Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wielkie rozczarowanie w Sosnowcu

Wielkie rozczarowanie w Sosnowcu

To, co wydarzyło się we wczorajszym spotkaniu trzeciej kolejki PLS, pomiędzy KP Polską Energią Sosnowiec a AZS Politechniką Warszawa, wprawiło wszystkich kibiców w osłupienie...

To, co wydarzyło się we wczorajszym spotkaniu trzeciej kolejki PLS, pomiędzy KP Polską Energią Sosnowiec a AZS Politechniką Warszawa, wprawiło wszystkich kibiców w osłupienie…

Gdyby była okazja do przeprowadzenia ankiety wśród sympatyków sosnowieckiego klubu, na temat wyniku tego spotkania, większość z nich nie miałaby problemu z wytypowaniem zwycięzcy, którym byłby zespół gospodarzy. Ale zacznijmy od początku…

Przed godziną 14:00 wierni sympatycy popularnych "Kazików" zasiedli na trybunach, wierząc w zwycięstwo swoich ulubieńców. W drużynie gospodarzy na parkiet w podstawowej szóstce wybiegli: Żygadło, Szczygieł, Ćyvas, Zielić, Soroka, Łomacz oraz Legień (libero), natomiast w drużynie gości wystąpili: Kowalczyk, Szulc, Gradowski, Grzesiowski, Bednaruk, Szcześniewski i Dyżakowski (libero).



Już pierwszy set pokazał, że spotkanie będzie bardzo wyrównane i Politechnika nie podda się tak łatwo. Żadna z drużyn nie osiągała więcej niż dwa punkty przewagi. W decydującej fazie seta Polska Energia popełniła wiele błędów własnych, przede wszystkim w przyjęciu, co spowodowało, że przegrała 22:25.

Po tym secie wszyscy obecni na hali wierzyli, że następne partie padną łupem "Kazików" i wygrana 3:1 da drużynie cenne 3 punkty. Lecz nikt się nie spodziewał, że to co zobaczy w wykonaniu tego zespołu na początku drugiego seta, nie będzie miało nic wspólnego z dobrą grą na wysokim poziomie. Od początku tej partii drużyna Politechniki nie miała problemów z osiągnięciem przewagi nad zespołem gospodarzy. Popełniali oni tak wiele błędów, przede wszystkim w obronie, że kibice przecierali oczy ze zdumienia, bowiem nikt jeszcze tutaj nie widział tak fatalnie grających "Kazików". Gdy trener Kardas zdecydował się na wprowadzenie nowych zawodników, było już za późno, by zmienić obraz gry oraz zmniejszyć ogromną przewagę Politechniki. Pomimo iż na parkiecie pojawili się: Bartman, Kudłacik, Żurawski, set zakończył się wynikiem 12:25.

Kibice stracili już nadzieję na wynik 3:1, lecz nadal po cichu wierzyli, że ich drużyna odniesie zwycięstwo w tym spotkaniu. Ich nastrój poprawił się po wygranym trzecim secie 25:20. Młodzi zawodnicy pokazali, że potrafią walczyć o honor drużyny i stanowią jej trzon.

Czwarty set także został wygrany przez Polską Energię Sosnowiec 25:21. Obraz gry przedstawiał się o wiele korzystniej niż w dwóch pierwszych setach, o których zarówno kibice, jak i zawodnicy, woleliby szybko zapomnieć.

Zgodnie z siatkarskim porzekadłem, publiczność wierzyła, że ten kto nie wygrywa 3:0 prowadząc 2:0 – przegrywa mecz w tie-break’u. Polska Energia powinna więc wygrać to spotkanie i wywalczyć cenne 2 punkty. I znów duży zawód spotkał kibiców z Sosnowca, bowiem spotkanie zakończyło się porażką ich zespołu 2:3 (11:15 w tie-breaku) i zamiast trzech punktów na pocieszenie pozostał tylko jeden.

Teraz każdy zadaje sobie pytanie, jak ta drużyna zaprezentuje się w Lidze Mistrzów, która zaczyna się już 4. listopada. Czy będą oni w stanie podjąć wyrównaną walkę w grupie z belgijskim Noliko Maaseik, niemiecki VfB Friedrichshafen, greckim Iraklisem Saloniki (z gwiazdą Gkiourdasem) oraz najsilniejszym rosyjskim Lokomotivem, gdzie klasa takich zawodników jak Tetyukin, Khamuttskikh czy Baranov mówi sama za siebie…? Miejmy tylko nadzieje, że takiej sosnowieckiej drużyny, jak ta z sobotniego drugiego seta, nie będziemy już nigdy oglądać.

PE Sosnowiec – Politechnika 2:3 (22:25, 12:25, 25:20, 25:21, 11:15)

Po meczu powiedzieli:

Krzysztof Felczak (AZS Politechnika): Mieliśmy wiele problemów zdrowotnych, które nie pozwoliły nam na wypracowanie odpowiedniej kondycji i dobrej pracy na treningach, co jeszcze widać na boisku. Staram się to wszystko usprawniać, by pokazać się z jak najlepszej strony. Dzisiejszy sukces cieszy nas bardzo, chociaż w tym spotkaniu dość poważnej kontuzji doznał Drabowski, co spowoduje, iż będziemy musieli stworzyć nowa taktykę.

Marian Kardas (Polska Energia): Do tego spotkania podeszliśmy bardzo poważnie. Zaczęliśmy od analizy spotkania Politechniki ze Skrą. Tak naprawdę zawiódł pierwszy set, w którym mieliśmy przewagę i w miarę dobre przyjęcie. Niestety przegraliśmy go. Po drugim secie przegranym do 12 można było odczuć, że będzie to 50 minut z kąpielą, ale na szczęście po zmianach sytuacja się odwróciła. Tie-break, tak dobrze zaczęty przez nas, dawał nam nadzieje, lecz bardzo dobra zagrywka Politechniki uniemożliwiła nam dobra grę w obronie.

Pytany o cele w Lidze Mistrzów Kardas odpowiedział: Jest to bardzo dobra grupa, dlatego trzeba grać na bardzo mocnym, dobrym poziomie. Noliko występuje w Lidze Mistrzów co roku i występ swój kończy przeważnie w ćwierćfinałach. Nasze aspiracje, to wygrywać pierwsze sety, a co będzie dalej, to okaże się w spotkaniach. Awans do dalszej fazy byłby wielkim osiągnięciem. Chciałbym by kibice wypełnili halę w Dąbrowie, bowiem ceny biletów nie są zbyt wygórowane, a my chcemy pokazać, że potrafimy grać w siatkówkę. Co prawda ci zawodnicy, którzy grają w pierwszej szóstce, w poprzednich klubach byli rezerwowymi, dlatego mają pewne braki do uzupełnienia zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Gdy tylko wyciągniemy wnioski, postaramy się poprawić grę.

Zobacz również:

Polska Liga Siatkówki – III kolejka

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2004-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved