Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Jesteśmy coraz silniejsi

Jesteśmy coraz silniejsi

Polska siatkówka jest coraz silniejsza, dlatego nie uważam, że zwycięstwa z rosyjskimi zespołami są jakąś sensacją, twierdzi Krzysztof Stelmach - weteran Skry Bełchatów. W środę Bełchatowianie pokonali w Lidze Mistrzów jednego z faworytów, Lokomotiw Biełgorod 3:1, a Stelmach z 75% skutecznością w przyjęciu miał spory udział w wygranej.

Niewielu liczyło na zwycięstwo nad Lokomotiwem…

Krzysztof Stelmach: – Słyszeliśmy, że jesteśmy skazani na porażkę, ale zapewniam, że my w drużynie wierzyliśmy w zwycięstwo.



Trudno się dziwić kibicom, bo od dawna polskie drużyny nie potrafią grać przeciwko Rosjanom. Tylko w tym roku reprezentacja przegrała z nimi dwukrotnie. Jak to się stało, że Skra była w stanie pokonać mistrza Rosji?

– Bo polska siatkówka się zmienia na lepsze. Widzę to po powrocie z Włoch. Mamy coraz więcej dobrych zawodników, którzy grają w naszej lidze. Dzięki temu polskie drużyny mogą wygrywać z rosyjskimi, i to wcale nie będzie sensacja.

Przez 15 lat grał Pan we Włoszech. Jak po powrocie ocenia Pan poziom polskiej siatkówki?

– Na pewno podniósł się od czasu, kiedy wyjeżdżałem z kraju. To zasługa reprezentacji, która co prawda nie odnosi takich sukcesów, jakbyśmy chcieli, ale liczy się na świecie, oraz czołowych klubów. Mogło być ich jednak więcej niż cztery, które nadają ton lidze. Przydałyby się jeszcze ze dwa, ale to zależy od pieniędzy.

Ma Pan 38 lat, ale w spotkaniu z mistrzem Rosji nie ustępował Pan młodszym kolegom, a wręcz ich przewyższał…

– Cieszę się, że mogę pokazać ludziom, że w moim wieku jestem w stanie dobrze grać. Siatkówka to moja praca, za którą biorę pieniądze. Staram się więc wykonywać ją jak najlepiej. Poza tym czuję się dobrze, nic mi nie dolega, więc gram tak, jak potrafię.

Rzadko widywałem rosyjskich siatkarzy wystraszonych i bliskich rezygnacji. Tak było w końcówce środowego meczu. Słynny Sergiej Tietiuchin tylko kręcił głową, a Arkadij Kozłow zrezygnował z agresywnej zagrywki.

– Przed meczem obawialiśmy się silnych serwisów. Jednak gdy dobrze je odbieraliśmy, a w ataku kończyliśmy piłki, Rosjanie się pogubili. Zaczęli psuć, a kiedy się zdenerwowali, popełniali coraz więcej błędów.

Mariusz Wlazły powiedział, że BOT Skra zwyciężyła, bo zagrała inteligentniej od rywali. Na przykład Pan zamiast uderzać piłkę na siłę, skutecznie atakował po bloku.

– Jak drużynie nie idzie, trzeba coś zmienić. Jeśli zawodnik nie zmienia stylu pod wpływem sytuacji, to jest za mało inteligentny i nie będzie grał na wysokim poziomie. Kiedy nie daje się atakować mocno, trzeba próbować inaczej. Tak właśnie robiliśmy.

Widać, że ma Pan duży wpływ na młodszych kolegów.

– Staram się im pomagać, przekazywać uwagi, uczyć pewnych rzeczy. Ale to nic nadzwyczajnego.

Ale zagrywkę przyjmuje Pan jak nikt inny w Polsce.

– Widać mam do tego smykałkę. Ale to nie wystarczy, bo przez cały czas trzeba nad tym pracować.

Przy Panu znakomicie spisuje się inny przyjmujący Michał Winiarski.

– Dlaczego przy mnie? Michał to zawodnik kompletny, co zresztą pokazał w kadrze. Znakomicie przyjmuje zagrywkę, atakuje i blokuje. Czasami oczywiście coś mu podpowiem, ale jego znakomita postawa to nie jest moja zasługa.

Co Pan zrobi, jeśli wiosną zadzwoni do Pana Raul Lozano z propozycją gry w kadrze?

– Powiem nie. Już trzy razy po zakończeniu reprezentacyjnej kariery miałem takie propozycje i za każdym razem odmawiałem. W kadrze są młodsi, którzy muszą grać i uczyć się od najlepszych.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2005-10-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved