Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Z tworzeniem zespołu jak z muzyką?

Z tworzeniem zespołu jak z muzyką?

Polska Siatkówka - logo
fot. archiwum

Odkąd trener Castellani ogłosił skład kadry na towarzyskie mecze z Włochami wszyscy zaczęli spekulacje na temat umiejętności poszczególnych reprezentantów. Czy utalentowani zawodnicy wystarczą aby zapewnić zespołowi sukces?

Porównajmy tworzenie drużyny do pisania piosenki. W dzisiejszych czasach mamy wiele gatunków muzycznych. Od alternatywnych i mało komercyjnych takich jak rock czy reggae, poprzez lansowany w mediach pop, na zapomnianym już przez większość disco-polo kończąc. W utworach rodem z dożynek i zabaw w remizie zapewne znajdziemy rytm i rymy, jednak kiedy wsłuchamy sie w słowa brakuje nam czegoś bardzo istotnego – sensu. Korzystając z doświadczeń jakie przyniósł nie tak dawno zakończony sezon PlusLigi do takiej piosenki możemy przyrównać zespół Trefla Gdańsk. Mimo iż grały w nim gwiazdy światowej siatkówki, to nie udało się im wywalczyć utrzymania w ekstraklasie. Oczywiście przyczyniły się do tego kontuzje graczy, ale tak samo jak w niektórych piosenkach brak sensu, który sprawia, że jest ona tylko zbiorem dźwięków, tak w ekipie z Gdańska zabrakło chemii i radości z gry niezbędnej do stworzenia dobrej drużyny.

 

Zupełnym przeciwieństwem beniaminka z ubiegłego sezonu była drużyna z Kędzierzyna. Nikt nie spodziewał się, że będzie ona walczyła o trzecie miejsce, a jednak, mimo że nie grali w niej ani Łukasz Kadziewicz, ani Marko Samardzić, to zawodnicy ZAKSY stworzyli zespół, a nie zbiór indywidualności i dzięki temu byli w stanie pokonać Mistrza Polski w rundzie zasadniczej.



 

Z pewnością wszyscy chcielibyśmy, aby nasza kadra święciła tryumfy tak jak reprezentacje Brazylii i USA, więc przyjrzyjmy się im dokładniej. Brazylijczycy mają w swojej drużynie silnych, utalentowanych graczy o wspaniałych parametrach, ale oprócz tego jest jeszcze coś, co sprawia, że mało kto jest w stanie ich zatrzymać. Mowa tu o radości, którą czerpią oni garściami z gry w siatkówkę. Ekspresję, której świadkami jesteśmy za każdym razem kiedy Canarinhos wychodzą na parkiet można porównać tylko do karnawału w Rio. Cały ten entuzjazm potęguje chemia jaka ma miejsce między poszczególnymi graczami, która przejawia się chociażby kiedy Giba i Sergio wspólnie cieszą się z każdej wygranej akcji, każdego wygranego seta, meczu i w końcu z każdego zdobytego trofeum. Jeśli Brazylijczyków można przyrównać do radosnej samby, reprezentację USA zestawmy z rockowym brzmieniem zespołu Red Hot Chili Peppers. Jeżeli Lloy Ball jest jak Anthony Kieddis, decydując w znacznym stopniu o tym jak będzie wyglądała każda akcja, a Claytona Stanleya zestawimy z Johnem Frusciante, bo jego ataki budzą podobny podziw do solówek genialnego gitarzysty, to z pewnością Michaelem ‘Flea’ Balzarym zostanie William Priddy gdyż jego ciosy z drugiej liny są równie potężne, co uderzenia w struny gitary basowej muzyka z australijskimi korzeniami. Rolę Chada Smithsa można przypisać Rileyowi Salmonowi, bo jako, że nie odnosi sukcesów klubowych (został nawet wyrzucony z AZS-u Częstochowa) bywa czasem zasłonięty przez inne gwiazdy, tak jak perkusista w zespole.

 

Przeciwieństwem tych dwóch ekip i jednocześnie drużyną „grająca jak zespół disco-polo” jest reprezentacja Rosji. Mimo takich nazwisk jak Abramov, Volkov, Kuleshov czy Poltavsky, nie są w stanie dorównać dwóm omówionym wcześniej zespołom. Doskonałym przykładem na to, że kadra naszych wschodnich sąsiadów jest zbiorem zawodników, a nie drużyną, jest postawa Semena Poltavskiego. Atakujący Dynama Moskwa, pomimo swoich wielkich umiejętności, sprawia wrażenie kogoś kto chce zostać indywidualnym mistrzem świata w siatkówce. To jego mentalność sprawia, że nie może być najlepszym atakującym na świecie i dopóki tego nie zrozumie na pewno nie zostanie liderem reprezentacji.

 

Odnosząc te przemyślenia do reprezentacji naszego kraju – rubryki z parametrami i nawet najbardziej wnikliwe statystyki nie powiedzą nam jak będzie wyglądała współpraca między poszczególnymi zawodnikami. Wszystko sie okaże, kiedy biało-czerwoni po raz pierwszy wyjdą na parkiet prowadzeni przez trenera Castellaniego, a to z pewnością wzmaga niecierpliwe odliczanie do pierwszego meczu. Jednak przed inauguracją sezonu reprezentacyjnego możemy tylko mieć nadzieję, że gra naszej kadry zarówno zawodnikom, jak i najlepszym kibicom na świecie będzie dawała tyle pozytywnej energii co muzyka gatunków dancehall i raggamuffin.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-05-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved