Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Transfer Szymańskiego przyciągnął innych zawodników

Transfer Szymańskiego przyciągnął innych zawodników

Waldemar Wspaniały - trener Delecty Bydgoszcz - opowiada Strefie Siatkówki o tym, co było, co jest i co może być... – Tworzy się ciekawy zespół, bo prawie na każdej pozycji zagrają zawodnicy doświadczeni - komentuje szkoleniowiec.

Anna Falk: Objął pan zespół, gdy zajmował ostatnią pozycję w lidze. Przekonał do siebie i swoich metod treningowych zawodników i kibiców. Jaki zatem był ten sezon dla pana drużyny?

 

Waldemar Wspaniały: No faktycznie. Przejąłem zespół, który był w bardzo trudnej sytuacji w tabeli, miał jeden punkt. Był to zespół można powiedzieć przybity, ale trudno się dziwić, żeby wszyscy chodzili z uśmiechem na twarzy. Udało się tak właściwie od pierwszego dnia dotrzeć do tych chłopaków. O tyle było mi łatwiej, że większość ich znałem, pracowałem i udało ich się przekonać do tego, że tylko pracą, zaangażowaniem i profesjonalizmem można to uratować już w tej fazie eliminacyjnej i nie doprowadzić do tego, żeby grać w barażach o utrzymanie się, bo to różnie bywa. I udało nam się wspólnie. Graliśmy naprawdę według mnie całkiem niezłe spotkania z tymi najmocniejszymi, poza właściwie dwoma meczami w Radomiu i Częstochowie, gdzie przegraliśmy gładko 3:0, to wszystkie mecze, które rozgrywaliśmy, albo wygrywaliśmy po ciężkiej walce 3:2, albo przegrywaliśmy 3:2. Także, mówię o tej pierwszej czwórce – nawet Skra Bełchatów miała poważne problemy w pierwszym meczu, również w play-offie, a to świadczy o tym, że w tym zespole coś było, tylko po prostu wcześniej tego nie udało się poprzedniemu trenerowi, chociaż ja zawsze mówiłem, że to jest również zasługa Rostislava Chudika, bo to on przygotowywał ten zespół, że się utrzymaliśmy. I on również ma cegiełkę w tym wszystkim.



 

No właśnie, który mecz uważa pan za najlepszy w wykonaniu swojej drużyny, a którego najbardziej szkoda?

 

Mnie to szkoda na pewno wszystkich meczów z Olsztynem. To było rozegranych sześć meczów z Olsztynem – z moim byłym klubem, z klubem w którym pracowałem. Były mecze w rundzie eliminacyjnej, w Pucharze Polski, w play-offie. Tak naprawdę mógł być spokojnie wynik odwrotny we wszystkich meczach, a przynajmniej trzy mecze mogliśmy wygrać. To na pewno szkoda. Natomiast najlepszy mecz, jaki rozegraliśmy? Ja myślę, że z Jastrzębiem i Kędzierzynem to chyba były najlepsze nasze mecze rozegrane w tym sezonie. W końcu to są zespoły, które grały w czwórce, grały o medale, a my wygraliśmy z nimi po 3:2.

 

Gdyby miał pan wybrać najlepszego zawodnika w pańskiej drużynie. MVP sezonu w Delekcie?

 

Mam takie trochę inne podejście do tego. Zawsze uważam i zresztą w grach zespołowych tak musi być. Rzeczywiście ktoś tam zdobywa więcej punktów, ktoś mniej, ale cały zespół po prostu zasłużył na to, żeby go wyróżnić. To nawet Ci, którzy byli w kwadracie, którzy grali mniej, ale każdy z nich wkłada jakąś pracę na treningach i to czy on jest w pierwszej, czy w drugiej szóstce to naprawdę nie ma znaczenia. Każdy pracuje dla zespołu i myślę, że cały zespół trzeba wyróżnić.

 

Przejdźmy do tego, co dzieje się teraz. Do zespołu dołączyło kilku nowych, klasowych zawodników. To na pewno są wzmocnienia. Jak duże?

 

Jak duże, to się okaże w sezonie. Na pewno na dzień dzisiejszy to ciekawy zespół się tworzy, bo praktycznie na każdej pozycji są zawodnicy doświadczeni. Dwóch wicemistrzów świata, byli i aktualni reprezentanci Polski, dwóch reprezentantów Słowacji, także myślę, że to bardzo ciekawy zespół. Ale zobaczymy w trakcie sezonu. Ja jestem optymistą i wierzę w to, że ten zespół tak złożony z tych zawodników, doświadczony w większości, bo taka jest prawda, stać na to, by zawalczyć o coś więcej niż w ubiegłym sezonie i poprzednich sezonach.

 

Wielkim echem odbił się przede wszystkim transfer Grzegorza Szymańskiego. Bydgoscy kibice szczycili się, że mają u siebie wicemistrza świata z Japonii. Teraz mają ich już dwóch. Jak udało się namówić i Grzegorza Szymańskiego i Piotra Gruszkę do gry w Delekcie?

 

Ja myślę, że to tak w perspektywie tego miesiąca, bo to się tak w ciągu miesiąca wszystko rozstrzygało. To był bardzo dobry, tak zwany strzał, jeśli chodzi o Grześka. Bardzo szybko się dogadaliśmy. I prezes i ja z Grześkiem, żeby tutaj przyszedł i to pociągnęło (i Wojtka Serafina, bo to tak naprawdę równolegle rozmowy trwały) następnych zawodników, że było łatwiej, bo zawodnicy czuli, zresztą powiedział to Wojtek Jurkiewicz dzisiaj na konferencji (03.06), że tutaj może być naprawdę ciekawy zespół.

 

Udało się też zatrzymać Martina Sopko, który miał poważną propozycję z Turcji. To chyba ważne dla drużyny, że Martin został?

 

Bardzo ważne. To nasz czołowy atakujący. Zawodnik wszechstronny, który według mnie może się jeszcze rozwijać i może grać jeszcze lepiej niż grał w tym sezonie. Jestem przekonany, że tak będzie. Tutaj powiem szczerze, że był problem, no ale w końcu Martin zdecydował razem z żoną, że zostają w Bydgoszczy. Muszę powiedzieć, że on ma jeszcze kontrakt ważny.

 

Rozmowy z Michałem Dębcem były burzliwe, czy szybko doszliście do porozumienia, bo informacja o podpisaniu kontraktu na oficjalnej stronie pojawiła się dość szybko?

 

Nie. Nie było żadnych burzliwych rozmów. Bardzo szybko z Michałem się dogadaliśmy. To był właściwie pierwszy kontrakt, który został podpisany.

 

Na co liczy pan zatem z takim składem w przyszłym sezonie?

 

Ja tak naprawdę przez całe swoje życie, szczególnie w ostatnich latach walczyłem o te najwyższe cele, o medale, poza tym sezonem oczywiście. Z każdym zespołem, z którym pracowałem udało mi się wygrać albo Puchar Polski, albo zdobyć medal. No i liczę na to, że Bydgoszcz też zasługuje na to, żeby tutaj grać o jak najwyższe miejsce w lidze, to znaczy o pierwszą czwórkę.

 

Zapytam teraz jeszcze w imieniu kibiców, którzy boją się, żeby nie było tak jak z Treflem Gdańsk. Są przecież w zespole gwiazdy, a wszyscy pamiętamy jak potoczyło się to wszystko w zespole z wybrzeża. Tam też nie brakowało „wielkich” nazwisk.

 

To jest problem Trefla. Ja nie wnikam, dlaczego tak się stało, jak się stało. Nie jestem w stanie nawet tutaj powiedzieć. Może to ocenić ktoś będący w środku tego zespołu. Mnie tam nie było i to oni mieli z tym problem. Natomiast ja jestem przekonany, że chociażby w tym roku też były gwiazdy – był Marcin Nowak, było dwóch Słowaków, Krzysiek Janczak – to też są ludzie, którzy coś w siatkówce osiągnęli i się dogadali. Zresztą tak to w mojej karierze trenerskiej bywa, że ja naprawdę nie miałem żadnych większych problemów z zawodnikami. Mało tego jestem z tymi ludźmi, z którymi pracowałem jako trener i z Płomienia, i z Gorzowa, i z Olsztyna, czy z Kędzierzyna, w bardzo dobrych stosunkach prywatnych. Dzwonimy, przysyłają życzenia na święta. Myślę, że tutaj, oczywiście nie będzie łatwo, nie ma nic łatwo w życiu, ale jestem przekonany, że dogadamy się i damy sobie radę wspólnie.

 

To teraz już tak na koniec. Kapitanem był Krzysztof Janczak. Gdy leczył kontuzję zastępował go Stanisław Pieczonka. To on będzie nowym kapitanem, czy ma pan kogoś innego na myśli?

 

To już zobaczymy jak się cały zespół zbierze w drugiej połowie września. Zrobimy wybory kapitana, tak zawsze to robiłem. Każdy będzie miał swój głos. Oczywiście, jeżeli będzie równo, to będzie decydował trener, także w tej chwili nie mogę powiedzieć, kto będzie kapitanem.

 

Dziękuję bardzo.

 

Ja również dziękuję.

rozmawiała Anna Falk – Strefa Siatkówki

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved