Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Magdalena Michoń-Szczytowicz: Kocham, to co robię

Magdalena Michoń-Szczytowicz: Kocham, to co robię

plażówka kobiet
fot. archiwum

Podczas mysłowickiego World Touru Magdalena Michoń-Szczytowicz specjalnie dla czytelników Strefy Siatkówki opowiedziała o zgrupowaniu w Turcji, planach na zbliżający się sezon oraz szkoleniu młodzieży w łódzkim SMS-ie.

Weronika Grabowska: Opowiedz o zgrupowaniu w Turcji. Jaki był jego cel i założenia?

 

Magdalena Michoń-Szczytowicz: Przed wyjazdem do Turcji trenowałyśmy w łódzkiej szkole prawie rok. Jednak by lepiej i w pełni przygotować się do zbliżającego się sezonu, pojechaliśmy na osiem dni do Turcji. Tamtejsze warunki, czyli wiatr, wilgoć i upał odpowiadają tym, w których przyjdzie grać moim podopiecznym. Oprócz mnie na miejscu była również inna trenerka, Vileotta Bakoś, wraz z którą opiekowałyśmy się całą kadrą, w skład której weszły: cztery kadetki, sześć juniorek oraz cztery seniorki. Pod koniec zgrupowania, rozegrany został międzynarodowy turniej, podczas którego nasze dziewczyny zaprezentowały się pozytywnie.



 

Od września ubiegłego roku trenujesz młodzież w łódzkiej szkole. Co było czynnikiem decydującym, że zrobiłaś krok w stronę trenerki?

 

Zawsze lubiłam pracować z młodzieżą. Wcześniej byli to chłopcy ze Szkoły Sportowej w Dąbrowie Górniczej, a w chwili obecnej dziewczynki ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego im. Kazimierza Górskiego w Łodzi. Tak w ogóle zaczęło się to od mojego męża Michała, który najpierw współpracował z kadrą seniorek, a w późniejszym czasie dostał propozycję z PZPS-u, by objąć stanowisko trenera kadry siatkarzy plażowych. W tym samym czasie również i ja miałam możliwość podjęcia współpracy z najmłodszymi dziewczynkami (klasy gimnazjum i liceum), które dopiero zaczynały grę na piasku. Co było czynnikiem? Zdecydowanie możliwość robienia tego, co się kocha. Zrezygnowałam z gry na hali, co dało mi możliwość trenowania przez cały rok na plaży. Dodatkowo teraz mam możliwość nauczyć najmłodszych gry w siatkówkę plażową.

 

W poprzednim sezonie grałaś w parze z Agnieszką Wołoszyn, teraz u Twojego boku gra inna młodziutka siatkarka, Kinga Kołosińska.

 

Z Agnieszką rozstałyśmy się po zeszłorocznym finale Mistrzostw Polski i same nie wiedziałyśmy, czy jeszcze kiedyś razem zagramy. Później Agnieszka podpisała dobry kontrakt w Łodzi i to właśnie z grą na hali wiąże swoją przyszłość. Jest to dla niej w tej chwili priorytet. Ja mam zupełnie inny i obecnie najważniejsze są dla mnie dziewczynki. Poza tym PZPS umożliwił mi grę na plaży, a jest to coś, co kocham i będę chciała grać tak długo, jak będę mogła i będzie mi to sprawiać przyjemność. We wrześniu ubiegłego roku było tak, że w Łodzi w najstarszej grupie treningowej było pięć dziewczyn. Jedną z nich była Kinga Kołosińska, z która zaczęłam trenować. Kinga jest tegoroczną maturzystką, bardzo dobrze blokującą i perspektywiczną zawodniczką. Po rozmowach z nią, trenerami i związkiem doszliśmy wspólnie do wniosku, że będzie z nas „niezły” duet. Kinga będzie mogła się rozwijać, a ja będę mogła grać i coś jeszcze udowodnić.

 

Za tydzień ruszają Mistrzostwa Polski, jaki macie cel na te rozgrywki?

 

Chcemy wraz z Kingą wystartować w całym cyklu Mistrzostw Polski. Kłamstwem byłoby gdybym powiedziała, że nie chcemy walczyć o medal… oczywiście, że chcemy i to o ten najcenniejszy. Wiem, że na to nas stać.

 

Podczas pierwszej konferencji prasowej przed WT w Mysłowicach prezes Przedpełski wspomniał o możliwości, by to właśnie tutaj powstała druga szkoła, baza siatkówki plażowej. Jak Ty to widzisz?

 

W pełni się z tym zgadzam. Chciałabym z całego serca, by takich szkół siatkówki plażowej było w Polsce jak najwięcej. Ważne by bardzo dobrze funkcjonowały, byśmy mogli w przyszłości oglądać najlepszych polskich siatkarzy i siatkarki na imprezach z cyklu World Tour oraz na Igrzyskach Olimpijskich.

 

Byłaś w Mysłowicach, ale oprócz oglądania najlepszych siatkarzy plażowych, również trenowałaś?

 

Oglądanie spotkań w Mysłowicach było dla mnie wielką przyjemnością. Podczas tegorocznego WT byli obecni najlepsi na świecie – Brazylijczycy, Amerykanie, Niemcy i Polacy. Możemy się od nich naprawdę wiele nauczyć. Dzięki uprzejmości i życzliwości organizatorom – m. in. Sebastianowi Michalakowi oraz ośrodkowi Słupna, mogliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym. Na bocznych boiskach tuż po meczach trenowała cała kadra seniorek, która przygotowuje się do austriackiego turnieju w Baden.

 

Jak ocenisz mysłowicki WT. Zwycięzców wytypowałaś idealnie…

 

To czysty przypadek, że wygrali akurat moi faworyci (przed niedzielnym finałem Magdalena Michoń-Szczytowicz typowała zwycięstwo pary brazylijskiej – przyp. red.). Uważam, że jeśli ktoś oglądał poprzednie spotkania pary Harley/Alison miał podobne jak moje przypuszczenia. Jeśli chodzi o turniej to jak co roku cała organizacja stała na bardzo wysokim poziomie. Wszystko było „zapięte na ostatni guzik” i choć pogoda nie dopisała, to w najważniejszych momentach wychodziło słońce. W imprezie wygrali Brazylijczycy, których kocha polska publiczność. Tym razem była to inna para, która moim zdaniem w tym roku jeszcze wiele pokaże. Młodość – Alison oraz doświadczenie – Harley to idealne połączenie.

 

Rozmawiała: Weronika Grabowska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-06-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved