Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Dariusz Kopaniak: W jedności siła, tylko gdzie ta jedność?

Dariusz Kopaniak: W jedności siła, tylko gdzie ta jedność?

Dariusz Kopaniak
fot. archiwum

Czy w polskiej siatkówce istnieje tzw. „środowisko młodzieżowe”? Czy chce ono razem coś dla siebie wywalczyć? Na czym mu zależy? Czy czegoś oczekuje? Te i inne pytania stawia na swoim blogu Dariusz Kopaniak.

Czy w polskiej siatkówce istnieje tzw. „środowisko młodzieżowe”? Wydaje się to oczywiste, ale czy rzeczywiście? Często pojawiają się sygnały o fatalnych relacjach pomiędzy PZPS a właśnie tzw. środowiskiem młodzieżowym i zawsze konkluzja jest taka, że sprawy młodzieżowe są przez PZPS, młodzieżowo mówiąc, olewane. Zastanawiam się, dlaczego tak jest? Dlaczego tzw. środowisko młodzieżowe, pomimo ciągłych skarg na PZPS, nie może nic zrobić?

Najpierw krótki cytat, który niech będzie mottem dalszych rozważań Rywalizacja niesie ze sobą niebagatelne konsekwencje jeśli idzie o relacje interpersonalne. Trudno bowiem budować trwałe i oparte na wzajemnym zaufaniu więzi z innymi, gdy ciągle trzeba z nimi o coś walczyć. Z czasem – gdy walka wchodzi w nawyk, może się okazać, że ciężko jest nawet spojrzeć na drugiego człowieka jako na kogoś z kim można by współpracować, lub po prostu wspierać się wzajemnie.

Myślę, że ten cytat obnaża smutną prawdę. Środowisko młodzieżowe nie jest grupą ludzi współpracujących ze sobą. To środowisko łączy jedynie system rywalizacji sportowej. Od środka jest to grupa, ujmując rzecz brutalnie, wrogów. To czyhanie na słabość rywala, chęć bycia od niego lepszym za wszelką cenę (czasami, jeśli się uda, nawet w sposób niezgodny z przepisami) czyni z tzw. środowiska grupę rywali ukierunkowanych wyłącznie na swój własny sukces. Czy taki zestaw ludzi potrafi wspólnie działać? Na pewno nie. Gorsze jest to, że takim zestawem ludzi łatwo manipulować i to właśnie wykorzystuje PZPS. Tzw. środowisko młodzieżowe nie zmieni tej sytuacji dopóki nie będzie potrafiło samo się zjednoczyć i wspólnie powalczyć o swoje sprawy.



No bo kim PZPS ma się przejmować? Z kim się liczyć, kogo traktować poważnie? Wyobraźmy sobie najprostszy przykład. Hipotetyczny protest w sprawie czegokolwiek przeciwko PZPS. Przecież gdyby jakiś klub lub kilka klubów chciało w uzasadnionej sprawie zaprotestować przeciwko postawie związku to ile klubów, nawet gdyby uznawało protest za słuszny, by się przyłączyło? Obawiam się, że większość trenerów i działaczy zatarłaby z zadowoleniem ręce, widząc na swojej drodze mniejszą ilość przeciwników (przykładowo ukaranych przez PZPS za protest walkowerami lub dyskwalifikacją). Smutne, ale moim zdaniem prawdziwe. Wydaje mi się, że przełamanie tego stanu rzeczy to pierwszy kroczek do budowania dopiero czegoś co można nazwać środowiskiem młodzieżowym i traktować je jako jedność.

Znana maksyma z początku minionego stulecia (autorstwa Bolesława Chomicza) głosi, że w jedności siła. Czy można o środowisku młodzieżowym powiedzieć, że jest tam chociaż minimalny pierwiastek jedności? Wydaje mi się, że raczej jesteśmy skłóceni i walczymy ze sobą. Ta naturalna siła tkwiąca w rywalizacji, która od strony pozytywnej pcha nas do ciężkiej pracy na treningach, zamazuje nam niestety z drugiej strony potrzebę i możliwość współdziałania.

Dopóki tak będzie, dotąd PZPS będzie mógł swobodnie nic nie robić w sprawach młodzieży. Będzie tak jak do tej pory. Siatkarska centrala będzie zerkać na tzw. środowisko młodzieżowe z przymrużeniem oka i ze spokojem przyglądać się jak sami się szarpiemy i skaczemy sobie do gardeł. PZPS wie, że jesteśmy słabi, bo jesteśmy pochłonięci rywalizacją sami przeciwko sobie. Walczymy o tytuły, ciułamy punkciki ministerstwa sportu i sami nie zdajemy sobie sprawy, że pokornie tańczymy jak nam zagrają. Musimy najpierw przełamać bariery wewnątrz nas a wtedy staniemy się dopiero szanowaną, potrzebną i chcianą częścią polskiej siatkówki, a nie tanią siłą roboczą, na którą władza związku będzie ledwie zwracała uwagę.

Do wyciągania takich, nawet dla mnie samego początkowo szokujących wniosków, skłoniła mnie lektura znalezionego przez przypadek w internecie artykułu pod tytułem ”Rywalizacja – motyw i pułapka” autorstwa Małgorzaty Lipień (stąd pochodzi cytat na początku wpisu). Polecam wszystkim lekturę tego tekstu i spokojne jego przeanalizowanie. Być może po spojrzeniu z innej perspektywy na pojęcie rywalizacji, siatkarskie problemy i własne w siatkarskim piekiełku postępowanie uda się dojść do konstruktywnych i twórczych wniosków.

Przepraszam, ale na zakończenie jeszcze jedna przewrotna refleksja. Czy środowisko młodzieżowe rzeczywiście chce razem coś dla siebie wywalczyć? Czy są sprawy, o które zgodnie możemy wystąpić? Czego tak naprawdę oczekujemy? Na czym nam zależy? Bo może dajmy sobie spokój z protestami i jednością, kiedy tak czy owak chodzi nam tylko o to by ograć najbliższego przeciwnika? Przecież PZPS rozgrywki jako tako organizuje, a my w nich pokornie co rok startujemy, płacąc na dodatek za wszystko z własnej kieszeni. Może nie ma sensu w tym układzie nic zmieniać?

Zobacz również:

Blog Dariusza Kopaniaka

źródło: dkvolley.blox.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-05-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved