Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Katarzyna Skowrońska – Dolata: Nie można obrażać

Katarzyna Skowrońska – Dolata: Nie można obrażać

Katarzyna Skowrońska-Dolata
fot. archiwum

- Najbardziej dokuczają mi ścięgna Achillesa w obydwu nogach. Na razie poddam się rehabilitacji, ale zagrożenie operacją jest realne - mówi w Katarzyna Skowrońska-Dolata, atakująca reprezentacji Polski siatkarek.

Przyjechała pani na zgrupowanie kadry do Dźwirzyna tylko na chwilę. Po rozmowie z trenerem Jerzym Matlakiem już pani nie było. Kiedy wróci pani na dłużej?

 

Katarzyna Skowrońska-Dolata:Wszystko zależy od stanu mojego zdrowia. Niestety, nie jest z nim najlepiej. Najbardziej dokuczają mi ścięgna Achillesa w obydwu nogach. Na razie poddam się rehabilitacji, ale zagrożenie operacją jest realne. Jeśli do tego dojdzie, to będą operowane obie nogi, a to oznacza kilkumiesięczną przerwę w treningach i meczach.



 

Mistrzostwa Europy w Polsce rozpoczną się pod koniec września. Zdąży pani?

 

– Wierzę, że obejdzie się jednak bez interwencji chirurga i że zagram już w lipcu, w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw świata. Zresztą nie należę do tych, które przejmują się na zapas. Około 20 czerwca będę wiedziała, na czym stoję.

 

Dobrze zna pani nowego trenera reprezentacji Polski?

 

Kiedy byłam w Pile, Jerzy Matlak pracował w Mielcu. Gdy wrócił, wyjechałam. Mijaliśmy się. W Dźwirzynie rozmawiałam z nim pierwszy raz w życiu. Była to rzeczowa i bardzo sympatyczna rozmowa. A o jego fachowości najlepiej mówią wyniki.

 

Wie pani, co porabia Marco Bonitta, były już trener Polek?

 

Spotkaliśmy się w Pesaro przed finałowym meczem o mistrzostwo Włoch. Zamieniliśmy kilka słów, był bardzo miły. Sądzę, że szybko znajdzie sobie pracę, bo to naprawdę bardzo dobry fachowiec. Od strony technicznej i taktycznej nie można mu nic zarzucić.

 

Czego więc zabrakło, by osiągnąć sukces w Pekinie?

 

Wzajemnego zrozumienia i tej swoistej chemii, która powinna być pomiędzy trenerem i zawodniczkami.

 

W Pekinie zabrakło medalu, ale w lidze włoskiej, nie bez przyczyny uznawanej za najlepszą na świecie, pani Pesaro nie miało sobie równych. Tam trenerem był Brazylijczyk Ze Roberto. O nim mówi pani w samych superlatywach.

 

Bo to nie tylko wspaniały fachowiec, ale i człowiek wielkiej kultury osobistej. Cale życie związany z siatkówką, sam świetnie w nią grał, a teraz potrafi się swoją ogromną wiedzą dzielić.

 

Chce pani powiedzieć, że tacy jak Ze Roberto nie zwrócą nigdy kobiecie uwagi nieprzyjemnym tonem?

 

Brazylijczyk potrafi krzyknąć i krzyczy, kiedy zachodzi taka potrzeba. Używa mocnych sformułowań, gdy jest zdenerwowany. Tak jak każdy normalny człowiek. Ale nie obraża, a takich, którzy obrażają, w tym fachu nie brakuje.

 

Mistrzostwa Europy odbędą się w Polsce. Na co liczymy?

 

Jako urodzona optymistka wierzę, że będzie dobrze. Ale wcześniej trzeba zakwalifikować się do przyszłorocznych mistrzostw świata, a później myśleć o turnieju w Polsce. To nie jest tak, że wszyscy będą w roku poolimpijskim słabsi. Włoszki, które dobrze znam, mogą być jeszcze lepsze.

 

Co pani teraz będzie robić?

 

Wreszcie spotkam się z rodzicami. Nie widziałam ich już osiem miesięcy.

 

*rozmawiał Janusz Pindera (Rzeczpospolita)

źródło: Rzeczpospolita

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-05-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved