Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Skra Bełchatów- niedoścignieni w Polsce, silni w Europie

Skra Bełchatów- niedoścignieni w Polsce, silni w Europie

x - [stare] Skra Bełchatów
fot. archiwum

Przed rozpoczęciem sezonu wszyscy zadawali sobie pytanie: Czy ktoś wreszcie zepchnie z tronu Skrę Bełchatów? Odpowiedź przyszła po kilku miesiącach i brzmiała krótko - nie. Bełchatowianie zdominowali krajowe rozgrywki już po raz piąty.

Już przedsezonowe zbrojenia pokazywały, że,,Skrzaki” nie tylko nie zamierzają rozstawać się z mistrzowską koroną, ale przede wszystkim chcą ponownie coś osiągnąć na arenie europejskiej – w Lidze Mistrzów i przy okazji odzyskać utracony Puchar Polski. Jako jedni z pierwszych rozpoczęli kompletowanie składu, a że sytuacja finansowa klubu nie jest zła mogli sobie pozwolić na naprawdę dobre zakupy. Do Bełchatowa sprowadzono tak znakomitych polskich zawodników jak Dawid Murek , Marcin Możdżonek czy Piotr Gacek oraz młodych, utalentowanych Bartosza Kurka i Jakuba Jarosza . Największym echem jednak odbił się transfer aktualnego mistrza Europy Miguela Angela Falaski , który miał pokierować grą bełchatowskiego teamu. Kilkoro zawodników jednak odeszło całkowicie, albo zostało wypożyczonych. Na przenosiny do Kędzierzyna-Koźla zdecydowali się Dan Lewis i Dominik Witczak . Szeregi warszawskiej Politechniki zasilili Bartłomiej Neroj i Robert Milczarek . Klub także opuścił Brazyliczyk Alex Damiao . Dodatkowo na zakończenie sportowej kariery zdecydował się Krzysztof Stelmach , który objął funkcję trenera ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, a rolę kapitana zespołu po jego odejściu powierzono Mariuszowi Wlazłemu . Pozostali w nim jednak ci, bez których ciężko sobie wyobrazić ten zespół. Wystarczy wymienić tu oprócz wspomnianego wcześniej Wlazłego chociażby takich siatkarzy jak Radosław Wnuk , Maciej Dobrowolski , Stephane Antiga , Daniel Pliński czy Michał Bąkiewicz . Żadnego z tych zawodników nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, a dokonane wzmocnienia co niektórym pozwalały nazwać Skrę silniejszą niż kiedykolwiek. Nic dziwnego, że przed sezonem niemal każdy wymieniał Skrę jako głównego kandydata do tytułu.

 

I wszyscy mieli rację, bo podopieczni trenera Castellaniego całkowicie zdominowali krajowe rozgrywki. I to w sposób nie podlegający absolutnie żadnej dyskusji. Mimo iż inne ekipy także urosły w siłę i jak co roku po cichu liczyły na zdetronizowanie Skry, ta jednak ponownie okazała się być poza zasięgiem pozostałych dziewięciu ekip rozwiewając nadzieje tych, którzy liczyli na jakąś zmianę. Bełchatowianie po raz kolejny imponowali przede wszystkim znakomitym przygotowaniem taktycznym i co ważne cierpliwością w grze. Jeżeli nie udało im się skończyć akcji za pierwszym razem nic sobie z tego nie robili, tylko spokojnie ponawiali i za drugim lub trzecim razem rywal już musiał skapitulować. Najczęściej egzekutorem był oczywiście Mariusz Wlazły, ale praktycznie każdy siatkarz tej ekipy to wielka indywidualność. Nawet kontuzja czy obniżka formy któregoś z nich nie wpływała znacząco na wyniki, bo ciężar gry brał na siebie ktoś inny czy to grając w podstawowym składzie czy wchodząc z ławki rezerwowych, z której można by nawet zbudować osobną drużynę. Piąty sezon z rzędu Skra raziła także stoickim spokojem. Nawet, kiedy nie wszystko układało się po jej myśli spokojnie starała się odbudować swoją grę lub przetrzymać napór rywali. Nawet jeżeli zdarzyła się porażka to nie było z tego powodu ani w zespole, ani w kierownictwie żadnych wielkich nerwowości. Najważniejsze jednak w tym wszystkim było to, że podobnie jak w latach poprzednich każdy mógł myśleć tylko o siatkówce, bowiem włodarze zapewniali wszystko, co było potrzebne. Zawodnicy i trenerzy mieli więc pełny komfort pracy.



 

W sezonie zasadniczym Plus Ligi ,,Skrzaki” nie zawsze prezentowali maksimum swoich możliwości, nie zawsze grali też na maksymalnej koncentracji. Musieli sobie początkowo radzić także bez kontuzjowanych Wlazłego i Antigi, ale ta dwójka miała solidnych zastępców w postaci młodego duetu Jarosz/Kurek. Każdy z zawodników dostawał swoją szansę gry, ale ten skład na to pozwalał. Trzykrotnie wprawdzie schodzili z parkietu pokonani, ale jak się potem okazało były to tylko nic nie znaczące epizody. Dwukrotnie ta sztuka udała się ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, i raz Jastrzębskiemu Węglowi. Trzeba jednak zaznaczyć, że były to wygrane dopiero po tie-breakach, a więc nie było spotkania, które Skra zakończyłaby bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. W całym sezonie zasadniczym Mariusz Wlazły i koledzy stracili zaledwie siedem punktów. Oprócz czterech oczek z wyżej wymienionymi zespołami dwukrotnie po jednym punkcie dzięki doprowadzeniu do piątego seta zabrała im warszawska Politechnika i raz AZS Częstochowa. Pozostałe spotkania zakończyli zgarniając pełną pulę, w tym aż osiem razy wygrywając 3:0 i czterokrotnie 3:1(dwukrotnie seta bełchatowianom urwał Trefl Gdańsk, a po razie Delecta Bydgoszcz i AZS Olsztyn). To był jednak dopiero przedsmak tego, co miało nastąpić potem. – Fenomen Skry polega na tym, że potrafimy skupić się na najważniejszych meczach – mówił w jednym z wywiadów Daniel Pliński . A to, co się stało w decydującej fazie sezonu tylko doskonale potwierdza te słowa. Wtedy bełchatowska maszyna ruszyła pełną parą. Do play-off siatkarze Daniela Castellaniego przystępowali oczywiście z pierwszego miejsca i w ćwierćfinale zmierzyli się z bydgoską Delectą tracąc w całej rywalizacji tylko jednego seta i w półfinale trafili na jednego ze swoich pogromców Jastrzębski Węgiel. Tym razem Dawid Murek i spółka nie pozwolili sobie na porażkę i gładko wygrali w trzech meczach tracąc tylko dwie partie. Z całej tej rywalizacji warta zapamiętania była tylko wielka awantura podczas drugiego spotkania związana z błędem ustawienia jastrzębian. Po tych gładkich zwycięstwach wielu sympatyków siatkówki liczyło, że przynajmniej finałowa rywalizacja z Asseco Resovią dostarczy jakichkolwiek emocji. Nic z tego nie wyszło, bowiem w miarę wyrównany był tylko ostatni trzeci mecz, w którym bełchatowianie stracili jedynego seta w tym finale, ale i tak mogli świętować piąte z rzędu mistrzostwo.

 

To jednak nie był jedyny triumf Skry na krajowym podwórku. Do Bełchatowa po rocznej nieobecności wrócił także Puchar Polski. W ćwierćfinale Daniel Pliński i koledzy wyeliminowali Jastrzębski Węgiel. Przegrali wprawdzie rewanż 2:3, ale zaliczka w postaci wygranej w pierwszym meczu 3:0 wystarczyła do awansu. W finałowym turnieju Skra nie pozostawiła złudzeń, kto jest najlepszy i gładko, bez straty seta odprawiła najpierw Resovię, a potem akademików z Olsztyna.

 

Czy po tak świetnym sezonie podopieczni Daniela Castellaniego mogą czuć jakikolwiek niedosyt, jakikolwiek żal? Okazuje się, że tak, bo rozochoceni brązowym medalem z poprzedniego sezonu chcieli podbić także Ligę Mistrzów, chcieli po raz drugi z rzędu zagrać w Final Four. Było bardzo blisko. W ćwierćfinale Miguel Falasca i spółka wygrali co prawda pierwsze spotkanie z Iskrą Odintsovo, ale rewanż na boisku przeciwnika im delikatnie mówiąc nie wyszedł. Skra jednak po raz kolejny udowodniła, że należy się z nią liczyć także w Europie. Tym bardziej, że droga do tego ćwierćfinału nie była wcale usłana różami. Wystarczy tylko wspomnieć, że w fazie grupowej rywalami bełchatowian były tak mocne ekipy jak Iskra Odintsovo, Panathinaikhos Ateny czy Friedrichshafen. Słowa ,,grupa śmierci’’ nie były wcale na wyrost, a rywalizacja była naprawdę zacięta. Zaczęło się katastrofalnie, bowiem od sromotnego lania od Friedrichshafen. Potem jednak przyszły dwa zwycięstwa, a mianowicie z Panathinaikhosem i to pamiętne 3:0 z Iskrą Odintsovo, ale w rewanżu na przedmieściach Moskwy Giba i spółka skutecznie się odegrali. Potem przyszło jednak zwycięstwo z Panathinaikhosem i do wyjścia z grupy bełchatowianom brakował już tylko wygrany set z Friedrichshafen. Tak się jednak nie stało, bo niemiecka ekipa ponownie nie dała szans polskiej drużynie. Bilans trzy wygrane i trzy porażki uplasował Skrę na trzecim miejscu w tabeli swojej grupy. Osiągnięcia z fazy grupowej pozwoliły im jednak awansować do fazy pucharowej. Tam jednak czekało już Dynamo Moskwa. I kiedy wielu już skazywało bełchatowian na porażkę ci jednak im udowodnili jak bardzo się mylili. Na boisku przeciwnika polegli wprawdzie po tie-breaku, ale tydzień później w hali Energia wygrali 3:1 i mogli już szykować się do wspomnianych wcześniej pojedynków z Iskrą. Jak się potem okazało ostatnich w tej edycji Ligi Mistrzów i marzenia o kolejnym Final Four trzeba było odłożyć przynajmniej do przyszłego roku.

 

A jaki będzie ten przyszły rok? Czy Skra znowu będzie niepodzielnie panowała na krajowych boiskach? Czy sprawdzą się słowa Dawida Murka, jakie ten przyjmujący wykrzykiwał podczas ceremonii dekoracji w Rzeszowie – To jeszcze nie koniec! – Nie wiadomo, ale pewne jest to, że inne ekipy także rosną w siłę i będą chciały mocno jej to utrudnić. Sytuacja finansowa klubu jest jednak na tyle dobra, że pozwala na wzmocnienie i tak już silnego składu. Tuż po zakończeniu sezonu na przenosiny do Bełchatowa zdecydował się Jakub Novotny , który wraz z Mariuszem Wlazłym (przedłużył kontrakt do 2011 roku) ma tworzyć atak marzeń. Sezon transferowy dopiero nabiera rozpędu, więc czas pokaże, co się wydarzy. Umowę ze Skrą przedłużył także Radosław Wnuk . Nie obejdzie się jednak bez pożegnań. W przyszłym sezonie w składzie bełchatowskiej ekipy na pewno nie będzie Janne Heikkinena , Pawła Maciejewicza , a także Jakuba Jarosza, który zostanie wypożyczony. Nie będzie przede wszystkim osoby, która przez ostatnie trzy lata prowadziła ten zespół, czyli Daniela Castellaniego, który objął funkcję selekcjonera reprezentacji Polski. Jego następcą został dotychczasowy asystent Jacek Nawrocki , a drugim szkoleniowcem Maciej Bartodziejski , który niedawno wywalczył z Pamapolem Wieluń awans do Plus Ligi. Teraz to ta para będzie odpowiadała za wyniki nie tylko te na rodzimych parkietach, ale i w europejskich pucharach. Skra ponownie zagra w Lidze Mistrzów i nie da się ukryć, że i tu jej ambicje sięgają wysoko, aż do finałowego turnieju. Czy zostaną one zaspokojone?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-05-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved