagę na jedną rzecz, my nie budujemy drużyny na sezon 2009/2010, tylko tworzymy zespół perspektywiczny. Naprawdę nic się nie stanie, jeżeli w nachodzących rozgrywkach nie otrzemy się o miejsce trzecie czy czwarte. Chodzi o to, by siatkówkę w Olsztynie utrzymać. My chcemy tak działać, by w przyszłym roku czy za dwa lata mieć zespół, który będzie walczyć o laury. I proszę mi wierzyć, małymi kroczkami zrobimy wszystko, by do tego dojść.

 

notował: Michał Koronowski

Całość debaty w Gazecie Wyborczej – Olsztyn

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved