Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Strefa Siatkówki podsumowuje dotychczasowe rozgrywki LSK

Strefa Siatkówki podsumowuje dotychczasowe rozgrywki LSK

Liga Siatkówki Kobiet zbliża się do półmetka rundy zasadniczej. Historyczny pierwszy sezon zawodowych rozgrywek żeńskich przyniósł już kibicom niejedną niespodziankę. Aż 5 drużyn posiada realne szanse na walkę o medale mistrzostw Polski.

Zmiany okiem kibica

Zapowiadane przez telewizje cotygodniowe transmisje z parkietów LSK, a także ligowy magazyn „W blasku złota” nie zaspokajają do końca ambicji kibiców żeńskiej siatkówki nad Wisłą. Na emisję programu o lidze „Złotek” TVP3 przeznacza zaledwie 15 minut ze swojej ramówki, a techniczna realizacja przekazów z ligowych spotkań LSK znacznie odbiega od transmisji z hal PLS. Jednak czy mamy powody do narzekan? Jeszcze kilka miesięcy temu możliwość śledzenia „na żywo” wydarzeń żeńskiej Serii A graniczyła z cudem… Wraz z utworzeniem profesjonalnej ligi powstał także jej oficjalny serwis internetowy – www.lsk.net.pl. Wprawdzie witryna jest obecnie w fazie budowy, jednak gdy zostanie ukończona, będzie to kolejny „rarytas” dla kibiców. Natomiast statystyki LSK są już dostępne dla trenerów klubowych, pod adresem www.siatkowka.adgraf.net. Wiele zostało więc zrobione, jednak wiele jest jeszcze do zrobienia… To przecież dopiero pierwszy sezon pod patronatem PLPS S.A.



Rzut oka na tabelę

Dotychczas odbyło się 7 kolejek spotkań, jednak ze względu na udział polskich klubów w europejskich pucharach, nie wszystkie mecze zostały rozegrane. Pierwsze trzy miejsca w tabeli przypadają aktualnie medalistom z poprzedniego sezonu. Liderem rozgrywek LSK jest bydgoski Centrostal, za nim plasuje się Nafta oraz mistrzynie kraju, Grześki Kalisz. Warto dodać, że zespoły z Bydgoszczy i Piły nie zaznały jeszcze goryczy ligowej porażki. Czwartą lokatę w tabeli zajmuje, typowana do zajęcia medalowego miejsca, Muszynianka. Powyższe zespoły (za wyjątkiem Grześków) rozegrały mniej spotkań od większości pozostałych ekip, jednak mimo to plasują się w czołówce tabeli. Piąte miejsce dość niespodziewanie przypada Stali Bielsko-Biała. Dwa „oczka” mniej od bielskich „Stalówek” zgromadziły ich „imienniczki” z Mielca, które mimo trudnej sytuacji w klubie ambitnie poczynają sobie w obecnym sezonie. Siódme i ósme miejsce w LSK zajmują kolejno Dalin oraz AZS AWF Poznań. O ile postawa myśleniczanek jest pozytywnym zaskoczeniem, o tyle pozycja akademiczek to raczej lekkie rozczarowanie. Tabelę z jednym zwycięstwem zamyka Gwardia Wrocław przed Piastem Szczecin, który w tym sezonie ugrał zaledwie dwa sety.

Centrostal/Focus Park Bydgoszcz:

W rozgrywkach ligowych chcemy znaleźć się przynajmniej w pierwszej czwórce, aby walczyć o medale – powiedział wiceprezes Pałacu, Waldemar Sagan podczas prezentacji drużyny przed sezonem 2005/2006. Podopieczne Piotra Makowskiego zasłużyły na duże słowa uznania, gdyż jak dotąd wzorowo wykonują plan nakreślony przez klubowych włodarzy. Po sześciu dotychczas rozegranych spotkaniach są liderkami LSK i jako jedyne mają na swoim koncie komplet punktów. Po secie bydgoszczankom zdołały urwać tylko Dalin, Grześki oraz Gwardia. Przed półmetkiem fazy zasadniczej Centrostal czekają jeszcze arcytrudne potyczki z Naftą i Muszynianką. Jeżeli i te spotkania siatkarki znad Brdy zakończą na swoją korzyść, to bez wątpliwości zostaną uznane rewelacją rozgrywek. Siła bydgoszczanek tkwi przede wszystkim w stabilności kadrowej, gdyż w porównaniu z poprzednim sezonem trzon zespołu wicemistrzyń kraju praktycznie nie uległ zmianie. Najpoważniejszym osłabieniem drużyny było odejście Dominiki Leśniewicz na urlop macierzyński.

Nafta-Gaz Piła:

Przed sezonem siła teamu z Piły stanowiła wielką niewiadomą. Podczas okienka transferowego kibice obserwowali prawdziwą emigrację siatkarek znad Gwdy do innych klubów polskich i zagranicznych. W tym okresie Naftę opuściły takie zawodniczki jak Katarzyna Skowrońska, Milena Rosner czy Katarzyna Skorupa. W ich miejsce sprowadzono młodziutką Agnieszkę Bednarek, reprezentacyjną libero Mariolę Zenik oraz Tinę Lipicer, słowenkę występującą poprzednio we włoskiej Serie A2. Stery teoretycznie osłabionej drużyny otrzymał Jerzy Matlak, pod którego „rządami” klub z Piły święcił największe sukcesy. Po raz kolejny okazało się, że szkoleniowiec ten ma szczęśliwą rękę do prowadzenia zespołu Nafty. Sześć spotkań w LSK, sześć zwycięstw – to dotychczasowy bilans brązowych medalistek MP. Pilanki nie zdobyły wprawdzie kompletu ligowych punktów, gdyż po jednym „oczku” straciły w meczach z Muszynianką, BKS-em oraz Grześkami, jednak wstydu im to z pewnością nie przynosi, tym bardziej, że ta druga potyczka została okrzyknięta przez obserwatorów najlepszym spotkaniem bieżącego sezonu. Drużyna trenera Matlaka to prawdziwa mieszkanka rutyny z młodością… mieszanka, jak się okazuje, prawdziwie wybuchowa.

Grześki Kalisz:

Mistrzowi Polski nie wypada nisko stawiać poprzeczki. Zdajemy sobie jednak sprawę, że ten sezon będzie da nas ciężki. Stawka zespołów ligowych bardzo się wyrównała. Słowa dyrektora Grześków, Jerzego Witczaka wyraźnie się sprawdzają. Po nienajlepszym początku sezonu – słaby mecz w Szczecinie oraz porażka z Centrostalem – mistrzynie Polski wyraźnie ustabilizowały formę, o czym może świadczyć chociażby wyjazdowe zwycięstwo ze Stalą Bielsko-Biała „za 3 punkty”. Na ich postawę w lidze przedkładało się jednak czasem zmęczenie udziałem w rozgrywkach Ligi Mistrzyń. Tak też stało się w 7. kolejce LSK, gdy straciły jeden punkt w pojedynku z mielecką Stalą. Wczoraj Grześki poniosły drugą porażkę – uległy Nafcie Piła, chociaż prowadziły w spotkaniu już 2:0. Mimo to drużynę Wojciecha Lalka należy ocenić pozytywnie. Strzałem w dziesiątkę okazało się sprowadzenie Anny Barańskiej, która znakomicie zapełniła dziurę powstałą po odejściu Katarzyny Jaszewskiej. Pozostałe „nabytki” Calisii – Yuliya Kutsko oraz Strashimira Filipova nie spełniają jeszcze do końca pokładanych w nich nadziei.

MKS Muszynianka Muszyna:

Na pewno pierwszą czwórkę, a najlepiej medal. – takiej odpowiedzi udzieliła Joanna Mirek zapytana przed sezonem o cele, jakie działacze Muszynianki postawili przed zespołem. Teoretycznie „mineralne” spełniają oczekiwania klubowych włodarzy, gdyż po sześciu spotkaniach plasują się na czwartym miejscu w tabeli LSK, jednak rzeczywistość jest troszeczkę inna. Drużynę w letniej przerwie wzmocniły aż 3 reprezentantki Polski, do tego sprowadzono także doświadczoną rozgrywającą Monikę Smak. Siatkarskie środowisko w Muszynie nastawione było na zwycięstwa swojej drużyny, tymczasem już na inaugurację sezonu przyszło wszystkim przełknąć gorzką pigułkę po porażce 2:3 z Naftą we własnej hali. Po kolejnym niepowodzeniu, tym razem w Bielsku-Białej, wydawało się, że forma podopiecznych Bogdana Serwińskiego powoli się stabilizuje. Przegrana w Myślenicach w ramach 7. LSK kolejki pokazała jednak, że przed siatkarkami z Muszyny stoi jeszcze sporo ciężkiej pracy. – Myślę, że czas będzie pracował na naszą korzyść. – stwierdził na jednej z konferencji prasowych trener Serwiński, podkreślając, że napięty sezon reprezentacyjny utrudniał mu znacznie proces wzajemnego zgrywania drużyny. Właśnie z tego powodu Muszynianka jest ciągle dość nieobliczalnym zespołem, jednak w zgodnej opinii fachowców odegra w tym sezonie znaczącą rolę w ligowej czołówce.

BKS Stal Bielsko-Biała:

Po ubiegłorocznym niepowodzeniu, jakim w opinii bielskich działaczy było 4 miejsce lidze, Stal pokusiła się przed sezonem o ciekawe transfery. I tak pod Klimczok sprowadzono m.in. Katarzynę Jaszewską, Katarzynę Skorupę oraz Karolinę Kosek. Trener Zbigniew Krzyżanowski, który wprowadził drużynę w nowy sezon twierdził, że jej zadanie to jak co roku walka o najwyższe cele. Początek rywalizacji był dla „Stalówek” bardzo udany – bielszczanki odniosły zwycięstwa w trzech pierwszych kolejkach, jednak ich przeciwniczki – za wyjątkiem Muszynianki – nie należały do ligowej czołówki. „Marsz pod górę” rozpoczął się od przegranego 1:3 spotkania z Grześkami Kalisz na własnym parkiecie. Po tym meczu do dymisji podał się Zbigniew Krzyżanowski, a jego miejsce na trenerskiej ławce zajął Jacek Skrok. Po zmianie szkoleniowca przyszły kolejne porażki, tym razem 0:3 z Centrostalem w Bydgoszczy, a tydzień później 2:3 z Naftą w Pile. Stal dotychczas nie spełniała pokładanych w niej nadziei, jednak według słów trenera Krzyżanowskiego, zawodniczki cały czas gnębiły kontuzje. Gdy Skorupa, Jaszewska oraz Kosek dojdą do pełni formy, powinniśmy poznać realną siłę bielszczanek. Wszyscy są zgodni – w tej drużynie drzemie spory potencjał.

KPSK Stal Mielec:

Kiedy trener Jacek Wiśniewski obejmował stery w drużynie, zastał istne pobojowisko, odszedł Jerzy Matlak i siedem zawodniczek. – Nie obrażam się na rzeczywistość, ale chciałbym przekonać dziewczyny, żeby zawsze grały o całą pulę, chcemy walczyć o jak najwyższy wynik, ale jako realiści naszym celem w tym roku będzie przetrwanie – powiedział wtedy nowy szkoleniowiec Stali. Słowa trenera trafiły do wyobraźni zawodniczek, po siedmiu meczach Mielec zajmuje wysoką szóstą lokatę i gra bardzo dobrze jak na swoje ograniczone możliwości. Wysokie zwycięstwa u siebie z mocniejszym kadrowo AZS AWF Poznań 3:1 i bardzo groźnym bezpośrednim kandydatem do utrzymania w lidze, Dalinem Myślenice 3:1, spowodowały znaczny awans mielczanek w tabeli LSK Ale nie tyle wysokie miejsce w tabeli co fakt, że Stal Mielec dzieli obecnie siedem punktów od miejsca „barażowego”, cieszy kierownictwo klubu w kontekście realizacji głównego celu sezonu. „Urwanie” jednego punktu Mistrzyniom Polski w Kaliszu w ostatniej kolejce LSK w tym roku, było potwierdzeniem dobrej formy Agaty Wilk, Gabrieli Tomasekovej i ich koleżanek w tej części sezonu.

Dalin Equus Myślenice:

Dzięki Jerzemu Kasperczykowi, prezesowi grupy „Maspex Wadowice”, Dalin z podkrakowskich Myślenic, już drugi rok może grać w elitarnych rozgrywkach siatkówki kobiet. Ewelina Dązbłaż, Dorota Ściurka czy Marta Chuchro rok temu zdobywały doświadczenie na parkietach serii A, szczególnie pamiętając zwycięskie baraże z SPS-em Częstochowa. Jak do tej pory, w tym sezonie, mimo odejścia Karoliny Kosek, Dalin radził sobie lepiej. – Nie pamiętam, żeby mój zespół popełnił tylko jeden błąd własny w secie – mówił po niespodziewanym zwycięstwie we Wrocławiu (3:0), trener Jerzy Bicz. Zaskoczenie szkoleniowca było tym większe, że w poprzednich trzech kolejkach jego drużyna nie zdobyła nawet punktu. Po tym meczu okazało się, że kapitan drużyny Agnieszka Lehman-Dybała, wraz z zespołem, nie jeden raz dały jeszcze powód do radości swemu trenerowi, wygrywając z faworyzowaną Muszynianką (3:2) i gromiąc teoretycznie „lepszy” AZS AWF Poznań 3:0. Jedynie „wpadka” w Mielcu „za trzy punkty” spowodowała, że to nie Dalin jest przodownikiem grupy „drugiej piątki” – miejsca 6-10 w LSK. Porażka w Mielcu była tym boleśniejsza, że to właśnie gra Stali w ubiegłym sezonie „pomogła” dostać się do baraży siatkarkom spod Krakowa. Czy Dalin zrewanżuje się mielczankom? Przekonamy się o tym 25.02.06 r. w Szkole Podstawowej nr 3 w Myślenicach.

AZS AWF Poznań:

Po sześciu meczach w lidze (jeden zaległy), o tym zespole można powiedzieć, że grał z „hiszpańską dokładnością i niemiecką fantazją”. Słowem niewiele im wychodziło. Poznanianki zwyciężyły jedynie w dwóch pierwszych spotkaniach z ostatnią (Piast) i przedostatnią drużyną ligi (Gwardia). Następnie było już źle (przegrana z Centrostalem i Grześkami) i bardzo źle (przegrana z Mielcem i Dalinem). Może i dobrze, że z Muszyną AZS zagra zaległy mecz dopiero 11.01.06, bo gdyby spotkanie odbyło się w terminie, to najprawdopodobniej, dalej poznanianki miałyby na koncie tylko 6 punktów. Drużyny nie usprawiedliwia kontuzja podstawowej rozgrywającej Ewy Ślusarz ani to, że przed sezonem nie zdołano „przyciągnąć” do zespołu sponsora tytularnego. Takie nazwiska jak Sylwia Pycia – złota medalistka ME’2005, Izabela Żebrowska – kadrowiczka czy Dominika Koczorowska i Elżbieta Nykiel powinny zapewnić stabilną grę AZS-u. – Strach, bojaźń moich zawodniczek. Nie wiem skąd to wynikło. Rutynowane i doświadczone siatkarki – kadrowiczki zostały sparaliżowane i nie mogły sobie poradzić -mówił po druzgocącej porażce w Myślenicach trener Roman Murdza. Szkoleniowcy i władze klubu chcieli w sprzyjającym „układzie” grać nawet o medale w sezonie 2005/2006. Póki co, „układ” okazał się wyjątkowo niesprzyjający a obecne 8. miejsce AZS AWF jest bardzo realnym zagrożeniem istnienia zespołu w LSK. Marzenia o medalach trzeba odłożyć raczej na kolejny sezon.

Gwardia Wrocław:

W tym sezonie nazwę klubu należałoby zmienić na np. KS Gwardia Problemy, a powiedzenie „z próżnego i Salomon nie naleje” wywiesić jako logo klubu. Nie ma pieniędzy, nie ma składu (na LSK), nie ma sponsora i praktycznie nie ma hali sportowej, w której można by było przede wszystkim trenować i jednocześnie rozgrywać mecze ligowe. A co jest? Jak mawiał Zenon Laskowik – rok 2005 a za chwilę 2006. Młode zawodniczki i trener Rafał Błaszczyk przed sezonem postawili sobie oczywisty cel jakim jest utrzymanie się w lidze. Po odejściu Anny Barańskiej (Grześki- znakomite występy), Natalii Bamber (Muszyna) i Joanny Kaczor (najlepsza siatkarka w USA w tym roku) z zespołu, który wywalczył pewnie 5. miejsce w Serii A i grał w ćwierćfinałach Pucharu Top Teams zostały wspomnienie. Jedyna doświadczona zawodniczka Małgorzata Kupisz, niezła atakująca Paulina Gomułka oraz Bogumiła Barańska czy Małgorzata Lubera, to zbyt mało, aby straty były nieodczuwalne. Oczywiście, we Wrocławiu nikt nie „składa broni”, ale wyniki zespołu świadczą, że będzie bardzo ciężko w przyszłym roku znów zagrać w elicie siatkówki kobiet. Gwardia ma obecnie tylko 3 punkty (po siedmiu meczach), które zdobyła w październiku ze Stalą Mielec, 3:1. W ostatnich dwóch meczach z Centrostalem i Naftą, wrocławiankom udało się zdobyć po secie i jest to jedyny promyk nadziei (a w zasadzie dwa) przed nadchodzącym super ważnym meczem dla „dołu” tabeli z Piastem Szczecin.

Piast Szczecin:

O ile we Wrocławiu nie jest najlepiej, to w Szczecinie mamy prawdziwą tragedię. Siedem meczów i ani jednego punktu. Nikt nie spodziewał się tego, że „potomkinie”, prawie w prostej linii, wielokrotnych Mistrzyń Polski z Polic, będą miały aż takie kłopoty w LSK. Piast w zeszłym sezonie, jak „burza” przeszedł I ligę „B” i wydawałoby się, że dobra postawa w ekstraklasie pań będzie konsekwencją rozwoju klubu. – Będzie to trudny sezon, zespół jest młody, więc muszę się liczyć z niespodziankami – mówił przed sezonem Jerzy Taczała. Szkoleniowiec Piasta chyba nie spodziewał się, że tych niespodzianek będzie aż tak dużo i w dodatku same negatywne. Dwa wygrane sety a dwadzieścia jeden straconych, zero punktów i zdecydowane ostatnie miejsce w tabeli, to mało imponujący dorobek, nawet jak na beniaminka ligi. Na szczęście, dla Piasta, system rozgrywek jest tak skonstruowany, że nawet nie zdobywając punktu w całym sezonie, zespół możne jeszcze walczyć o utrzymanie w lidze. Ale kto w Szczecinie wytrzymałby taki scenariusz? Chyba nikt, więc przed meczami z Dalinem, w Myślenicach, i Gwardią, u siebie, Irina Archangielska i jej koleżanki pojechały nad morze „szukać” formy. Jeśli w nadchodzących meczach, poziom jodu w organizmie będzie miał jakiekolwiek znaczenie, to Piast Szczecin ma duże szanse na zdobycie pierwszych punktów w LSK.

Zobacz również:

Wyniki i tabela LSK

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2005-12-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved