Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Ewa Kowalkowska: W sporcie zawsze można coś więcej

Ewa Kowalkowska: W sporcie zawsze można coś więcej

Ewa Kowalkowska
fot. archiwum

Jeśli zapytać kibica siatkówki o najbardziej znaną bydgoską siatkarkę bez wahania odpowie:Ewa Kowalkowska. Związana z Klubem Sportowym Pałac Bydgoszcz "od zawsze", ma swój udział we wszystkich największych sukcesach począwszy od złotego medalu w 1993 roku.

Gra o miejsca 5-8 "gwarantowała" wam wygrane, tak przynajmniej można by sądzić po rundzie zasadniczej. W czwórce grając o najwyższe cele, z najlepszymi drużynami przyszedł czas na porażki. Czy ta satysfakcja na koniec sezonu nie jest z tego powodu mniejsza?

 

Myślę, że była mniejsza, gdy zakończyło się ostatnie spotkanie. Tak, niestety, w sporcie jest. Natomiast proszę mi uwierzyć, chciałabym, żeby przez następne 20 lat, a może dłużej klub miał zawsze taki problem: być w czwórce, walczyć o medale i bić się – mam nadzieję – skuteczniej niż w tym sezonie. Bo tak naprawdę to są hektolitry potu i nie tylko, ciężkiej pracy, mnóstwo wyrzeczeń i naszych i osób z zarządu, trenerów i wszystkich dookoła, choćby Toli (masażysta – red.), który nieraz w trzy dni stawiał nas na nogi, bo jesteśmy potrzebne. Niedosyt zawsze jest, ale patrząc obiektywnie wstecz na to, co się działo, gdy miałyśmy walczyć w I lidze, a nie w ekstraklasie, to potwierdziło fakt, że mamy bardzo dobrych szkoleniowców, którzy potrafią wycisnąć, co najlepsze. W tym sezonie było to tyle, ale mam nadzieję, że w następnych będzie przynajmniej tyle samo. Chciałabym bardzo, żeby było lepiej, ale nie zawsze w sporcie ma się to, co się chce.



 

Można było "ugrać" coś więcej?

 

Nie umiem w 100 procentach na to odpowiedzieć. W sporcie zawsze można coś więcej, ale wiem, że wystarczyła jedna lub dwie piłki w Dąbrowie, żebyśmy w czwórce nie były. To są takie dwie strony medalu, że czasami jedna, dwie akcje powodują, że jesteś szczęśliwy lub płaczesz. I myślę, że my jesteśmy zdecydowanie szczęśliwe. Czy myślę o kolejnym sezonie? Nie, na razie nie. Przyjdzie okres roztrenowania i czas na odpoczynek po tak ciężkim sezonie, ale myślę, że to długo nie potrwa. Wiem, że zarząd klubu stara się jak najszybciej zapewnić nam jak najlepsze warunki do grania i zapewnić dobry skład, który będzie chciał powalczyć o coś więcej niż o czwórkę.

 

W Pałacu spędziłaś więcej czasu niż zespół gra w ekstraklasie. Jak dziś, ale też z perspektywy, na to patrzysz?

 

Na salę pierwszy raz weszłam w… 1986 roku, czyli to już jest sporo, jakby nie patrzeć. W 1992 miałam zaszczyt być już w seniorkach. A jak patrzę? Jestem bydgoszczanką i cieszę się, że ktoś w tym mieście stworzył taki klub, z którego nigdzie nie chce się odchodzić. Jest wszystko zapewnione. Są warunki do grania i godnego życia. To jest klub stworzony właśnie przez ludzi takich, jak Waldemar Sagan. Bo jak popatrzeć, to jest mało zawodniczek, które przychodziły tu wyłącznie na jeden tylko sezon. Myślę, przede wszystkim, to atmosfera w klubie powoduje, że ktoś u nas chce grać, sam czasami zadzwoni, że chce tu przyjść. I to jest najważniejsze. Pan Sagan zna nas na wylot, choć nie czysto służbowo, jako siatkarki wykonujące wyłącznie swoją pracę. Postrzega nas jak zwykłych ludzi, którzy mają swoje problemy, rozterki i szczęścia. My naprawdę wiemy o sobie dużo i to nie opiera się właśnie na służbowych relacjach. Pałac to jest, tak naprawdę, wielka rodzina, do której co sezon, dwa lub trzy ktoś dołącza, potem się rozstaje. Ale takie są koleje życia sportowca. Myślę, że jest mało takich klubów, które mają takie zaplecze, taką atmosferę i takich ludzi.

 

Dziś inne siatkarki uczą się od ciebie…

 

Tak. I mam nadzieję, że te młode dziewczyny myślą tak jak ja kiedyś: Boże, jakie ja mam szczęście, że mam takie dziewczyny koło siebie, od których mogę się uczyć. Jeśli tak jest, to bardzo się z tego cieszę, bo to jest też sukces. Mój i klubu…

 

Byłabyś w stanie ułożyć pierwszą szóstkę Pałacu przez te 16 lat gry w ekstraklasie?

 

Nie, bo za dużo było dziewczyn wartościowych i bardzo dobrze grających. Nie umiałabym wszystkich zmieścić w jednej szóstce. Myślę, że można by złożyć przynajmniej dwie równorzędne, które byłyby w stanie powalczyć o mistrzostwo Polski.

 

Jesteś kapitanem zespołu, prezes Warczak mówi o tobie "major" czy w przyszłym sezonie zobaczymy Ewę na parkiecie?

 

Nie wiem jeszcze czy zobaczymy mnie na parkiecie, czy ja się sama zobaczę, jak to się wszystko potoczy. Jestem natomiast najszczęśliwszym kapitanem po tych wszystkich latach, w których miałam ten zaszczyt. Fajna jest ta funkcja w takim zespole i w takim klubie, jaki mamy w Bydgoszczy. To nie są tylko cztery ściany, ale ludzie…

 

Autorem wywiadu jest Jacek Drozdowski

źródło: pomorska.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-05-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved