Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Mateusz Auguścik: Daję z siebie wszystko

Mateusz Auguścik: Daję z siebie wszystko

fot. archiwum

Zawodnik, który nie boi się podejmowania ryzyka, walczy do ostatniej piłki i chce się rozwijać - słowa te najlepiej charakteryzują aktualnego przyjmującego Delic-Polu Norwid Częstochowa w II lidze – Mateusza Auguścika.

Sezon w drugiej lidze mężczyzn zacząłeś, grając na pozycji libero, ale obecnie w składzie pojawiasz się jako przyjmujący. Skąd ta zmiana? W której roli czujesz się lepiej?

 

Pozycja zawodnika libero jest bardzo trudną pozycją. Każdemu libero brakuje ataków, gdyż jest to bez wątpienia najbardziej efektowna forma kończenia akcji, podobająca się kibicom. O defensywnej pracy libero często się nie mówi i pomija ją. Wydaje mi się, że jako przyjmujący bardziej przydaję się drużynie, zauważył to trener i stąd zmiana.



 

Drążąc temat drugiej ligi, od kilku kolejek występujesz w pierwszej szóstce drużyny. Biorąc pod uwagę konkurencję i wyrównany poziom zawodników, to już coś.

 

Oczywiście, że tak, konkurencja nie śpi (śmiech). Biorąc pod uwagę dobrą predyspozycję Marcina Typla, Kuby Szcześniewskiego czy Andrzeja Gościniaka to dla mnie niezwykle cenne, że mieszczę się w wyjściowej szóstce i że trener stawia właśnie na mnie. Daję z siebie wszystko.

 

W sobotę rozegraliście ostatni w rundzie zasadniczej mecz z drużyną Rafako Racibórz. Jak oceniasz występy zespołu, biorąc pod uwagę wszystkie dotychczasowe spotkania?

 

Sezon w naszym wykonaniu był bardzo nierówny. Świadczą o tym zwycięskie mecze np. z Ozorkowem czy Kamienną Górą i z drugiej strony porażki, takie jak ta ostatnia w Raciborzu, kiedy nie wychodziło nam wiele rzeczy. Ze względu na to, że w naszej drużynie drugoligowej występuje wielu juniorów, rozgrywki ligowe odbywają się jednocześnie z młodzieżowymi. Jako młodzi siatkarze dopiero zdobywamy doświadczenie, ogrywamy się i cały czas uczymy.

 

Nie udało Wam się zająć miejsca w pierwszej czwórce grupy, choć zabrakło niewiele. Teraz walczycie o piątą lokatę.

 

Na początek, dwa mecze o piąte miejsce odbędą się w Raciborzu. Mam nadzieję, że uda nam się pokonać gospodarzy choć raz i jedno spotkanie rozegrać u siebie (gra się do dwóch zwycięstw). Wygrana pozwoliłaby nam przełamać złą passę i poprawić obecny, niekorzystny bilans spotkań z drużyną Rafaka. Zarówno ostatni sezon, jak i ten obecny pokazały, że Racibórz jest trudnym przeciwnikiem, z którym gra nam się ciężko – dużo piłek bronią i są skuteczni w kontrataku. Będziemy walczyć.

 

Wspólnie z juniorami wywalczyłeś niedawno awans do finału Mistrzostw Polski. Jak oceniasz turniej półfinałowy i Wasz ostatni mecz przeciwko ekipie MOSu Wola Warszawa?

 

W turnieju dwie drużyny – Kielce i Malbork może troszeczkę odstawały poziomem gry od nas i Warszawy, ale nie zmienia to faktu, że one także postawiły ciężkie warunki. Mecz z MOSem Wolą Warszawa był dla nas najtrudniejszy. Gra układała się nam nierówno i zabrakło odrobiny szczęścia, żeby wygrać. Pokazaliśmy jednak, że sportowymi umiejętnościami nie odstępujemy od warszawskich siatkarzy, co dobrze rokuje na finały.

 

Jak czujesz się w roli kapitana klubowej reprezentacji juniorów?

 

To niezwykle trudna funkcja. Trzeba mieć taki swego rodzaju autorytet w drużynie, umieć zmobilizować kolegów w trudnych momentach i wydaje mi się, że posiadam takie właśnie przywódcze cechy.

 

Jak godzisz przygotowania do matury z przygotowaniami do finału Mistrzostw Polski Juniorów i spotkaniami o piąte miejsce w II lidze mężczyzn?

 

Na naukę zostaje nam mało czasu – dwa treningi dziennie, szkoła, dochodzą jeszcze mecze i wyjazdy. Trudno pogodzić to wszystko ze sobą, ale staram się jak mogę. Wiem, że nauka jest ważna, więc chcę najpierw zdać maturę, a później pójść na studia.

 

A teraz z innej beczki. Co zauroczyło Cię w siatkówce na tyle, że postanowiłeś zająć się tym sportem profesjonalnie?

 

Moja przygoda z siatkówką zaczęła się już w czwartej klasie szkoły podstawowej. Uczył mnie mój tata i to właśnie dzięki niemu zauroczył mnie ten sport. Sam na początku byłem zakochany w koszykówce, a o siatkówce w ogóle nie myślałem. Cieszę się, że sytuacja uległa zmianie i zacząłem trenować właśnie siatkówkę. Na to, że znalazłem się w Delic-Polu, duży wpływ miał fakt, że występowałem w reprezentacji kadetów Myszkowa. W finale rozgrywek Śląska zajęliśmy drugie miejsce, ulegając tylko siatkarzom z Norwida i w czasie tego turnieju zauważyli mnie trenerzy. Później wziąłem udział w testach i oto jestem.

 

Masz swój siatkarski autorytet, kogoś na kim się wzorujesz?

 

Mam, jest nim Krzysztof Gierczyński. Nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu na boisku i jest świetnym kapitanem zespołu.

 

Jakie są Twoje marzenia sportowe i plany na przyszłość?

 

Chciałbym zostać zawodnikiem drużyny PLS-u i grać tam jak najdłużej. Myślę, że przy ciężkiej pracy i odrobinie szczęścia leży to w moim zasięgu. Moim marzeniem jest również powołanie do seniorskiej reprezentacji kraju, ale wszystko po kolei (śmiech).

 

*Rozmawiała Karolina Wawrzak

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2008-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved