Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Dariusz Kopaniak – reformator siatkówki młodzieżowej, cz. II

Dariusz Kopaniak – reformator siatkówki młodzieżowej, cz. II

Dariusz Kopaniak
fot. archiwum

Przedstawiamy Państwu drugą część wywiadu z Dariuszem Kopaniakiem. Były współpracownik Wydziału PZPS ds. Młodzieży, jako jeden z niewielu nie boi się głośno mówić o problemach siatkówki młodzieżowej w naszym kraju.

Wojciech Szczucki mówi, że PZPS jest dla niego instytucją abstrakcyjną, a jakie jest pana zadanie?

 

Na własnej skórze przekonałem się, że uczestnictwo klubu młodzieżowego w rozgrywkach PZPS we wszystkich kategoriach wiekowych wiąże się z ogromnymi kosztami. Sędziowie, wynajem hali, sprzęt, dojazdy, pobyt na turniejach; za wszystko trzeba zapłacić. PZPS daje jedynie swoje logo oraz trzy komplety medali i trzy puchary dla każdej z kategorii. Od tego sezonu zapowiadane są dyskusyjne moim zdaniem gratyfikacje dla medalistów .



 

Już na Zjeździe Sprawozdawczym w 2006 roku powiedziałem, że dla ludzi pracujących z młodzieżą nie ma znaczenia kto jest prezesem PZPS. Trenerzy oczekują od Związku jedynie pomocy. Chcą czuć, że ich praca jest nie tyle doceniana, co ułatwiana. Tak właściwie na zdrowy rozum, zwłaszcza od strony finansowej, rozgrywki młodzieżowe mogły by być organizowane bez udziału PZPS-u .

 

Co pana zdaniem jest największą bolączką polskiej siatkówki młodzieżowej?

 

Przestarzały system rozgrywek oraz brak strony internetowej z bogatymi informacjami .

 

Rozgrywki. Do ćwierćfinałów przechodzą tylko dwa zespoły z województwa. Co w takim razie z pozostałymi? Dla nich sezon trwa 3-4 miesiące, a czasami (to się zdarza!) raptem 40 dni. Tak niestety działa narzucony przez PZPS terminarz rozgrywek wojewódzkich. Obecny system PZPS-u powoduje, że w trzy miesiące trzeba wyłonić dwa najlepsze zespoły w województwie. A co z resztą? Moim zdaniem cykl rozgrywkowy powinien trwać od września do kwietnia, gdzie młodzieżowe zespoły grają często ze sobą turnieje lub ligi. Są spadki i awanse, są emocje, a co ważne grają ze sobą zespoły o podobnym poziomie sportowym. Kilka scenariuszy mam opracowanych, ale nikt nie chce o nich dyskutować .

 

Strona internetowa. Musi powstać strona internetowa, poświęcona WYŁĄCZNIE siatkówce młodzieżowej, gdzie w każdym zakątku Polski, każdy trener miałby dostęp do tej samej informacji. Za jednym kliknięciem, powinny być dostępne różne młodzieżowe tematy. Wydaje mi się, że trenerom brakuje opracowań naukowych, które podpowiadałyby jakich ludzi do siatkówki mają szukać. Na tym etapie szkoleniowcy muszą być wsparci aktualną wiedzą, porównawczymi testami i danymi opracowanymi przez naukowców. Taką „ściągę” powinien robić PZPS, pokazując na co zwrócić uwagę przy szukaniu siatkarskiego talentu. Dobrze by było, aby trenerom młodzieżowym pokazano różne niuanse szkoleniowe, prowadzące do budowania prawidłowego modelu siatkarskiego. Takie opracowania są w Polsce tu i ówdzie robione, ale trudno do nich dotrzeć .

 

W chwili obecnej mamy jedynie stronę Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

 

Niestety i to jest tragedia. Zawartość tej strony w kwestiach młodzieżowych jest bliska zeru. Gdyby istniała, prawdziwa, prężna strona o młodzieżowej siatkówce, to Kongres Siatkówki Młodzieżowej mielibyśmy codziennie! Od dawna kieruję zainteresowanych na strony internetowe niemieckiego związku siatkówki. Oni jakoś potrafili to zrobić .

 

W Związku słyszy się głosy mówiące o konieczności szkolenia kadry trenerskiej…

 

Szkolenie młodzieży to zadanie dla fachowców, ale także pasjonatów. Ludzi ze specyficznym powołaniem. I oni są. Źle się natomiast ich traktuje. Nauczyciel wychowania fizycznego jest absolwentem uczelni wyższej. Jeżeli zajmuje się siatkówką to ma minimum papiery instruktora albo trenera II klasy. Jeśli uznajemy, że takie wykształcenie jest niewystarczające, to trochę negujemy kompetencje obecnych AWF-ów. Zakładam, że trener II klasy ma odpowiednią wiedzę i wie co ma robić. Jestem natomiast za doszkalaniem trenerów i przedstawianiem im nowych materiałów ( o! znów wraca temat strony internetowej) .

 

Ale mamy Akademię…

 

Szumna nazwa nie zastąpi rzetelnej pracy z dziećmi i młodzieżą w każdym zakątku kraju. Dotychczasowe twory o nazwie Akademia, jakby się nie nazywały, jeszcze nic konkretnego nie zrobiły. Bliżej nieznane są zasady działalności takich ośrodków. Są moim zdaniem prostsze sposoby wspierania trenerów młodzieżowych, ale się tego nie robi .

 

Czy pana zdaniem Szkoły Mistrzostwa Sportowego spełniają swoją rolę?

 

Szkoła Mistrzostwa Sportowego powinna być ośrodkiem, do którego trafiają ludzie, mający obiektywnie potwierdzony przez fachowców talent, ale nie mający możliwości rozwoju w swoim miejscu zamieszkania. Mam tu na myśli różne przyczyny. Rodzice nie mają środków finansowych, w miejscowości, której mieszkają nie ma odpowiedniego klubu, czy też trenera. Tymczasem SMS-y stały się młodzieżową niby reprezentacją Polski. W tym miejscu dochodzi do dużego zgrzytu, gdyż trener kadry, pracujący w SMS-ie szkoli zawodników, których sobie ściągnął, ale zgódźmy się nie samych najlepszych w Polsce. Jest wiele klubów, mających dobrych zawodników, którzy bez SMS-u szkolą przyszłych reprezentantów kraju .

 

SMS-y funkcjonują niejako w konflikcie ze środowiskiem młodzieżowym. Bo po co ściąga się do Spały zawodników, którzy w swoich klubach mają dobre warunki do rozwoju? Dodatkowo uważam, że chaos wprowadza podporządkowanie systemu rozgrywek SMS-om. Parodia rozgrywek wojewódzkich polega na tym, że wszystkie kluby walczą o dojście do ostatniego finałowego mini turnieju w województwie, a tymczasem klub, który ma chociaż jednego zawodnika w SMS-ie i nie wygra nawet żadnego meczu w województwie, udział w takim turnieju finałowym ma z urzędu. Wnioskować należy, że w SMS-ie mamy nadludzi, którzy jak przyjadą do swojego macierzystego klubu, to w pojedynkę sprawią, że zespół nagle wszystkich w województwie ogra. Ta sytuacja wygląda kuriozalnie, ale niestety od lat funkcjonuje .

 

Pana zdaniem istnieje potrzeba zwiększenia liczby SMS-ów?

 

Po co? Gdzie nie popatrzymy na siatkarską mapę Polski mamy kluby, w których zawodniczki, czy zawodnicy swobodnie mogą się rozwijać. Jest wiele ośrodków ściągających młodych sportowców do kategorii juniorskich. Gdyby teraz stworzyć np. dziesięć SMS-ów, do których by trafili siatkarze z klubów macierzystych, to kto zostałby w tych klubach? W tym miejscu należy pamiętać, że u podstaw siatkówki leży pasja i ambicja klubowych trenerów i działaczy młodzieżowych, którzy po prostu chcą szkolić młodzież i rywalizować. Dlatego nie ma potrzeby zwiększania liczby SMS-ów kiedy i tak z tym jednym jest mnóstwo problemów .

 

Poprzedni trener reprezentacji Raul Lozano głośno mówił o potrzebie posiadania grupy juniorskiej przez każdy zespół PlusLigi, która w lidze juniorskiej rozgrywałaby mecze przed spotkaniami seniorów .

 

Myślę, że gdyby powstał całosezonowy ogólnopolski system rozgrywek młodzieżowych, o którym wspomniałem wcześniej, to by wystarczyło. Nie oszukujmy się i nie narzucajmy ludziom roboty, która ich nie interesuje. Działacze ligowych zespołów mają na głowie bieżące problemy. Kontrakty, budżety, zagraniczne gwiazdy itd. itp. Zmuszanie ich do pracy z młodzieżą się nie sprawdzi. Kto chce i tak to robi. Młodzieżowa PlusLiga? Nie widzę tego .

 

W Warszawie jest kilka bardzo dobrych ośrodków młodzieżowych, MOS Wola, Metro, MDK, dlaczego nie można w stolicy stworzyć siatkarskiej potęgi?

 

Chyba każdy wie, że problemem jest jedynie brak pieniędzy. Będzie duża kasa dla siatkówki to i powstanie w Warszawie wielki siatkarski zespół. Jak do tej pory żaden stabilny i poważny sponsor się za to nie wziął. Dlatego siatkarskie talenty od lat z Warszawy wyfruwają. Przykładem może być Piotrek Nowakowski, który dwa lata temu chciał zostać w Warszawie, ale Politechnika dawała mu łaskawie kilkaset złotych stypendium. Piotrek wybrał Częstochowę i jak wyszło wszyscy wiedzą .

 

Wracając do spraw młodzieżowych, jaką Pan widzi szansę na realizację chociaż części swoich postulatów?

 

Cierpliwość. Trzeba cierpliwie walczyć o zmiany. Mam nadzieję, że za jakiś czas nastawienie i sposób działania siatkarskiej centrali się zmieni. Co będzie tego przyczyną nie wiem. Może pojawią się w związku ważni ludzie, którzy zza swych biurek i wielkich pieniędzy spojrzą życzliwiej na potrzeby młodzieżowych trenerów i pasjonatów. Zwrot „mam nadzieję” brzmi naiwnie, ale ją mam .

 

*Rozmawiał Tomasz Tadrała, Strefa Siatkówki

 

Zobacz również:

Pierwsza część rozmowy z Dariuszem Kopaniakiem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-05-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved